Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

pl/en
Aktualności

01.09.2025 / Aktualności, Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy

Oburzenie i rozpacz: Warszawa we wrześniu 1939 r.

Oburzenie i rozpacz: Warszawa we wrześniu 1939 r.

„Na każdym skrzyżowaniu ulic królowały ziejące trupim fetorem zgliszcza i rumowiska poburzonych domów, pokaleczone bruki zasłane były szkłem z wybitych szyb, poprzewracane latarnie i słupy tramwajowe oraz splątane druty zalegały tu i ówdzie chodniki. Na murach wypalonych domów, na drewnianych parkanach ponaklejane było mnóstwo karteczek – pod karteczkami tymi gromadziły się tłumy wytrwałych czytelników studiujących w skupieniu zawiadomienia o tym, co kto ma na sprzedaż albo kto kogo poszukuje. (…) Pokonane miasto było głodne”1 – tak pierwsze dni po wrześniowej klęsce wspominał na łamach Stolicy pedagog i kompozytor Stefan Kisielewski, w latach okupacji związany z organizacją „Grunwald” i Armią Krajową.

CISZA PRZED BURZĄ

Licząc się z raportami wywiadu, wskazującymi na przygotowania Niemiec do wojny z Polską, już wiosną 1939 roku rząd rozpoczął na terenie całego kraju tajną, tzw. kartkową, mobilizację wojskową. Polegała ona powoływaniu rezerwistów imiennie do wyznaczonych jednostek. W międzyczasie, już w kwietniu rozpoczęto zbiórkę finansów na cele wojskowe, polegającą m.in. na sprzedaży obligacji, z których dochód przeznaczony miał być na rozbudowę artylerii przeciwlotniczej. W sierpniu rozpoczęła się powszechna, „jawna” mobilizacja wojskowa. We wspomnieniach warszawiaków z tego okresu dominowało przekonanie o sile polskiej armii, jednakże inne na ten temat opinie miały osoby bezpośrednio zaangażowane w przygotowanie do działań wojennych. Nieskoordynowany charakter werbunku tak opisywał dowódca grupy artylerii przeciwlotniczej „Wschód” w obronie Warszawy mjr. Mieczysław Zylber:

Przebieg mobilizacji był tak niesłychanie chaotyczny z najróżnorodniejszych zresztą przyczyn, że od początku nasuwał podejrzenie albo czyjeś bezgranicznej wręcz nieudolności, albo wręcz szkodnictwa2.

W przygotowującej się do działań obronnych Warszawie tworzono barykady głównych arterii wjazdowych do miasta, a także – w odpowiedzi na apel prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego – kopano przy udziale cywilów rowy przeciwlotnicze. Ważne zadanie w obronie miały otrzymać nowo powołane Miejskie Zakłady Aprowizacyjne, odpowiadające za zaopatrzenie mieszkańców w paliwo i opał. W stołecznej prasie pojawiły się natomiast szczegółowe instrukcje dotyczące postępowania na wypadek ataku bombowego. Rekwirowano pojazdy na cele wojskowe, a telefony pozostawiono prawie wyłącznie do użytku wojska.

BLITZKRIEG

Pierwszego września wojska niemieckie przekroczyły granice Polski, co symbolicznie uznawane jest za początek II wojny światowej. Około godziny piątej niemieckie samoloty zbombardowały pierwsze polskie miasta: Wieluń, Radom i Ciechanów. Tego samego dnia bomby spadły także na Warszawę i jej okolice, głównie na Palmiry, Pragę i Okęcie. Celowano głównie w mosty i składy amunicji. Blitzkrieg, czyli wojna błyskawiczna, kompletnie zdezorganizowała rząd Polski, zaskakując swoją skutecznością nawet dowództwo hitlerowskich Niemiec. Kiepsko przygotowana obrona kraju, którego wojsko nie miało jasnego planu operacyjnego (do jego opracowania przystąpiono późno, bo dopiero na początku 1939 r.), sprawiła, że po trwającej pięć dni bitwie granicznej, już w drugim tygodniu walk oddziały wroga dotarły na przedpola Warszawy. Również z dużym opóźnieniem, gdyż dopiero 3 września, wyznaczono dowódcę obrony Warszawy, gen. Juliusza Rómmela3.

