fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

Aktualności

12.08.2021 / Aktualności, Działalność edukacyjna, Spacery warszawskie

Spacer: Żywioły Warszawy. Ogień

Spacer: Żywioły Warszawy. Ogień

700 lat to szmat czasu! Właśnie tyle ma Warszawa. W tym czasie dużo się zmieniło! Za zmiany odpowiadali władcy, którzy skrzętnie planowali przebudowy i reformy oraz mieszkańcy, przystosowujący się do nowych warunków. Zaskakujące jest to, jak duży wpływ na miasto miała natura. Nieokiełznany żywioł raz kapryśnie rzucał kłody pod nogi, by innym razem sprzyjać mieszkańcom Warszawy.

Zapraszamy na wspólne spacery śladami czterech żywiołów! Bawiąc się i uważnie obserwując otoczenie, poszukamy dowodów na ich udział w kształtowaniu miasta.

Ujarzmić ogień z pewnością nie było łatwo. Nie wiadomo, jak długo trwało oswajanie się z żywiołem, by wreszcie… człowiek płomiennie go pokochał! Jedno jest pewne: dziś nie wyobrażamy sobie codzienności bez niego – między człowiekiem i ogniem prawdziwie zaiskrzyło!

Przekonaj się, jak ogień zapisał się na kartach historii Warszawy. A może… obrócił je w popiół? Baw się przemierzając miasto, odkrywaj żywioł ognia!

Czas trwania: około 2 h

Dystans: 4,5 km

Dla kogo: dla żywiołowych odkrywców i ich trochę starszych towarzyszy

Co ze sobą zabrać na wyprawę? Oprócz naładowanego telefonu komórkowego i słuchawek zabierzcie ze sobą przedmioty, dzięki którym w czasie spaceru będziecie mogli wykonać specjalne zadania.

Pakiet dla jednego odkrywcy:

  • bilet komunikacji miejskiej, rower lub hulajnogę – niektóre punkty na trasie są od siebie znacznie oddalone
  • grzechotka wydająca głośnie dźwięki – zamykany pojemnik/pudełko wypełnione drewnianymi koralikami / ziarnami średniej wielkości
  • kawałek kredy
  • lupa

Spacer opracowały Dominika Sielczak i Teresa Łempicka.

Przygotowałyśmy mapę, na której zaznaczyłyśmy miejsca związane z ogniem. Można otworzyć ją w aplikacji Google Maps na swoim telefonie, klikając w prostokąt w jej prawym, górnym rogu. Żeby wrócić do opisów poszczególnych miejsc, należy wrócić do przeglądarki i tej strony.

OGRÓD SASKI

Rysunek czarnym tuszem na białym papierze. Zaznaczono rozmieszczenie drzew i krzewów wokół budynku wodozbioru wodociągu Marconiego stojącego na szczycie wzniesienia w Ogrodzie Saskim.
Ogród Saski, projekt uzupełnienia zadrzewienia w części północnej, 1949, MHW 8702/Pl

Żywioły kształtują naszą rzeczywistość. Otaczają nas – są wszędzie tam, gdzie my – w domu, w szkole czy na ulicy. Przeważnie przynoszą nam dużo korzyści i ułatwiają życie codzienne, ale… lepiej nie igrać z ogniem!

Ogień – ten żywioł towarzyszy człowiekowi od prehistorycznych czasów. Skąd się wziął?

Zagadka:

Skąd wziął się ogień?

  1. Prometeusz, mitologiczny tytan, wykradł go bogom z Olimpu i podarował ludziom.
  2. Ludzie złościli się tak, że aż iskry leciały. W ten sposób rozpalono pierwsze ognisko.
  3. Człowiek prehistoryczny ujarzmił ogień pochodzący z uderzeń piorunów. Z czasem nauczył się go wzniecać za pomocą kamieni i wykorzystywać na własne potrzeby.

Nie wiadomo, kiedy człowiek prehistoryczny po raz pierwszy miał do czynienia z ogniem. Najprawdopodobniej miało to miejsce podczas burzy – piorun uderzając w drzewo, podpalił je. Nie wiadomo także, kiedy pierwszy raz ugotowano na nim posiłek, ogrzewano się nim, rozpalono samodzielnie pierwsze ognisko… Pewne jest, że umiejętne posługiwanie się ogniem było pierwszym, wielkim krokiem w kierunku rozwoju cywilizacji – gospodarki i kultury.

