fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

Aktualności

04.03.2021 / Aktualności, Spacery warszawskie

Spacer: Ciekawostki z wilanowskiej plaży

Spacer: Ciekawostki z wilanowskiej plaży

Dla tych którzy tęsknią za rozległymi, nadmorskimi plażami przygotowaliśmy spacer po wilanowskich Zawadach.

Tutejsze szerokie nadwiślańskie plaże są doskonałym miejscem do odpoczynku i obserwacji dzikiej przyrody. W zależności od pory roku można wybrać się na szybki spacer lub też zostać na dłużej i skorzystać z opcji, jakie daje ten rozległy i zróżnicowany przyrodniczo obszar. Możliwości jest bardzo wiele, nadwiślańską enklawę położoną tak blisko miasta docenią entuzjaści rodzinnego spędzania czasu, a także Ci, którzy szukają spokojnych miejsc na dłuższy spacer z czworonożnym przyjacielem.

Trasa składa się ze ścieżki przyrodniczej z nagraniami przygotowanymi przez edukatora Grzesia Stopę. Część przyrodnicza oznaczona jest na mapie kolorowymi pinezkami. 

Spacer rozpoczyna się za wałem przeciwpowodziowym. Żeby dotrzeć do łąk na Zawadach można przyjechać rowerem, samochodem (parking jest tuż przy wale) albo autobusem, należy pamiętać, że najbliższy przystanek autobusowy “Syta” jest kilometr od punktu startowego spaceru. W wilgotnych miesiącach zalecamy zabranie odpowiedniego obuwia, bo jak to na plaży – może być mokro.

Czas trwania: 2,5h

Jak się przygotować:

-weź ze sobą słuchawki, naładowany telefon i powerbank
-ubierz się ciepło
-załóż wygodne buty
-zabierz termos z gorącym napojem 
I ruszaj!

Pinezkom na mapie odpowiadają kolory przy nazwach nad nagraniami. Mapę można otworzyć w aplikacji Google Maps na swoim telefonie, klikając w prostokąt w jej prawym, górnym rogu. Żeby odsłuchać nagrań należy wrócić do przeglądarki i tej strony.

1. Łąki na Zawadach

Cześć, witam Was na Zawadach. Jesteśmy na tarasie zalewowym Wisły i też takie nadrzeczne, nadwiślańskie tereny są porośnięte lasem, lasem łęgowym, lasem bardzo żyznym, pełnym pnączy i pokrzyw, który rośnie tutaj dlatego, że rzeka wylewając nanosi muł, który jest pełen substancji organicznej i minerałów i takie lasy łęgowe będziemy tutaj w tej części, na tych Zawadach widzieć.

Ale oprócz tego jest tutaj bardzo dużo terenów otwartych, które istnieją tutaj dzięki koszeniu, gdyby nie było, gdyby te łąki nie były koszone to tu wszędzie rósł by las. My jesteśmy takim zwierzęciem, my ludzie, które bardzo dobrze czuje się w terenach otwartych dlatego, że pochodzimy z Afryki i nasi przodkowie mieszkali na sawannie i pozostała nam ta przypadłość, że w terenach otwartych czujemy się najlepiej.

Te łąki są też koszone dla różnych gatunków ptaków i owadów, które po prostu wolą tereny otwarte, dzięki czemu różnorodność biologiczna w tym miejscu jest większa niż gdyby tutaj pozostawić tylko las łęgowy. Co prawda te łąki porastają w dużej mierze nawłocią, gatunkiem inwazyjnym, pochodzącym z Ameryki Północnej, który straszliwie dominuje wszystkie inne rośliny zielne, które mogłyby na tych łąkach rosnąć, tworząc praktycznie monokulturę nawłociową. Ale jest to i tak bardzo fajne miejsce w którym zwierzęta mogą się chować, a także nawłoć jest wspaniałą rośliną miododajną, więc jest to istny raj dla owadów zapylających.

Między tymi nawłociami, znajdziemy mnóstwo śladów buchtowania, dlatego, że tutaj na Zawadach znajdziemy mnóstwo dzików, o których opowiem podczas jednego z przystanków. Największą atrakcją tego obszaru jest plaża na którą dojdziemy w którymś, w odpowiednim momencie. Ogromna plaża na której możemy spotkać wiele gatunków zwierząt, a także wspaniale wypoczywać, co niejeden warszawiak lubi tutaj robić. A więc zapraszam na spacer.

Zawady- trochę historii

Spacer obejmuje m.in. obszar dawnej wsi Zawady, o której pierwsze wzmianki pochodzą z XIII wieku. Pięć wieków później Zawady zostały dołączone do dóbr wilanowskich (dobrami wilanowskimi nazywano ziemie skupione wokół pałacu w Wilanowie, obejmujące trzy klucze dóbr: Willanów, Zastów i Chojnów). Do Warszawy zostały włączone dopiero w 1951 roku, wówczas liczyły około 50 domów.