Ruiny zabudowy przy ulicy Miodowej, 1940 r.

Błyskawicznie zbliżające się do stolicy czołgi, wspierane przez niemieckie lotnictwo, starano się powstrzymywać ustawianiem barykad. W ich wznoszeniu pomagali wojsku cywile, a do ich budowy służyło wszystko, co akurat znalazło się pod ręką. Sylwester Kubera, ppor. rez. uczestniczący w obronie Woli wspominał:

Przy pomocy ludności zabrałem się więc z moim plutonem do budowy przeszkód przeciwczołgowych, a raczej do improwizacji tych przeszkód. Bo jakże inaczej nazwać ułożenie jako przeszkody bardzo wielkiej hałdy, złożonej chyba z setek drewnianych straganów, których duże ilości znajdowały się przy Halach Mirowskich (…) Równocześnie jednak tramwajarze, którzy zgłosili się do mnie, na moje polecenie zablokowali ulicę w rozwidleniu torów tramwajowych sporą ilością posprzęganych wagonów, co stanowiło już dla czołgów konkretną przeszkodę. W następnych dniach przeszkody te wzmacniano przeróżnymi materiałami4.

Budowę barykad znacząco utrudniały silne bombardowania lotnictwa nieprzyjaciela. Polska obrona przeciwlotnicza, której sieć łączności miała olbrzymie problemy już po kilku dniach od wybuchu wojny, dysponowała w dużej mierze starym, zużytym, źle konserwowanym, pamiętającym poprzednią wojnę sprzętem5. Jak podkreślał jednak dowódca grupy artylerii przeciwlotniczej „Wschód” w obronie Warszawy, mjr. Mieczysław Zylber:

Mimo ogromnie trudnych warunków wynikających z przestarzałego sprzętu, braku łączności, konieczności zdobywania amunicji i wyżywienia przeważnie we własnym zakresie, niemożności zastąpienia zniszczonych przyrządów pomiarowych itp. – baterie przeciwlotnicze po niepowodzeniach pierwszych kilku dni walki w wyniku przeszkolenia i zgrania obsług działały sprawnie i osiągnęły 45 zestrzeleń sprawdzonych. Jest to liczba niewielka w stosunku do ilości bombardujących samolotów, ale ogromna w stosunku do ilości i jakości posiadanego sprzętu6.

Bombardowania, nasilające się z każdym dniem, osiągnęły punkt kulminacyjny 15 września, kiedy to w nalotach, przy wsparciu ognia artyleryjskiego, niszczone było już całe miasto. Nie oszczędzano również szpitali, które – pomimo specjalnych oznaczeń – atakowano z premedytacją. Ciężką sytuację placówek medycznych podkreślał w swojej relacji szef służby zdrowia odcinka „Warszawa Zachód” ppłk. lek. Mieczysław Kowalski:

Sytuacja szpitalnictwa (…) z początku była dość dobra, ale w miarę gromadzenia się coraz większych ilości rannych, żołnierzy i osób cywilnych ulegała stopniowo pogorszeniu. Szpitale odczuwały brak miejsc, lekarze i personel pracujący na zmiany, mimo to ulegał przemęczeniu, w miarę uszkodzeń linii wodociągowej i elektrycznej trudności niepomiernie narastały. Prawie wszystkie szpitale ponosiły ciężkie straty w personelu i rannych od pożaru i bombardowań. (…) Po wielkim bombardowaniu lotniczym w dniu 25 września szpitale przestały istnieć jako zorganizowane jednostki, całkowity brak światła i wody uniemożliwił zabiegi chirurgiczne, brak wyżywienia, zaopatrzenia sanitarnego i łączności zezwalał jedynie na improwizacje poszczególnych lekarzy, którzy dzielnie nadal pełnili swoje obowiązki z częścią personelu pomocniczego. Ogromna ilość rannych ginęła z powodu złych warunków szpitalnych7.