Od tamtej pory ogień zafascynował człowieka. Zaczęto przypisywać mu przeróżne symboliczne znaczenia i magiczne właściwości, doszukiwano się źródła jego pochodzenia.

W wielu zakątkach świata był obiektem kultu, częścią religii i wierzeń. Na przykład w  Starożytnym Rzymie wieczny ogień płonął w Świątyni Westy – budowli na planie koła, otoczonej rzędem kolumn, czyli kolumnadą. Kapłanki bogini czuwały, by ogień nigdy nie zgasł – zwiastowało by to nieszczęście dla kraju.

Czy widzisz w pobliżu budynek wzorowany na tym samym układzie, co rzymska Świątynia Westy?

drewniane czy murowane?

Fragment makiety Warszawy z Muzeum Warszawy. Na pierwszym planie gęstą zabudowa kamienic krytych czerwoną dachówką. W głębi czerwone dachy kolejnych domów.
Fragment makiety XVIII-wiecznej Warszawy z Muzeum Warszawy

Od najdawniejszych czasów pożary we wsiach, grodach i miastach spędzały sen z powiek ich mieszkańców. Ogień pojawiał się przez nieostrożność, ale także od najazdów wrogich plemion i walk między nimi, z czym regularnie mierzyli się książęta mazowieccy. Ich siedziba – gród Jazdów – była atakowana i niszczona wiele razy. W końcu w połowie XIII wieku książę Bolesław II zdecydował o przeniesieniu go w inne, bardziej bezpieczne miejsce. Dziś w tym miejscu, na skarpie wiślanej znajduje się Zamek Królewski.

Rozejrzyj się! Podobnie jak dziś, pierwsza zabudowa Warszawy była gęsta, domy wznoszone z drewna – można powiedzieć – były przytulone do siebie, jeden do drugiego. Niestety – w konsekwencji miasto bardzo często nawiedzały pożary. Drewniana zabudowa, wąskie ulice, brak sprzętu gaśniczego… Chwila nieuwagi, a płonęło niemal całe miasto!

Pierwszy tak groźny odnotowany pożar Starej Warszawy miał miejsce w 1431 roku. Książę Bolesław IV Mazowiecki zakazał wówczas budowy drewnianych domów przy rynku i nakazał budowę domów wyłącznie z cegły. Nie wszyscy jednak podporządkowali się nowemu nakazowi od razu. Uliczki Warszawy wciąż były gęsto zabudowane drewnianymi chatami i straganami kupieckimi.

Rok 1408 przyniósł Warszawie kolejną tragedię. Warszawa spłonęła tak bardzo, że książę Bolesław IV Mazowiecki musiał uwolnić mieszczan od płacenia podatków na kolejne 14 lat, aby ci spokojnie mogli odbudować swoje domy.

Podobnie było w 1515 roku – wtedy dodatkowo niektóre części miasta zniszczyła powódź, dlatego ponownie zwolniono mieszczan od płacenia podatków – tym razem na kolejne 15 lat.

gorejąca śmierć

Podwórze klasztoru Augustianów. Wąskie, długie podwórko zamknięte ścianami kamienic po bokach. Są połączone murowanym łącznikiem przecinającym podwórko w poprzek. W górnej części łącznika maleńkie okienka, w dolnej wyokrąglone przejście w głąb podwórza.
Tadeusz Ciesielewski ojciec, Podwórze klasztoru Augustianów przy ulicy Piwnej, 1935, MHW 26

Przyczyn pożarów w Starej Warszawie było wiele – większość z nich wybuchała jednak przez nieostrożne obchodzenie się z ogniem… Ze świecą szukać piwowara czy gorzelnika, który nie obawiał się potknięcia. Każdy z nich wiedział, że skutki mogą być katastrofalne!

Już w XVI wieku wiedziano, że alkohol jest łatwopalny. Król Zygmunt I Stary jako pierwszy nakazał usunąć browary z granic Starej Warszawy. Za nim potwierdzili to kolejni władcy, rozszerzając zarządzenie również na Nową Warszawę. Browary i gorzelnie mogły mieścić się już tylko w ogrodach, poza miastem – z daleka od zabudowy mieszkalnej. Co więcej, w XVIII wieku zakazano również przechowywania alkoholu wysokoprocentowego (wódek) w domach i magazynkach z drewna.

