19.08.2026 / Aktualności, Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy
Wanda Traczyk-Stawska (07.04.1927-18.08.2026)

Odeszła jedna z bohaterek Powstania Warszawskiego: członkini Oddziału Osłony Wojskowych Zakładów Wydawniczych, harcerka Szarych Szeregów, łączniczka i strzelec. Odznaczona m.in. Krzyżem Walecznych i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Honorowa Obywatelka m.st. Warszawy. Wieloletnia przewodnicząca Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy i inicjatorka budowy Izby Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy.
Chłopczyca…
Urodziła się w 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie, w patriotycznej rodzinie. Jej ojciec, Szczepan, należał do Legionów i walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Mała Wanda mieszkała przy ulicy Przemysłowej 9, w nieistniejącej już dziś kamienicy, na proletariackim Czerniakowie. Od dzieciństwa interesowała się sportem, zwłaszcza piłką nożną. Ponieważ ulica Przemysłowa położona była równolegle do ulicy Łazienkowskiej, młoda dziewczyna miała możliwość oglądania meczów z okien kamienicy bez wychodzenia z domu. Uważała się za chłopczycę: od zawsze wolała męskie towarzystwo i – jak sama przyznawała – szybko nauczyła się też „walecznych” umiejętności, typu walka na pięści, gdyż te przydawały się mieszkając na Czerniakowie. Okres ten wspominała:
Wolałam towarzystwo chłopaków. Bo dziewczyny z byle powodu płakały. Upadła i kolanko stłukła – od razu w ryk. A chłopak tylko napluł, roztarł i biegł dalej. Dziewczyny były strasznie płaczliwe w tamtych czasach, muszę to przyznać. Mała kłótnia i od razu obrażone. Poza tym moje koleżanki bawiły się lalkami, na moje dryblingi i popisy z piłką tylko wzruszały ramionami.[1]
W młodości przewodnikiem po Warszawie małej Wandy był jej dziadek Kazimierz. To on zaszczepił w niej miłość do stolicy, a szczególnie do Łazienek. Właśnie ten zespół pałacowo-ogrodowy będzie wielokrotnie powracać w jej wspomnieniach z przedwojennej Warszawy: harce ze swoim psem „Lalką” i oglądanie przedstawień w łazienkowskim Amfiteatrze. Podkreślała:
To właśnie w Łazienkach nauczyłam się chodzić. Tak pokochałam to miejsce, że już potem, po wojnie, gdy przebywałam w Egipcie, to tak tęskniłam, że nawet piramid mi się nie chciało zwiedzać.[2]
Po przeprowadzce na Mokotów, na ulicę Dolną, Wanda zmieniła szkołę i została przyjęta do harcerstwa, do drużyny imienia Żwirki i Wigury. Przynależność do harcerstwa będzie później jednym z bodźców jej działalności konspiracyjnej.
…z bronią w ręku
Wybuch II wojny światowej zaskoczył Wandę, pomimo iż jej ojciec przygotowywał ją na najgorsze: zaczął gromadzić zapasy jedzenia, a jej i jej bratu nie pozwolił uczestniczyć w zbliżającym się w tym czasie obozie harcerskim. Cały czas była jednak przekonana, że Hitler „tylko postraszy”, a wszystko z czasem wróci do normy. 1 września wojska niemieckie przekroczyły jednak granicę Polski, a już kilka dni później Wanda straciła wujka i ciotkę na skutek wybuchu bomby. W drugim tygodniu walk nieprzyjaciel dotarł na przedpola Warszawy. Kamienica przy Dolnej stanęła na linii frontu. Pierwsze wspomnienie wojny było dla Wandy wstrząsające:
Zobaczyłam śmierć. To była śmierć po raz pierwszy. Potem były i inne, ale tę zapamiętałam najlepiej. Pierwszy szok, pierwszy ból i poczucie bezsiły. Trochę tak na skos po drugiej stronie ulicy stał dom. Trafiła go bomba. Pamiętam eksplozję, budynek zniknął w czarnej chmurze dymu i nagle z tego kłębowiska wybiegła kobieta z becikiem na ręku. To był niemowlak, tuliła go do piersi. Tata pozwolił mi zobaczyć, gdzie ta bomba spadła. To była potężna eksplozja, nasz dom też się zachwiał. Dziwne uczucie: wydawało się, jakby zrobił się grubszy, jakby te mury nabrały powietrza, a potem wróciły na swoje miejsce.[3]