Katastrofalna sytuacja szpitali sprawiła, że w gwałtownym tempie przybywało zmarłych, których w normalnej sytuacji można by odratować. Dla nich, dla zabitych w bombardowaniach i dla poległych w kampanii wrześniowej zaczęto wkrótce potem tworzyć prowizoryczne cmentarze, które już po kilku tygodniach zapełniły się mnóstwem grobów. Powstawały praktycznie w każdej części miasta, m.in. na placu przed gmachem Zachęty, na skwerze przed Domem pod Orłami czy też na zieleńcu przy Placu Trzech Krzyży.

Fotografia/pocztówka przedstawiająca tymczasowy cmentarz poległych z grobami na skwerze na Placu Trzech Krzyży, październik 1939 r.

Niedostatki uzbrojenia wojska (tracącego nadzieję na jakąkolwiek pomoc Zachodu), tragiczna sytuacja ludności cywilnej, której doskwierał głód oraz nasilone niemieckie bombardowania i ostrzał artyleryjski doprowadziły do spotkania w dniu 26 września władz wojskowych z mieszkańcami Warszawy celem ustalenia ewentualnego poddania miasta. Ustalono, że kapitulacja oblężonej od 8 września stolicy poprzedzona zostanie zawieszeniem ognia8.

ŻOŁNIERZE PŁAKALI JAK DZIECI

Sam akt kapitulacji podpisano dwa dni później. Przyjęty został przez część żołnierzy z oburzeniem9, a przez mieszkańców Warszawy z mieszanymi uczuciami. Jak podkreśla historyk, prof. Tomasz Szarota:

Z jednej strony zaprzestanie walk przynosiło ulgę w cierpieniach, a także z dawna wyczekiwaną chwilę wytchnienia i spokoju, z drugiej jednak zdawało się świadczyć o bezużyteczności dotychczasowych ofiar, bezcelowości wysiłków i ogromnego poświęcenia obrońców stolicy. Nastroje te dawały o sobie znać przede wszystkim w wojsku, gdzie otwarcie mówiono o zdradzie, a w pewnych jednostkach groził bunt żołnierzy10.

Nastroje żołnierzy oscylujące między złością, a rozpaczą opisywał we wspomnieniach Tadeusz Szymański, szef komp. ppanc 40 pp, który mówił wręcz o żołnierzach „płaczących jak dzieci”11.

Niewątpliwie, nastroje ludności Warszawy należało uspokoić, w związku z tym tego samego dnia z apelem do mieszkańców stolicy wystąpił prezydent Stefan Starzyński:

               Obywatele
               Nasze miasto zostało doszczętnie zniszczone. Zepsucie wodociągów pozbawiło ludność wody, bez której żyć nie można. Również brak żywności daje się poważnie odczuwać.
               Dowódca armii gen. dyw. Rómmel, mając na względzie położenie ludności, z ciężkim sercem postanowił w tej sytuacji zaniechać dalszej obrony stolicy.
(…)         Dziękuję wam sercem całym za zaufanie, jakim darzyliście mnie przez cały czas obrony. Dziękuję wam za to, żeście posłuszni moim wezwaniom spełniali wytrwale i ofiarnie wszystkie swoje codzienne obowiązki, utrzymując w ten sposób życie nasze pomimo tak trudnych warunków.
               Bezmiar bohaterstwa i ofiary wykazała ludność stolicy. Historia oceni należycie to poświęcenie, które kazało nam trwać do ostatka.
               Musicie nadal pracować i w codziennym trudzie normować życie oraz rozpocząć odbudowę miasta. (…)
12

Kolejnego dnia przystąpiono do porządkowania miasta: usuwano barykady, sprzątano gruz i dogaszano resztę pożarów. Przygotowane do wymarszu wojsko rozpoczęło składanie broni. Po kolei wypełniano wszystkie punkty dot. poddania stolicy13.