Zadanie:

Jeszcze na przełomie XV i XVI wieku przy ulicy Piwnej znajdowała się słodownia i browar, gdzie warzono piwo. Znajdź najwyższy budynek na tej ulicy, a dowiesz się, gdzie to było. Do kogo należał ten budynek?

Początkowo akcje gaśnicze były chaotyczne i niezorganizowane. Angażowali się w nie wszyscy, by wzajemnie nieść sąsiedzką pomoc wedle zasady “dziś mnie, jutro tobie”.

Pierwsza próba organizacji pożarnictwa nastąpiła w 1546 roku. Władze miejskie nakazały wówczas, by rzemieślnicy, wszyscy cieśle i murarze, pracujący w mieście lub na obrzeżach, w razie pożaru niezwłocznie porzucili pracę i pospieszyli z pomocą.

Zadanie:

Rozejrzyj się! Jakie warsztaty rzemieślnicze mogły mieścić się przy ulicy Piwnej? Przyjrzyj się rysunkom i odnajdź metalowe szyldy*! Dopasuj je do nazw zawodów, wybierając spośród poniższych propozycji.

Dwie białe sylwety o nieregularnych kształtach na czerwonym tle. Poniżej napis: krawiec, kołodziej, kowal, rymarz, stelmach

szeroki dunaj

Żeliwna wywieszka w kształcie ośmioramiennej, złotej gwiazdy. Na środku herb Warszawy - biała syrena na czerwonym tle. Wokół herbu, na białym tle granatowy napis: Majster cechowy.
Autor nieznany, wywieszka Majster cechowy, po 1892, MHW 20422

Jak wyglądała organizacja pierwszych akcji gaszenia pożarów?

Kiedy zauważono ogień w mieście, na ulicy zbierali się ludzie wyposażeni we własny sprzęt gaśniczy – drabiny, siekiery, żelazne bosaki, kubły i worki skórzane wypełnione wodą, szpryce do lania wody na odległość, które każdy mieszczanin miał utrzymywać na swój koszt.

Później obowiązek utrzymywania sprzętu gaśniczego przejęły cechy, czyli organizacje zrzeszające ludzi tego samego zawodu.

Według nowej ustawy wożenie wody przypadło słodownikom i piekarzom. Za bosaki i drabiny odpowiedzialni byli mularze, cieśle, rybacy i kowale, a za siekiery – stolarze, kołodzieje i stelmachowie. Dostarczaniem kubłów i sikawek na miejsce pożaru zajmowali się kramarze, złotnicy, kuśnierze, krawcy, balwierze, rymarze i siodlarze.

Zadanie:

Dowiedz się, kto jeszcze był odpowiedzialny za sikawki! Odpowiedzi szukaj na fasadzie kamienicy przy ulicy Szeroki Dunaj 10.

Giza kontra fukier

Czarno biała fotografia. Na pierwszym planie wysoka pompa przy Rynku Starego Miasta. Wokół niej mężczyźni, kobiety i dzieci napełniają wiadra wodą. W tle rząd kamienic.
Konrad Brandel, Studnia na Rynku Starego Miasta, l. 80 XIX w., AF 13442

Zgodnie z nakazem książęcym z 1431 roku, przy rynku powstawały domy wyłącznie z cegły. Nie były one jednak zupełnie bezpieczne – stropy i podłogi wewnątrz budynków wciąż pozostawały drewniane. Co więcej, częstą przyczyną pożarów były również… wadliwe kominy!

W 1617 roku starszy ławnik miejski, Aleksander Giza oskarżył przed sądem Michała Fukiera, mieszczanina warszawskiego o to, że pomimo upomnień, wciąż nie naprawił wadliwego komina.

Zadanie:

Przyjrzyj się rysunkowi i z jego pomocą spróbuj odnaleźć tę kamienicę po zachodniej stronie Rynku Starego Miasta.

Na czerwonym tle dwa białe rysunki ujęte w prostokątne ramki, jeden pod drugim. Na pierwszym owoce rozłożone na fantazyjnie wywiniętym liściu, na drugim trzy sowy siedzące na gałęzi.

Kominy stanowiły duże zagrożenie. Dlaczego?