Zdjęcie. Na zewnątrz kobieta spaceruje z psem po łące pokrytej gdzieniegdzie śniegiem.

2. Czapla na starorzeczu

W takim miejscu jak to, czyli na takim jeziorku wytworzonym przez rzekę, która niegdyś tędy płynęła, to się nazywa starorzecze. W takich miejscach można często spotkać czaplę siwą, która albo bardzo powoli brodzi po wodzie w poszukiwaniu ryb, albo wręcz stoi całymi godzinami wypatrując zdobyczy.

Czaple żywią się głównie rybami, ale czasami zdarza im się zjeść jakieś inne wodne lub nadwodne zwierzę. Są naprawdę świetnie przystosowane do takiego ciągłego przebywania w wodzie, chociażby dzięki specjalnym piórom pudrowym, czyli takim piórom które mają głównie na spodzie i na bokach ciała, które się rozpadają pod wpływem dotykania dziobem przyklejając się do innych piór i dzięki temu zwiększają izolacyjną skuteczność całego opierzenia.

I czaple najczęściej możemy spotkać właśnie tak solo, natomiast one gnieżdżą się w wielkich koloniach zwanych czaplińcami i wtedy możemy zobaczyć naprawdę wiele czapli siedzących na drzewach i budujących gniazda.

U czapli jest tak, że gniazdo budują oboje rodziców, następnie oboje rodzice wysiadują jajko, a później oboje rodzice zajmują się opieką i karmieniem młodych, więc jak widać równowaga w opiece nad dziećmi wychodzi znacznie lepiej tym ptakom niż ludziom.

Rezerwat ornitologiczny „Wyspy Zawadowskie”

Na południe od trasy spaceru znajduje się utworzony w 1998 roku rezerwat ornitologiczny „Wyspy Zawadowskie”. Został on wytyczony zachowania ostoi lęgowych rzadkich i ginących gatunków ptaków występujących na obszarze rzeki. Na tym terenie regularnie występuje około 155 gatunków ptaków m.in. wspominane: ptaki siewkowe oraz czaple siwe i białe.

3. Martwe drzewa

Skąd się tutaj wzięły te drzewa? One wyglądają jakby bardzo długo były w wodzie, są całe w błocie i całe takie wyrzeźbione przez wodę. No te drzewa pewnie musiały w tej wodzie spędzić trochę czasu, one płynęły rzeką i zostały tutaj naniesione przez wysoką wodę, czyli są świadkami jakiejś powodzi czy podtopienia, które miało miejsce jakiś czas temu.

W tym miejscu, które tak wchodzi w nurt rzeki, te drzewa były odkładane. No i teraz zobaczmy, co się w nich kryje? Widzimy, że one są całe poryte takimi maleńkimi dziurkami. To mogą być oczywiście korytarze jakiś owadów, które żyły pod korą tego drzewa, kiedy ono jeszcze było w innym stanie, ale to mogą być również ślady żerowania ślimaków, które w tym drzewie mieszkały, kiedy ono jeszcze pływało w rzece.

A skąd się biorą te korzenie na wierzchu? No najprawdopodobniej te drzewa zostały podmyte, czyli rosły na brzegu rzeki i w którymś momencie się ta woda się zrobiła większa, to brzeg został podmyty, nie miały już się za co chwytać i poniosła je woda.

Zdjęcie. Na zewnątrz odwrócona tyłem kobieta pośród przewalonych drzew.

4. Szpeciele na wierzbie

Przyjrzyjcie się tej wierzbie wysokiej, która rośnie na końcu betonowej ostrogi. Jak przyjrzycie się jej gałęziom, to na wielu z nich widać takie, jakby narośla o nieregularnym kształcie.

To jest ślad działalności bardzo dziwnego zwierzęcia, z zupełnie innej skali niż dziki czy bażanty, bo narośl ta została w pewnym sensie wytworzona przez szpeciela czyli malutkiego roztocza, czyli takie zwierzę, które jest krewnym pająków. Do roztoczy należą też kleszcze.

Natomiast te szpeciele, one się żywią tkankami wierzby, w ogóle wyglądają jak takie malutkie robaczki, ale można je zobaczyć tylko pod mikroskopem. No i teraz one żyją w tych strukturach, a skąd te struktury się wzięły?