Chęć pomocy tej kobiecie była tak silna, że Wanda chciała jak najszybciej stać się dorosła i zostać żołnierzem. Pragnęła sprawczości, ale przede wszystkim odwetu na Niemcach. Chciała strzelać. Wreszcie, kilka lat później, w 1944 r., dzięki przyjacielowi, Tadeuszowi Zürnowi ps. Karolek, nauczyła się obsługiwać broń. Moment ten wspominała:
Teraz żaden Niemiec w mojej obecności nie będzie do nikogo strzelał. Nikogo nie zabije. Koniec tej bezsiły, tego upokorzenia. Koniec bezradności. Zaczęłam się uczyć: to jest zamek, to lufa. Iglica, szczerbinka, bezpiecznik. Kurek, spust, kabłąk. Do czego to wszystko służy. Składanie, rozkładanie, czyszczenie. Wtedy, pamiętam, rozkładałam pistolet z dużym trudem. Nie miałam wprawy. Tyle tych części, to pasuje do tego, tamto do czegoś innego. Potem, w powstaniu, już składałam i rozkładałam broń automatycznie, jak robot. Mogłam to robić z zawiązanymi oczami.[4]
Umiejętność obsługi broni miała się przydać w walce z okupantem w trakcie zbliżającego się wielkimi krokami Powstania. Okazało się jednak, że na moment przed godziną „W”, po zameldowaniu się u dowództwa przy ulicy Boduena w Śródmieściu, Wandzie przydzielono zadanie… parzenia kawy. Widząc rozczarowanie i rozpacz na twarzy osoby, której powołaniem była prawdziwa walka, dowództwo szybko zmieniło zdanie i przydzieliło jej zadanie roznoszenia odezwy AK do ludności cywilnej. Po pomyślnym wykonaniu tego zadania, przydzielono jej kolejne. Było nim dostarczenie przesyłki do stacjonującego naprzeciwko Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Zadaniem tego bardzo dobrze uzbrojonego – jak na warunki powstańcze – oddziału była ochrona tajnych, konspiracyjnych drukarni (w jednej z nich wydawany był słynny „Biuletyn Informacyjny”). Po wykonaniu misji i zameldowaniu się w oddziale Wanda usłyszała, że ten poszukuje do pracy łączniczki. Zgłosiła się bez namysłu. Chciała przyjąć dla siebie pseudonim „Atma”, wzięty od bohaterki książki Marii Rodziewiczówny. Stało się inaczej: chłopcy z oddziału szybko zaczęli Wandę nazywać „Pączkiem”, co podszyte było złośliwościami dotyczącymi postury nowej koleżanki. Na miejscu Wanda poznała „Steba”, czyli porucznika Stefana Berenta, którego zadaniem była koordynacja produkcji pistoletów maszynowych, wzorowanych na niemieckich MP40 i brytyjskich Stenach. Pragnienie posiadania takiej broni w końcu mogło się w końcu ziścić, choć sama „Błyskawica” – taką nazwę miał pistolet – nie była pozbawiona wad:
To nie była idealna broń. Jak była trochę brudna, to się zacinała. Pociski krzywo wchodziły do zamka, łuski się klinowały… ale najgorsze w błyskawicach było to, że miały tylko ogień ciągły. Nie mogły strzelać pojedynczo. Jak ktoś ma ciężki palec, naciśnie, to i pół magazynka naraz wystrzeli. A w środku tylko trzydzieści dwa naboje. Pestki były na wagę złota. Ale to wszystko się wtedy nie liczyło. (…) pojawiła się szansa na prawdziwą walkę.[5]
Prawdziwa walka niebawem miała nadejść. Po pozytywnie rozpatrzonej prośbie Wandy o przyjęcie do Oddziału Osłonowego, udało jej się otrzymać broń. Początkowo jedynie granaty, gdyż liczono na broń zdobyczną. Z czasem jednak, w ramach pełnienia obowiązków łącznika bojowego, otrzymała swój pistolet maszynowy (PM). Została rzucona do boju: początkowo brała udział w walkach na placu Napoleona (współczesnym Placu Powstańców Warszawy), a później musiała się sprawdzić w szczególnie niebezpiecznej misji, polegającej na przebiciu się z północnego Śródmieścia na Stare Miasto, celem połączenia się ze stacjonującymi tam Powstańcami. Z okresu powstańczych walk bohaterka wspomina szczególnie postawę ludności cywilnej:
