23.09.2025 / Aktualności, Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy, Kolekcje Muzeum Warszawy
Uroczystość przekazania pamiątki od Arolsen Archives

To było już kolejne spotkanie w Izbie Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy związane z przekazaniem pamiątek po Ofiarach niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych, dzięki inicjatywie prowadzonej przez Arolsen Archives. Tym razem zegarek kieszonkowy po panu Stanisławie Sztylce, niegdyś mieszkańcu Warszawy, trafił do Gabinetu Relikwii Muzeum Warszawy. Jesteśmy niezmiernie poruszeni tym faktem, że nasze Muzeum otrzymało rolę depozytariusza pamięci. W niedalekiej przyszłości zegarek będzie można obejrzeć w głównej siedzibie Muzeum Warszawy. Pamiątkę przekazano na ręce pani Jolanty Hercog – kierowniczki Izby Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy.
Podczas uroczystości gościliśmy przedstawicielki Arolsen Archives: panią Ewelinę Karpińską-Morek i Annę Meier-Osińską, a także pana Juliana Borkowskiego – historyka, kustosza Działu Badań nad Warszawą w Muzeum Warszawy.
– „Szanowni Państwo, rzadko się zdarza, by te ostatnie pamiątki po ofiarach niemieckich nazistowskich prześladowań były przekazywane do instytucji. Staramy się zawsze dotrzeć do krewnych. To przecież ostatnie przedmioty, jakie się zachowały po osobach prześladowanych. Bardzo osobiste – jak zegarki, różańce, medaliki, zdjęcia. Dokumenty, które im towarzyszą, pozwalają uzupełniać luki w rodzinnych historiach i przywracać pamięć o tych, których już wśród nas nie ma.
W przypadku Stanisława Sztylki okazało się, że nie ma już żadnych żyjących krewnych. Dlatego jesteśmy dziś tutaj, w Izbie Pamięci, która jest dla nas, dla Arolsen Archives, szczególna. Jesteśmy tu nie pierwszy raz. Już wcześniej – dzięki otwartości Izby Pamięci – mogliśmy wspólnie przekazywać odnalezionym w ramach kampanii #StolenMemory rodzinom ostatnie pamiątki, depozyty – rzeczy zrabowane w obozach koncentracyjnych. Na podstawie dokumentów, które zachowały się w naszym archiwum oraz na stronie straty.pl, odtworzyliśmy wojenne losy Stanisława” – Meier-Osińska.
– „Relikwie to szczególny rodzaj pamiątek, dzięki którym mogą Państwo zetknąć się z osobami znanymi lub mniej znanymi, wpisanymi na trwałe w historię Warszawy i Polski. Mają one dużą wartość emocjonalną, były pieczołowicie przechowywane w zaciszu domowego ogniska, przechodząc z pokolenia na pokolenie.
W zbiorach Muzeum Warszawy znajdą Państwo wiele takich obiektów, które ukazują trudne momenty walki o niepodległość miasta i kraju, przypominają o wyjątkowych wydarzeniach i przełomowych momentach. Miały za zadanie krzepić ducha, wzbudzać emocje i pielęgnować pamięć o przodkach. To determinuje prezentację tych eksponatów w gabinecie.
Są to jedyne bezcenne eksponaty, które wpłynęły znacząco lub w niewielkim ułamku na przeszłość miasta i kraju. Każda z tych pamiątek ma swoją indywidualną historię wykonania, przechowywania, okoliczności, w jakich dotarła do zbiorów naszego Muzeum. Były one przekazywane do zbiorów przez członków i krewnych rodzin lub znajomych właścicieli eksponatów na przestrzeni od około 1950 roku, gdyż uważali, że Muzeum jest strażnikiem tej pamięci. Mają one wysoki walor poznawczy i edukacyjny” – Borkowski.
STANISŁAW SZTYLKA – BIOGRAFIA
Stanisław Sztylka urodził się 24 stycznia 1897 r. w Hucie Garwolińskiej jako syn Jana i Marianny Gugało. Z zawodu był robotnikiem. Z żoną Anastazją urodzoną 11 lutego 1900 r. w Warszawie, krawcową, miał córkę Stanisławę Alicję. Dziewczynka przyszła na świat 20 stycznia 1928 r. W chwili wybuchu wojny miała 11 lat. Rodzina mieszkała z Warszawie przy ul. Okopowej.
Stanisław krótko po wybuchu Powstania Warszawskiego, dokładnie 8 sierpnia 1944 r. zostaje wywieziony z Warszawy. Cztery dni później Anastazja i Alicja również zostają aresztowane.
15 sierpnia Stanisław trafia do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Tam zostaje pozbawiony tożsamości i oznaczony numerem 90 740.
Po kilku dniach zostaje przeniesiony do obozu koncentracyjnego Neuengamme, a dokładnie do podobozu Watenstedt. Tutaj również otrzymuje nowy numer więźniarski 47289.
Już 14 września 1944 r. Stanisław Sztylka zostaje przeniesiony z Watenstedt do kolejnego obozu – do KL Ravensbrück, gdzie po raz kolejny jego tożsamość zastępuje numer więźniarski – 18409
W tym samym czasie jego żona i córka również przechodzą obozową gehennę. Od 16 sierpnia są więzione w obozie koncentracyjnym Ravensbruck. Alicja staje się numerem 56894, a Anastazja – 56 895. Miesiąc później zostają przeniesione do obozu koncentracyjnego Dachau i otrzymują nowe numery (Alicja 109654, Anazstazja 109655). Nie pozostają jednak w głównym obozie Dachau, ale trafiają do nowego obozu zewnętrznego w Monachium – do fabryki aparatów fotograficznych Agfa. Tam są zmuszane do pracy przy montażu zapalników do rakiet i produkcji elementów uzbrojenia.
23 kwietnia 1945 r. zakład zostaje zamknięty, a 26 kwietnia 1945 r. kobiety otrzymują rozkaz marszu na zachód, tj. do Wolfratshausen. Tam 30 kwietnia 1945 r. dociera armia amerykańska. Dzień później około 500 kobiet – wśród nich Anastazja i Stanisława Alicja Sztylka – zostaje wyzwolonych i przekazanych pod opiekę aliantów.
Stanisław nie przeżył wojny. Anastazja skontaktowała się 1976 roku z Polskim Czerwonym Krzyżem, a PCK z Międzynarodową Służbą Poszukiwawczą, obecnie archiwum Arolsen, by potwierdzić uwięzienie w obozach koncentracyjnych Ravensbruck i Dachau. Otrzymała wówczas wyciąg dokumentów. Wiadomo, że mieszkała wtedy nadal przy ul. Okopowej 41 w Warszawie.
W 1982 roku z podobnym wnioskiem zgłosiła się Alicja i również otrzymała potwierdzenie uwięzienia. Stanisław w chwili zatrzymania i wywiezienia do obozu miał przy sobie zegarek kieszonkowy na łańcuszku. Rzeczy te zostały mu zabrane przez Niemców i umieszczone w kopercie podpisanej jego imieniem i nazwiskiem. Na kopercie z depozytem znajduje się jego odręczny podpis.
W zasobach Arolsen Archives znajduje się około 2 tysięcy depozytów, które zostały po II wojnie światowej zabezpieczone przez aliantów. Wiele z nich zostało już zwróconych odszukanym rodzinom Ofiar. Misją Arolsen jest odnalezienie krewnych, zwrócenie wszystkich zachowanych przedmiotów, odtworzenie historii Ofiar i przywrócenie im pamięci.
Fot. Maciej Stanik







