fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

pl/en
Aktualności

08.05.2020 / Aktualności, Kultura online

Rzeczy niepoważne? Czyli o jednej z zabawek

Rzeczy niepoważne? Czyli o jednej z zabawek

Zastanawiałam się nad wyborem „towarzysza czasu odosobnienia” z kolekcji opakowań i przedmiotów reklamowych, którą się opiekuję. Moje myśli krążyły wokół zabawek wyprodukowanych przez Edwarda Manitiusa, znanego warszawskiego twórcy. W końcu mój wybór padł na jedną z wyprodukowanych przez niego logicznych układanek.

„Hocki – klocki” wydały mi się kwarantanny „towarzyszem idealnym”: i do zabawy, i do nauki.

Jako muzealniczkę cieszy mnie, że układanka zachowana jest w komplecie. Kartonowe pudełko zawiera cały zestaw nietypowych plastikowych klocków w kształcie kanciastej litery U. Elementy można ze sobą dowolnie łączyć w różnych płaszczyznach, tworząc nawet dość skomplikowane konstrukcje. Na atrakcyjność układanki wpływają kolory poszczególnych elementów – czyste, podstawowe: żółty, czerwony i niebieski oraz, dodatkowo, zielony.

Edward Manitius

„Hocki – klocki” wyprodukował Edward Manitius (1902-1975), warszawski producent zabawek oraz pomocy dydaktycznych dla szkół i przedszkoli, pod koniec lat 60. XX wieku lub w pierwszej połowie kolejnej dekady.

O ich twórcy warto powiedzieć więcej. Nowoczesnym zabawkarstwem, łączącym dydaktykę, walory plastyczne i funkcjonalne wyrobów, zajmował się od lat 20. XX wieku. W rodzinnej kamienicy przy ulicy Kępnej 15 na Pradze prowadził wytwórnię autorskich zabawek i opakowań, która działała nieprzerwanie, choć pod różnymi nazwami, do 1975 roku[i].

Zmieniały się materiały, z których wykonywał zabawki i pomoce dydaktyczne. Początkowo było to drewno, następnie również tkaniny, a od końca lat 60 XX wieku także tworzywa sztuczne.

Niezmienne pozostawały ich walory edukacyjne i estetyczne. Większość wzorów zabawek i pomocy lub technologie ich wytwarzania chroniły patenty. Tak jest również w przypadku „Hocków – klocków”. Zaświadcza o tym nadruk umieszczony na boku pudełka – „Wzór zastrzeżony w Urzędzie Patentowym PRL”.

Skąd się wzięła nazwa hocki-klocki?

Nazwa układanki jest wdzięczna, rymowana, zachęcająca do zabawy. Według Wielkiego Słownika Języka Polskiego tytułowe hocki-klocki to „czynności lub zdarzenia pozbawione sensu, niepotrzebne lub mało istotne”[ii]. Potocznie mówimy tak o figlach, psotach i głupstwach. Jednak układanka Manitiusa nie zachęca do figli czy niepoważnych psot. Została zaprojektowana, jakbyśmy to powiedzieli mówiąc współczesnym językiem, do „kreatywnej zabawy”, czyli kształcenia w przyjemny sposób, w tym wypadku – wyobraźni przestrzennej oraz umiejętności konstrukcyjnych.

Zaintrygowana napięciem, jakie wywołuje sprzężenie figlarnej nazwy układanki i jej edukacyjnego celu, postanowiłam zgłębić etymologię hocków-klocków. Słownik języka polskiego J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego podaje, że klockiem (w lm. klockami) nazywano dawniej „drewienko albo inny przedmiot przypinany ukradkiem z żartów w środę popielcową osobom, które w ubiegłym karnawale nie zawarły związków małżeńskich”[iii].

Czym są hocki?

A skąd „hoc”? Podobno tak pokrzykiwano z wesołości za nieszczęśnikami ozdobionymi klockami. Warto dodać, że klockami nie były jedynie drewienka, ale często bardzo nieprzyjemne rzeczy – kurze łapki, kości zwierzęce lub rybie ości.

Słowo „hoc” znaczyło dawniej „hyc!” czyli skakanie, które z czasem przekształciło się w używane obecnie „hop!”. Od „hoc” powstał rzeczownik „hocki”, używany z czasownikami w określeniach: „hocki wyprawiać”, czyli nie siedzieć spokojnie lub „brać kogoś na hocki” – robić sobie z kogoś żarty. A potem hocki połączyły się z klockami i powstało złożenie „hocki – klocki”, czyli coś niepoważnego.

Dla Edwarda Manitiusa zabawa klockami nie była bynajmniej niepoważna. Wręcz przeciwnie. Traktował ją z prawdziwą atencją. Zgodnie z nowoczesnymi koncepcjami pedagogiki, dostrzegał w zabawie duży potencjał edukacyjny, obejmujący zarówno kształcenie umiejętności logicznych, przestrzennych czy sprawności manualnych, i – co nie mniej ważne – wrażliwości plastycznej.


Lena Wicherkiewicz – absolwentka historii sztuki Uniwersytetu Łódzkiego; od 2016 roku pracuje w Dziale Opracowania Zbiorów Muzeum Warszawy na stanowisku adiunkta, opiekunka kolekcji opakowań i przedmiotów reklamowych, współkuratorka Gabinetu Opakowań Firm Warszawskich na wystawie głównej Muzeum Warszawy.


[i] K. Kodurek – Kiek, Śladami zabawek Edwarda Manitiusa, w: „Zabawy i Zabawki” R. 6, 2008, nr 1–4, s. 215–219.

[ii] https://www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=88686&ind=0&w_szukaj=hocki-klocki+, dostęp 07.05.2020

[iii] Słownik języka polskiego, red. J. Karłowicz, A. A. Kryński i W. Niedźwiedzki, , t. II, Warszawa 1902, s.363

Opracowała Lena Wicherkiewicz:

Zestaw do zabawy „Hocki klocki”
II połowa XX wieku, przed 1975
Wytwórnia Zabawek i Wyrobów Zdobniczych E. Manitius
Wys. 14,7, szer. 19,0
Karton, tworzywo sztuczne
Druk, formowanie
MHW 30721/a-b
fot. M. Matyjaszewski