Ja pamiętam ludność cywilną, która była niesłychanie dzielna, która nam pomagała we wszystkim, co było dla niej możliwe. (…) Ja wspominam ludność cywilną jako główną bohaterkę Powstania. Nie my, tylko oni, bo ich decyzją to Powstanie wybuchło, bo gdybyśmy nie zaczęli my, to na pewno zacząłby AL, a wtedy ludność cywilna wsparłaby tamtych tak jak nas. Kiedy my żeśmy zaczęli, oni całkowicie wsparli nas i wszystko, co pamiętam z Powstania najserdeczniej, najcieplej, to właśnie postawę ludności cywilnej.[6]

Zdjęcie: Wanda Traczyk z „Błyskawicą” (w środku, w pilotce ukrywającej bandaż), fragment inscenizowanego materiału filmowego nakręconego we wrześniu 1944 roku, kadr z dokumentalnego filmu „Portret Żołnierza”, reż. Marianna Bukowski
Jednak jedne z najcięższych walk, w jakich brała udział, miały miejsce w rejonie ul. Nowy Świat, w dniach 7-10 września 1944 r. Obrona budynku nazywanego „Kielmanem” (znajdującego się na rogu Chmielnej i Nowego Światu) była szczególnie trudna z racji silnego ostrzału: ognia z granatników i dział czołgów rozstawionych w pobliżu. Podczas tych wrześniowych walk została poważnie ranna odłamkami.[7] Z końcem miesiąca coraz bardziej jednak widać było nieuchronną porażkę Powstania. 29 września, na mocy rozkazu odznaczeniowego nr 35, Wanda Traczyk ps. Pączek została uhonorowana Krzyżem Walecznych. 2 października, po kapitulacji oddziałów powstańczych, trwający 63 dni sierpniowy zryw zakończył się.
Po kapitulacji
Kapitulacja dla części walczących była prawdziwym szokiem. Wanda również przyjęła tę decyzję ciężko:
Byłam roztrzęsiona. To, że przegraliśmy, idziemy do niewoli, cała sprawa wzięła w łeb, jest katastrofa… to wszystko spowodowało, że się rozkleiłam.[8]
Nie tylko kończyło się Powstanie, kończyła się również niemiecka okupacja Polski:
Pamiętam pożegnanie z chłopakami. Nikt nie płakał, ale wzruszenie trzymało za gardło. Mówiliśmy sobie do widzenia, do zobaczenia. No i różnie potem było. Z niektórymi już nigdy się nie zobaczyłam, z innymi po wielu, wielu latach. Nikt o tym głośno nie mówił, ale była obawa, czy Niemcy dochowają praw jenieckich. Dochowali. Myślę, że nie z powodów rycerskich. Sami wiedzieli, że zaraz po nas sami pójdą do niewoli. Wojna się kończyła.[9]
Po zakończeniu walk Wandzie ciężko było rozstać się z PM-em, który niejednokrotnie ratował ją z opresji. Nie chciała wykonać rozkazu o złożeniu broni. Na pocieszenie, w zamian za oddanie pistoletu maszynowego, chłopcy z oddziału postanowili podarować jej maskotkę odnalezioną przez nich w jednym z rozbitych mieszkań w północnym Śródmieściu. Maskotka-małpka wkrótce otrzymała imię na cześć pistoletu – „PM-ek”. Podczas wymarszu do niewoli przyczepiona była do plecaka i służyła jako skrytka do szmuglowania przedmiotów. W jej ogonku znalazły się m.in. medalik i krzyżyk podporucznik Janiny Kuleszy „Teresy”. Maskotka towarzyszyła „Pączkowi” w obozie przejściowym w Ożarowie i niemieckich obozach jenieckich, służyła też jako znak rozpoznawczy podczas kontaktów z jeńcami.[10] Wanda zachowała małpkę jako relikwię na pamiątkę tragicznych dni. Współcześnie, mocno już sfatygowaną, maskotkę można oglądać w Gabinecie Relikwii w Muzeum Warszawy.

