fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

Aktualności

30.04.2020 / Aktualności, Kultura online

Miejsca na majówkę w Warszawie – Bielany

Miejsca na majówkę w Warszawie – Bielany

Mieszkańcy stolicy od wieków oddawali się zabawom na świeżym powietrzu. Sezon wycieczek niedzielnych rozpoczynał się od tradycyjnej zabawy w drugim dniu Zielonych Świątek.  Święto, w zależności od daty Wielkanocy, przypadało w maju, bądź w pierwszej dekadzie czerwca.

Najstarszym trwale związanym z majowym wypoczynkiem miejscem stała się dawna wieś Polków. Tam w XVII wieku, na wzniesieniu zwanym Polkową Górą, król Władysław IV osadził kamedułów, sprowadzonych z podkrakowskich Bielan.

Zwyczaj świętowania w bielańskim lesie rozpoczęło uroczyste przeniesienie do bielańskiego kościoła obrazu świętego Bonifacego. Przeniesiono go z warszawskiej kolegiaty świętego Jana. Obraz przypłynął tam na bogato przystrojonej krypie w drugi dzień Zielonych Świąt 1673 roku. Początkowo majowe uroczystości miały bardziej kościelny charakter, jednak z biegiem czasu zmieniły się w radosną, odpustową zabawę.

W majówkach bielańskich, oprócz ludu, brali udział także królowie, książęta, magnateria i zamożne mieszczaństwo. Za panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na Bielanach organizowano dwie odrębne, pełne przepychu imprezy widowiskowo-rozrywkowe – dla wyższych stanów i dla ludu.

Niemal dziewiczy las przeobrażał się wtedy w bogaty amfiteatr. Urządzano gonitwy, loterie, strzelanie do celu, a dla najbardziej odważnych – wspinaczkę na maszt – po butelkę wina i sakiewkę z pieniędzmi, które czekały na zwycięzcę na szczycie.

Zwieńczeniem wieczoru była uczta, na którą król zapraszał wszystkich uczestników zabawy. Stoły uginały się od jadła, a wino z wielkiej beczki lało się obficie w gardła spragnionych. Kto miał jeszcze siłę, udawał się do sali tańca. Wieczorem cały las był rzęsiście oświetlony tysiącami lamp i kaganków.

Po upadku Rzeczypospolitej wciąż organizowano zabawy na Bielanach, jednak miały one znacznie skromniejszy przebieg. W oficjalnej części brali udział nieliczni przedstawiciele wyższych sfer. Natomiast lud warszawski przybywał tłumnie i bawił się wybornie.

Mijały lata. Zmieniały się modele karet i powozów oraz modnych strojów i fryzur przedstawicieli arystokracji. Dojazd na miejsce, z powodu korków tworzących się na ulicach wypełnionych tłumem gapiów, zajmował od dwóch do trzech godzin.

Z czasem zrezygnowano z dwóch odrębnych imprez. Teren Bielan stał się miejscem zabawy wszystkich grup społecznych. Każdy korzystał ze świątecznego wypoczynku zgodnie z upodobaniami. Liczne kapele, lirnicy i dudziarze przybyli aż spod Karpat przygrywali biesiadującym, a sztukmistrze, hecarze i niedźwiednicy zabawiali ich przedstawieniami.

Na Bielany docierano nie tylko lądem, ale i drogą wiślaną, choć wielu decydowało się na pieszą wędrówkę. Zamożniejsi do około połowy XIX wieku przybywali dorożkami i omnibusami konnymi. Inni przypływali tu na łódkach obsługiwanych przez flisaków i krypach rybackich.

Pierwszy statek parowy popłynął na Bielany w 1841 r., kolejne – siedem lat później. Cena rejsu tam i z powrotem wynosiła 3 zł, co było wówczas sporym wydatkiem. Początkowo flotę stanowiły niewielkie statki, m.in. „Xiążę Warszawski, „Wisła”, „Kopernik” o sile napędowej 30 KM. Kilkanaście lat później pojawiły się „Płock” i „Włocławek”, o dwukrotnie większej mocy.