W niektórych domach również kominy były drewniane – przeplatane słomą i wylepiane gliną aż do samego szczytu, a z zewnątrz były pokryte drewnianą okładziną. Wewnątrz nich zbierała się sadza,  która, niewymiatana, mogła się zapalić!

Kiedy doszło do pożaru, na miejsce przybywali rzemieślnicy i mieszczanie ze sprzętem gaśniczym. Przewodniczący akcji przydzielali zadania: ludzie ustawiali się w “łańcuchy” i podawali sobie wodę w kubłach – od studni aż do płonącej kamienicy. Bezpośrednio przy samym pożarze pracowali już rzemieślnicy – głównie cieśle i murarze, którzy z drabin polewali płomienie wodą i rozgrabiali żarzące się belki.

Zadanie:

A gdyby tak płonąć zaczął wadliwy komin w kamienicy Michała Fukiera…?

Wciel się w rolę przewodniczącego akcji gaśniczej! Znajdź pompę najbliżej tej kamienicy i sprawdź, ile osób musiałoby stworzyć łańcuch, aby móc skutecznie gasić pożar i podawać kubły – z rąk do rąk!

poszło z dymem

Rysunek czarnym tuszem. Nad Warszawą, otoczoną murami miejskimi, unoszą się olbrzymie kłęby dymu i ogień. Ludzie uciekają z miasta przez bramę wjazdową.
Antoni Uniechowski, Pożar Warszawy w 1478 roku, 1958, MHW 19530/7

Przyczyn pożarów było znacznie więcej. Często ludzie celowo sami je wywoływali, manifestując w ten sposób swoje niezadowolenie lub rozpacz.

Do zamieszek doszło 9 czerwca 1669 roku, w czasie elekcji Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Różnica zdań przeciwników i zwolenników króla doprowadziła do pożaru wywołanego podpaleniem siana lub nieostrożnego obchodzenia się z ogniem. W efekcie, w Starej Warszawie spaliło się wtedy aż ponad 200 domów przy ulicy Freta, Piekarskiej, Dunaj, Piwnej, Świętojańskiej, Krzywe Koło. Zginęło 20 osób.

Pożary nierzadko były też wynikiem walki klas i niesprawiedliwego traktowania. W ramach kary biedniejsi podpalali domy zamożnych, chcąc podkreślić tym swoją niedolę i poniżenie. W 1639 roku, przez liczny napływ biedoty i oburzonych chłopów do Warszawy, nakazano stróżom zamykać bramy miasta już o godzinie 21.

Celowe podkładanie ognia w mieście wymusiło tymczasowe zorganizowanie dodatkowej ochrony. Magistrat wybrał dwóch bogatych mieszczan na “nocnych burmistrzów” – ich zadaniem było wyznaczenie mieszczan na każdej ulicy do pilnowania ognia.

plac teatralny

Augustyn Mirys, Portret Franciszka Bielińskiego, lata 60. XIX wieku, MHW 17905

W XVIII wieku nastąpiła poprawa bezpieczeństwa w Warszawie. Marszałek wielki koronny Franciszek Bieliński w zarządzeniu z 1760 roku nakazał zburzyć drewniane kominy oraz przenieść poza miasto zakłady opierające produkcję na ogniu. Kazał też dbać o studnie i gasić ogień w domach po godzinie 21 (oprócz świec do oświetlania izb).

Od tamtej pory budowa domów z drewna była kategorycznie zakazana!

Pierwszą organizacją odpowiedzialną wyłącznie za gaszenie pożarów było Stowarzyszenie Ratunkowe od Ognia, założone w 1800 roku.

Po kilkunastu latach, w 1816 roku zastąpiono go tzw. Magazynem Karowym. Jednostka ta była też odpowiedzialna za utrzymanie czystości w mieście: sprzątanie błota i śmieci, a latem – za polewanie ulic wodą.

Mimo to, właściciele domów wciąż byli zobowiązani – każdy z nich musiał posiadać drabinę, bosak i skórzane wiadro, by w razie potrzeby nieść pomoc.

Zadanie:

Rozwiąż rebus, a dowiesz się, jak nazywało się skórzane wiadro, używane do noszenia wody do pożaru.