Zdjęcie: Małpka „PM-ek”, zabawka-maskotka odnaleziona pod koniec walk powstańczych przez Powstańców z Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych, zbiory Muzeum Warszawy
Po wyzwoleniu obozu jenieckiego Oberlangen w kwietniu 1945 roku, Wanda znalazła się we Włoszech, a potem w Egipcie. W międzyczasie kształciła się w Szkole Młodych Ochotniczek w Nazarecie (Palestyna) przy 2. Korpusie Polskim generała Andersa. Tam też otrzymała list od ojca z szokującą informacją: jej brat, Tadeusz, strzelec i członek Szarych Szeregów, nie żyje. Informacja odcisnęła piętno na Wandzie, która praktycznie do końca swojego życia nie mogła się z nią pogodzić. Sam powrót do Polski w tamtym czasie również był trudny. Z powodu niestabilnej sytuacji politycznej w kraju, nie miała możliwości znalezienia się w ojczyźnie aż do roku 1947. Wiedziała jednak, że musi znaleźć się w Polsce, gdyż ma do wypełnienia ostatnią misję: godne upamiętnienie jej brata i wszystkich poległych w Powstaniu.
Wykonać rozkaz
W 1947 roku w kościele św. Krzyża na Nowym Świecie odbyła się msza za poległych członków Oddziału Osłony Wojskowych Zakładów Wydawniczych. W nabożeństwie uczestniczyli ich przyjaciele. Bezpośrednio po tym wydarzeniu ich ostatni dowódca, Stefan Berent, wydał Wandzie Traczyk i Andrzejowi Koryckiemu ps. Sokół rozkaz, zgodnie z którym mieli oni odnaleźć miejsca pochówku poległych koleżanek i kolegów. Mieli również zadbać o ich godny spoczynek i pamięć.[11] Wypełnianie tej misji, polegającej na zbieraniu nazwisk po kryjomu, rozpoczęło się zaraz po zakończeniu wojny, przy wsparciu grupy przyjaciół. Pod koniec lat osiemdziesiątych, już po śmierci Andrzeja Koryckiego, dzięki dokonanej w tym czasie transformacji ustrojowej, Wanda Traczyk-Stawska mogła już jawnie pozyskiwać informacje o poległych. Rozpoczęto wtedy tworzenie nieformalnego komitetu do spraw Cmentarza Powstańców na Woli. Powstały w 1945 roku wolski cmentarz, na którym spoczywa ponad 104 tysiące osób (olbrzymia większość z nich to cywile), nazwany najpierw Cmentarzem Poległych w Powstaniu, od wielu lat był zaniedbany i wymagał renowacji. Był również pozbawiony symboliki powstańczej. Staraniem Wandy Traczyk-Stawskiej, w pierwszych dekadach nowego millenium, udało się zaangażować w sprawy cmentarza Prezydenta Bronisława Komorowskiego, który obiecał pomoc w przywróceniu mu należytej rangi, patronując jednocześnie inicjatywie odnowienia nekropolii. W 2012 roku rozpoczęła się wymiana tablic cmentarnych, odnowiono również znajdujący się obok monument Polegli Niepokonani umieszczony na kurhanie, w którym spoczywają prochy ponad 5o tysięcy osób spalonych w trakcie Powstania. Dzięki staraniom bohaterki na tablicach powoli zaczęto zamieszczać pozyskane informacje o poległych.
Uroczyste, okrągłe obchody 70. rocznicy sierpniowego zrywu odbyły się już z udziałem Prezydenta RP, na nekropolii „wydobytej z niebytu zapomnienia”[12]. Uroczystości zakończyły się meldunkiem złożonym przez Wandę Traczyk-Stawską Prezydentowi – zwierzchnikowi sił zbrojnych – w którym obwieściła wykonanie rozkazu swojego dowódcy z Powstania.
Ostatnia misja
Bohaterka nie spoczęła jednak na laurach. Dzięki jej staraniom, jak również – zawiązanego już oficjalnie – Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy, zainicjowano budowę instytucji mającej upamiętniać wszystkie osoby poległe w Powstaniu Warszawskim, zarówno wojskowe, jak i cywilne.