Widok składu broni na placu Krasińskich po kapitulacji Warszawy, 1939 r.

ILE POTRWA WOJNA?

Oblężenie miasta przyniosło katastrofalne skutki: runęły setki kamienic, a tysiące warszawiaków zginęło pod ich gruzami. Tyle samo mieszkańców znalazło się bez dachu nad głową. Miasto pozbawione było szpitali, opieki medycznej i leków. Na skutek samych tylko bombardowań zniszczono 11% zabudowy miasta14. Miasto skapitulowało i znalazło się pod okupacją, ale – wbrew wcześniejszym analizom wroga – stało się to jednak dużo później niż przewidywano. Obrońcom udało się wykorzystać stare fortyfikacje i umocnienia, a niemałą rolę w odpieraniu wroga odegrało także poświęcenie żołnierzy i duża pomoc ludności cywilnej.

Dominował jednak uzasadniony pesymizm: ile potrwa wojna i czy uda się odbudować miasto? W relacjach świadków jesiennej obrony dominuje szok i niedowierzanie skalą zniszczeń stolicy. Niestety, – jak pokazał czas pięć lat później – okazało się, że miasto najgorsze ma dopiero przed sobą.

Tekst: Szymon Smolnicki-Woźniak

Zdjęcia:

1: Ruiny zabudowy przy ulicy Miodowej, 1940 r., autorstwo nieznane, zbiory Muzeum Warszawy
2: Fotografia/pocztówka przedstawiająca tymczasowy cmentarz poległych z grobami na skwerze na placu Trzech Krzyży, październik 1939 r., aut. Jan Ryś, zbiory Muzeum Warszawy
3: Widok składu broni na placu Krasińskich po kapitulacji Warszawy, 1939 r., aut. Stefan Klainert, zbiory Muzeum Warszawy


  1. Kisielewski S., Pierwsze dni po klęsce, „Stolica”, 1957 r., nr 18 ↩︎
  2. Obrona Warszawy we wrześniu 1939 r. w relacjach jej uczestników, „Niepodległość i Pamięć”, nr 17/1 (31), str. 291 ↩︎
  3. Kapitulacja Warszawy, z ppłk. Andrzejem Aksamitowskim rozmawia Wojciech Kozłowski: https://muzhp.pl/kalendarium/kapitulacja-warszawy ; dostęp: 31.08.2025 r. ↩︎
  4. Wrzesień 1939 we wspomnieniach obrońców warszawskiej Woli, pod red. M. Ejchman i J. Wiśniewskiej, Warszawa 1995 r., str. 19-20 ↩︎
  5. Obrona Warszawy we wrześniu 1939 r. w relacjach jej uczestników, „Niepodległość i Pamięć”, nr 17/1 (31), str. 292 ↩︎
  6. Tamże, str. 293 ↩︎
  7. Tamże, str. 303-304 ↩︎
  8. Szarota T., Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Warszawa 2010 r., str. 15 ↩︎
  9. Wrzesień 1939 we wspomnieniach obrońców warszawskiej Woli, pod red. M. Ejchman i J. Wiśniewskiej, Warszawa 1995 r., str. 40 ↩︎
  10. Szarota T., Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Warszawa 2010 r., str. 16 ↩︎
  11. Wrzesień 1939 we wspomnieniach obrońców warszawskiej Woli, pod red. M. Ejchman i J. Wiśniewskiej, Warszawa 1995 r., str. 65 ↩︎
  12. Cywilna obrona Warszawy we wrześniu 1939 r. Dokumenty, materiały prasowe, wspomnienia i relacje, pod red. S. Płoskiego, Warszawa 1964 r., str. 124 ↩︎
  13. Szarota T., Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Warszawa 2010 r., str. 17 ↩︎
  14. Kapitulacja Warszawy, z ppłk. Andrzejem Aksamitowskim rozmawia Wojciech Kozłowski: https://muzhp.pl/kalendarium/kapitulacja-warszawy ; dostęp: 31.08.2025 r. ↩︎