fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

Aktualności

30.04.2020 / Bez kategorii, Kultura online

O idei naprawiania ubrań i Pończochronie

O idei naprawiania ubrań i Pończochronie

Sztuka łapania oczka

Naprawianie ubrań jest sztuką, która dzisiaj zanika – a działacze ekologiczni nawołują do troski o odzież, ograniczania zakupów i reperacji zniszczeń.

Czas kwarantanny to impuls do rachunku sumienia i do remanentu w naszych szafach. Co możemy oddać w kolejne „dobre ręce” ? A co warto naprawić? Dziś trudne wydaje nam się nawet „zaszycie dziurki, póki mała” czy przyszycie guzika.

Cerowanie dziury w skarpetce czy „złapanie oczka” w rajstopach są umiejętnościami zapomnianymi. Rajstopy i pończochy to w damskiej garderobie rzecz codzienna i zwyczajna, powszechnie dostępna i niedroga. Trudno sobie uświadomić, że jeszcze w latach 80. XX wieku był to towar poszukiwany, dość drogi i skomplikowany w pielęgnacji.

Jedwabne pończochy zaczęły królować w damskiej modzie w latach międzywojennych, kiedy skrócone spódnice mocno eksponowały damskie nogi[1] .Pończochy dobrej jakości mogły ich kształt podkreślić, a nawet zatuszować niedoskonałości – dobre jedwabne pończochy stanowiły wówczas niemały wydatek w budżecie eleganckiej kobiety.

   

 

Ogłoszenie prasowe, „Republika” 1928, nr 158, s. 6.

Ogłoszenie prasowe, „Republika” 1928, nr 158, s. 10

Pończochy tanie, brzydkie, marszczące się na kostce to senny koszmar kobiet z pierwszej połowy XX wieku[2] . W czasie drugiej wojny światowej pojawiły się pończochy z przędzy syntetycznej, tzw. nylony (a potem ich substytuty: polskie stylony i radzieckie kaprony).

W latach 40. i 50. XX wieku pończochy były luksusem – rarytasem pozyskanym z zagranicznej paczki, bardzo chodliwym towarem na „czarnym rynku”[3]. W latach 60. modne stały się rajstopy – ale i one były w PRL towarem trudno dostępnym.

Nic dziwnego zatem, że pończochy i rajstopy otaczano specjalną troską i że istniało mnóstwo sposobów na przedłużenie ich trwałości oraz na ich naprawy.

Ogłoszenie prasowe, „Światowid” 1928, nr 30, s. 17.

W zbiorach Muzeum Warszawy mamy proszek „Pończochron” – jego celem było wzmocnienie delikatnej pończochy. Mamy też „Oczkochwyt” – przyrząd ułatwiający naprawę prujących się pończoch. Termin „łapanie oczek” brzmi dzisiaj jak żart, a jeszcze w latach 80. XX wieku działało mnóstwo „punktów repasacji”, które trudniły się naprawą rajstop i pończoch.

 

Agnieszka Dąbrowska – absolwentka historii sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 2002 roku pracuje w Muzeum Warszawy. Kuratorka kolekcji ubiorów i akcesoriów stroju, kuratorka Gabinetu Ubiorów oraz współkuratorka Gabinetu Suwenirów i Gabinetu Zegarów Warszawskich na wystawie głównej Muzeum Warszawy.

Zdjęcie główne:
Pudełko firmowe po preparacie „Pończochron”
wytwórnia nieznana; Wytwórnia Chemiczna „Triola”
Warszawa, lata 20/30 XX w.
papier, tektura; druk, klejenie
–MHW 27276/a-b

 

[1] . A. Dziekońska – Kozłowska, Moda damska w XX wieku, Warszawa 1964, s. 168, 216, 257, 332 -335.

[2] Te dylematy opisuje np. felieton satyryczny M. Samozwaniec, Tragiczny pamiętnik, w: M. Samozwaniec, Tylko dla kobiet, Warszawa 1990, s. 97 – 102.

[3] K. Trojanowski, Moda w okupowanej Francji i jej polskie echa, Warszawa 2014, s.376.