Zdjęcie: Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy, fot. Tomasz Kaczor
Instytucja, nazwana ostatecznie Izbą Pamięci Przy Cmentarzu Powstańców Warszawy, została otwarta w 2022 roku. Jej monumentalna i ascetyczna bryła, zaprojektowana przez architektów z pracowni Piotra Bujnowskiego, miała w zamierzeniu współgrać ze znajdującą się obok parkową osią widokową. Obok gmachu stworzono Mur Pamięci, składające się z siedmiu pylonów, miejsce upamiętniające z imienia i nazwiska ponad 60 tysięcy osób poległych w Powstaniu lub w konsekwencji jego wybuchu. Jako placówka badawcza i edukacyjna Izba skupia się na przywracaniu ofiarom jednostkowych historii. Pomóc mają w tym znajdująca się w głównym pawilonie multimedialna wystawa opowiadająca o historii Cmentarza Powstańców Warszawy, organizowane przez instytucję spotkania w ramach Dyżurów Pamięci, a także wydarzenia popularyzujące historię Powstania Warszawskiego: wykłady, spotkania z autorami i projekcje filmowe.
2 października 2024 r. właśnie w Sali Świadectw Izby Pamięci Wanda Traczyk-Stawska została odznaczona przez Hannę Wróblewską, ministrę kultury i dziedzictwa narodowego, Medalem „Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej” w uznaniu jej zasług w walce o wolność, godność i prawa człowieka, ale przede wszystkim za pielęgnowanie pamięci o poległych w Powstaniu. Miejsce wręczenia medalu zostało wybrane nieprzypadkowo: to właśnie ono ma według bohaterki przypominać o tragicznych losach stolicy i być przestrogą przed okropieństwami wojen:
Jest szansa, że nasz cmentarz, tak jak Hiroszima, będzie wołał na cały świat o pokój, ale tę szansę to już wy musicie wykorzystać, żyjący, bo my powstańcy odchodzimy. Musicie postarać się o to, żeby Polska właśnie, żeby Warszawa właśnie była tym miejscem pokoju, miastem pokoju. I wierzę, że tak będzie.[13]
Izba Pamięci była ostatnim projektem Wandy Traczyk-Stawskiej, żołnierza Armii Krajowej, ale przede wszystkim wielkiej patriotki. Dziś, bez żadnych wątpliwości można powiedzieć, że choć bohaterka odeszła, to jej dzieło będzie kontynuowane.

Zdjęcie: (od lewej, w głębi) autor i Wanda Traczyk-Stawska w Izbie Pamięci w trakcie obchodów 80. rocznicy Powstania Warszawskiego, 2024 r., fot. Tomasz Kaczor
Tekst: Szymon Smolnicki-Woźniak
Zdjęcia:
- Wanda Traczyk-Stawska podczas uroczystości na Cmentarzu Powstańców Warszawy w 2022 r., fot. Tomasz Kaczor
- Fragment materiału filmowego nakręconego we wrześniu 1944 roku, kadr z filmu Portret Żołnierza, reż. Marianna Bukowski
- Małpka „PM-ek”, zbiory Muzeum Warszawy
- Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy, fot. Tomasz Kaczor
- Spotkanie w Sali Historii Izby Pamięci z okazji 80. rocznicy Powstania Warszawskiego, 2024 r., fot. Tomasz Kaczor
Przypisy:
[13] Przesłanie Wandy Traczyk-Stawskiej, film prezentowany na wystawie stałej w Sali Historii Izby Pamięci, zbiory Muzeum Warszawy
[12] Tamże, str. 85-86
[11] Janaszek-Seydlitz M., Historia zapomnianego cmentarza, str. 55
[10] Borkowski J., Małpka PM-ek, https://kolekcje.muzeumwarszawy.pl/pl/obiekty/3167/, dostęp: 24.11.25
[9] Tamże, str. 276
[8] Tamże, str. 274
[7] Wójcik M., Błyskawica. Historia Wandy Traczyk-Stawskiej Żołnierza Powstania Warszawskiego, str. 388-389
[6] Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego, https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/wanda-traczyk-stawska,60.html , dostęp: 25.11.25
[5] Tamże, str. 146
[4] Tamże, str. 127-128
[3] Tamże, str. 66
[2] Tamże, str. 37
[1] Wójcik M., Błyskawica. Historia Wandy Traczyk-Stawskiej Żołnierza Powstania Warszawskiego, str. 31