Rebus przedstawiający kolejno: krem i “kr”=”w”, bomba i przekreślone “mba”, Reksio i przekreślone “sio”.

wieża ratuszowa

Srebrna odznaka w kształcie trapezu. Dolna krawędź uformowana w zaokrąglony szpic. Górna, w podobnym kształcie, dodatkowo fantazyjnie pofalowana. Na środku pozłacany hełm strażacki. Nad nim data roczna 1836, pod nim 1911. U góry uszko do zawieszenia.
Zakład grawerski Otto Reisinga, Odznaka z okazji 75. lecia Warszawskiej Straży Ogniowej, 1911, MHW 30595

Warszawska Straż Ogniowa, czyli pierwsza zawodowa organizacja pożarnicza rozpoczęła działalność 1 stycznia 1836 roku – i od tej pory stała się nieodłączną częścią miasta.

Warszawska Straż Ogniowa była podzielona na cztery oddziały do gaszenia, z czego jeden z nich mieścił się przy ulicy Senatorskiej 16 – w jednym z budynków ratusza!

Dlaczego akurat tam?

Wieża ratuszowa spełniała ważną rolę – punktu obserwacyjnego, skąd dyżurny zawiadamiał innych o pożarze. Wybiegał na ulicę z grzechotką i bił na alarm do stróżów z sąsiednich ulic – w ten sposób wieść docierała do kościoła, skąd dzwoniono na trwogę! Wszyscy biegli ze sprzętem na ratunek, a kto pierwszy dobiegł do ognia – otrzymywał nagrodę pieniężną.

Zadanie:

Sprawdźcie, jak słychać alarm! Jedna osoba bierze przygotowaną grzechotkę i oddala się od drugiej osoby, grzechocząc. Jaka odległość Was dzieli?

Jeśli jest Was więcej, możecie zabawić się w  odwróconego “chowanego”! Jedna osoba z drużyny chowa się i grzechocze, a reszta szuka jej, nasłuchując dźwięku “alarmowego” i źródła pożaru.

A co z gaszeniem ognia?

Wyposażenie Warszawskiej Straży Ogniowej nie zmieniało się przez długie lata. W 1864 roku sprowadzono trzy sikawki parowe. Były one jednak mało przydatne – potrzebowały aż pół godziny, by wytworzyć odpowiednie ciśnienie pary, pozwalające na wyrzucenie wody. A nieraz w tym czasie pożar udawało się ugasić tradycyjnymi metodami.

Sikawki parowe sprawdzały się przy gaszeniu długich pożarów, w bliskości zbiorników wodnych. Ich późniejsze wersje były już trochę lepsze, jednak rozniecenie ognia pod kotłem z wodą wciąż pozostawało problemem.

Jak to wygląda dziś?

Jak gasić pożary?

Grafika wykonana czarną farbą. Noc. Obok płonącego Zamku Królewskiego maszeruje duża grupa żołnierzy, są odwróceni tyłem. Mają hełmy na głowach i broń na ramionach. Niektórzy z nich przyglądają się pożarowi.
Eugeniusz Pichell, Pożar Zamku Królewskiego, 1943, MHW 26933

Wraz z rozwojem Warszawy zadania stawiane przed Strażą zmieniały się, a oczekiwania rosły. Zwiększyła się sieć oddziałów, ludzie, wyposażenie i sprzęt. Ale nie zmieniło się to, co najważniejsze – zapobieganie pożarom i walka z ogniem.

Również rozwój technologiczny sprawił, że musiano wypracować nowe metody gaszenia ognia – w zależności od rodzaju pożaru. Polewanie wodą cennych zbiorów bibliotecznych czy dzieł sztuki raczej nie byłoby dobrym pomysłem…

No więc… jak to robić?

Cenne księgozbiory i dzieła sztuki, ale również urządzenia elektryczne, pod napięciem, łatwopalne gazy i płyny gasimy specjalnym dwutlenkiem węgla, który – gdy wydostanie się z gaśnicy – wygląda dosłownie jak śnieg! Niebezpieczne płyny można ugasić także pianą gaśniczą.

 A co z wodą?

Woda jest najpopularniejszym środkiem do gaszenia pożarów. Jest skuteczny i łatwo dostępny! Można polać nią żarzące się ognisko, papiery lub materiały…

Gdy nie ma w pobliżu wody, mały pożar można ugasić szmatą lub kocem – wystarczy odciąć mu dostęp do powietrza!