W trzeciej ćwierci XIX w. arystokracja i zamożni mieszczanie znacznie rzadziej gościli na Bielanach w Zielone Święta. Wpływał na to zapewne coraz bardziej plebejski charakter zabaw i zmiana mody.

W co bawiono się na Bielanach?

Królowały, jak pisze Lech Karwacki „gry w „ciuciubabkę”, „komórki do wynajęcia”, „chodzi lis koło drogi”, „przepiórka”, modna stawała się gra w piłkę, serso, itp.”.

Zainteresowaniem cieszyły się też huśtawki, karuzele i diabelskie młyny. Wśród majówkowiczów pojawiali się kataryniarze. Towarzyszące im papugi, białe myszki lub małpki wyciągały z pudła wróżby dla panien i kawalerów spragnionych wiedzy o przyszłości, za jedyne dziesięć groszy.

Młodsze dzieci z zapartym tchem wpatrywały się w „szejne katarynki”, gdzie „w takt muzyki na malutkiej scence tańczyły drewniane lalki”. Występy pudli, które jeździły w wózkach, grając na bębenkach były jednak największym hitem dla rozchichotanej dzieciarni.

Niemałą atrakcję stanowiły też przenośne fotoplastikony, gdzie za drobne pieniądze można było oglądać widoki z różnych stron świata. To oczywiście tylko przykłady atrakcji, jakie czekały na spragnionych wrażeń warszawiaków. Wieczorem rozbawione towarzystwo wracało do domów, zabierając ze sobą drobne suweniry – gliniane garnuszki z napisem „Pamiontka z Bielan” i pierniki.

Jak bawiono się na Bielanach sto lat temu?

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej warszawiacy masowo uczestniczyli w bielańskich majówkach. Docierali tu statkami, wozami przystrojonymi zielenią, dorożkami, pieszo lub na rowerach.

Wśród wielu atrakcji jedną z najważniejszych była karuzela. Można też było potańczyć na „dechach” przy muzyce płynącej z patefonu, bądź granej przez orkiestrę.

Na straganach piętrzyły się chrupiące obwarzanki, a dzieciaki za wyproszone od rodziców drobniaki kupowały gliniane kogutki, piszczałki i gwizdki. Na zmęczonych upałem dorosłych w gościnnej knajpie-budzie pana Bochenka czekało orzeźwiające piwo.

Wieczorem las pustoszał. Spłoszone ptactwo i inne zwierzęta mogły wreszcie ukoić skołatane nerwy.

 

Opracowała Anna Zdanowska

 

Rodzinne zadanie majówkowe – Gra cymbergaj (.pdf)

 

Trudne słowa:

fotoplastikon – automat do prezentacji pojedynczych fotografii (przeźroczy)

kaganek – używana dawniej mała lampka w kształcie miseczki z dziobkiem i uchwytem

kameduła – członek katolickiego zakonu kontemplacyjnego

kolegiata – kościół niebędący katedrą, przy którym istnieje kapituła (grupa) kanoników (duchownych świeckich w Kościele rzymskokatolickim)

krypa – płaskodenny czworokątny statek rzeczny do spławiania towarów

omnibus – duży, kryty pojazd konny, używany dawniej jako środek komunikacji

 

Bibliografia:

F. Weber, Jak się kiedyś bawiono na Bielanach, „Stolica” 11/1952.

F. Galiński, Gawędy o Warszawie, Warszawa 1960.

W. L. Karwacki, Zabawy na Bielanach, Warszawa 1978.

M. Olkuśnik, Nad Wisłą i nie tylko… Pikniki, wycieczki i podmiejskie festyny w Warszawie przełomu XIX i XX wieku, „Almanach Warszawy”, t. 11, 2017.

 


Przystań statków parowych na Powiślu

Franciszek Kostrzewski, ok. 1853

olej na blasze miedzianej

MHW 17883