Niestety woda ma też wady i nie można gasić nią wszystkiego! Dlaczego?

Woda wchodzi w reakcje chemiczne z różnymi substancjami. Przez to może być bardzo trudno ugasić ogień, a nawet możemy go powiększyć!

  • CIECZE LŻEJSZE OD WODY – BENZYNA, ROPA NAFTOWA – strumień może rozrzucić płonące, dryfujące plamy po okolicy. Ogień, by mógł płonąć, potrzebuje powietrza. A przez to, że ciągle unosi się na tafli wody, nie traci źródła tlenu. Podobnie jest, kiedy próbujesz rozpalić ogień, dmuchasz – wtedy dodajesz mu więcej tlenu, by ogień łatwiej się rozpalił.
  • OLEJ, TŁUSZCZE JADALNE – rozgrzany tłuszcz w kontakcie z wodą kipi! Po dolaniu wody do palącego się garnka, tłuszcz z pewnością wystrzeliłby w powietrze i poparzył osoby stojące obok!
  • PRZEDMIOTY PODŁĄCZONE DO PRĄDU – woda przewodzi prąd! Próbując ugasić taki przedmiot wodą może porazić Cię prąd – to bardzo niebezpieczne!

patron strażaków

Zdjęcie katedry praskiej od frontu. Po bokach dwie strzeliste, wysokie wieże.
Autor nieznany, Katedra praska, AF 1139

Jak można było obronić się przed pożarami? 

Dawniej w Polsce wierzono, że pożar od pioruna można ugasić objeżdżając go konno trzy razy – trzeci raz bardzo szybko. Innym sposobem było wrzucenie w płomienie chleba poświęconego w kościele – chleb miał nasycić głód ognia i powstrzymać pożar. Ostatnią deską ratunku podczas pożaru było zwrócenie się o pomoc do patrona strażaków i ludzi pracujących z ogniem. Podobno, wiosną 1674 roku miasta przed pożarem miał bronić sam święty! Niestety, coś musiało pójść nie tak – o północy całe Krakowskie Przedmieście było już spalone.

Plan architektoniczny kościoła. Na prawym skrzydle transeptu czerwona kropka na zewnętrznej stronie fasady.

Zadanie:

Podejdź do miejsca oznaczonego na planie kościoła – obejdź go z prawej strony. Rozejrzyj się i na fasadzie znajdź rzeźbę przedstawiającą jednego z jego patronów. Jaki święty ma pod opieką strażaków?

Po czym poznać, że to patron strażaków?

dobra strona ognia

Zdjęcie srebrnej, okrągłej puderniczki. Na wieku nieregularna faktura, powstała poprzez rozgrzanie i stopienie wierzchniej warstwy metalu.
Tadeusz Szymaniak, Puderniczka ogniowana, między 1963 a 1986, MHW 27712

Człowiek poznał ogień dzięki naturze – to ona objawiła go przed nim. Od tamtej pory nikt nie wyobraża sobie już życia bez niego, choć nieupilnowany potrafi narobić szkód.

Zadanie:

A jakie korzyści daje nam umiejętne posługiwanie się ogniem? Przede wszystkim światło i ciepło – możemy się przy nim ogrzać. Ale czy tylko? Napisz lub narysuj kredą na chodniku swoje pomysły.

Fotografia. Nad brzegiem Wisły, na piaszczystej plaży młody chłopak leży na prawym boku. Podpiera głowę na ręce, uśmiecha się. Ubrany tylko w ciemne krótkie spodenki. W tle niewysokie drzewa i krzewy.
Autor nieznany, Młody mężczyzna na dzikiej plaży na Pradze, AF 27447

Zadanie – tylko pod opieką osoby dorosłej!

Zobacz, jak powstaje ogień! Weź lupę lub gładkie szkiełko i zaczekaj, aż na niebie pojawi się słońce. Na piasku ułóż suchy patyk lub liść – ustaw nad nim szkiełko tak, by na powierzchni liścia pokazała się jasnożółta plamka. Teraz potrzebna jest cierpliwość! Trzymaj szkiełko w ten sposób, dopóki nie pojawi się dym.

Pamiętaj, by na koniec odciąć dostęp powietrza i nie dopuścić do rozniesienia się ognia – zasyp patyk piaskiem lub zalej obficie wodą.