Mianowicie one są wytworzone przez wierzbę, są częścią wierzby, a rozrosły się tak, jak takie, jak taki guz rakowy, dzięki substancjom chemicznym wytwarzanym przez te roztocza, które w pewnym sensie kontrolują wierzbę i zmuszają ją do wytwarzania dla roztoczy tego domu. To jest zarówno dom, jak i obiad dla nich, czyli one siedzą otoczone tkanką, którą zjadają, są w tym miejscu bezpieczne, bo nie ma tam, nie mają tam jak się dostać drapieżniki, a wierzba na tym tylko traci.

I takie narośla, wytwarzane przez rośliny pod wpływem substancji chemicznych wytwarzanych przez zwierzęta, które te rośliny kontrolują, nazywamy galasami i to jest zjawisko bardzo powszechnie występujące w przyrodzie.

5. Czarne korytarze

Nad tą kamienną groblą, po której teraz idziemy , w tym miejscu, wisi przewrócone drzewo. Dokładnie na poziomie naszych oczu, kiedy będziemy pod nim przechodzić, widać korytarze jakiegoś drewnojada, który w tym drewnie mieszkał.

To są korytarze, które były ryte przez larwy jakiegoś chrząszcza i ciekawe jest to, że te korytarze są dużo ciemniejsze niż reszta drewna, które jest raczej jasne. Ten ciemny kolor jest spowodowany przez obecność w tym miejscu grzybów i te grzyby tam się znajdują nie przez przypadek. Ponieważ drewno dla owadów jest bardzo mało atrakcyjnym pożywieniem, więc w zasadzie wszystkie występujące w Polsce owady, żywiące się teoretycznie drewnem, tak naprawdę żywią się grzybami, które w tym drewnie się rozwijają w miejscach zranień.

Tylko skąd się te grzyby biorą? Może ze środowiska po prostu, bo tam jest zranienie, to one wnikają, ale też często one są wprowadzane do drewna wraz z jajami przez mamę, która dba w ten sposób o dobre wyżywienie swoich dzieci.

6. Czerwone topole

Na pewno zwróciliście uwagę na kolor kory tych topoli, które tutaj rosną. One wszystkie są czerwone. Ciekawe czemu? Zaraz spróbuję Wam na to pytanie odpowiedzieć.

I zobaczcie, że one są porośnięte całe mnóstwem różnych istot – są mchy, są porosty. Najczęściej te drzewa są porastane dwoma takimi częstymi gatunkami porostów: żółtym złotorostem, oraz szarym pustułką pęcherzykowatą. Te porosty to jest symbiotyczny organizm, który się składa z grzyba oraz z glona i który rośnie na korze tak jak i mech, dlatego, że co prawda te warunki tutaj są trudne – nie ma gleby, z której łatwo można pozyskiwać substancje mineralne i jest tez mało wody, bo ona się pojawia tylko wtedy kiedy jest jakaś poranna wilgoć czy spadł deszcz, ale za to nie ma tutaj takiej konkurencji, jak na ziemi.

No ale czemu ta kora jest czerwona? Ta czerwona kora to jest efekt porośnięcia tego drzewa glonem, czyli takimi bardzo niewielkimi, mikroskopijnej wielkości organizmami, które przeprowadzają fotosyntezę. Jest im w zasadzie wszystko jedno na czym rosną, mogą rosnąć na korze przeróżnych drzew, natomiast najważniejsze dla nich jest żeby tam była wilgoć.

W związku z czym spotykamy je najczęściej, albo po północnej stronie drzewa, albo po tej stronie, która jest nachylona w kierunku ziemi i jest najmniej poddana działaniom promieniowania słonecznego. Te glony są czerwone, ze względu na obecność w nich karotenów, które znamy również z koloru marchewki.

7. Bażanty

Takim ptakiem, którego tutaj na tych łąkach możecie spotkać dość często jest bażant. Najczęściej się go widuje wtedy, kiedy zostaje spłoszony i ucieka z charakterystycznym takim terkotem (tu odgłos bażanta), albo możemy go też usłyszeć, jak tak woła (tu wołanie bażanta).

Bażanty to są takie ptaki, które mają niezwykle egzotyczne ubarwienie i to nie przypadek, dlatego, że to są ptaki pochodzące z Azji z Chin, Dalekiego Wschodu i one zostały do Europy introdukowane już dawno temu, kilkaset lat temu. I pełnią tutaj funkcje atrakcyjnej zwierzyny łowieckiej i hodowane są w tak zwanych bażantariach i wypuszczane rokrocznie w środowisko i cały czas taki proceder się odbywa.

Bażant jest ptakiem wszystkożernym, który żywi się zarówno pokarmem roślinnym, jak i owadami i różnymi innymi bezkręgowcami i pomaga sobie w trawieniu w bardzo specyficzny sposób – mianowicie zjada żwir, małe kamyki, które pełnią funkcję gastrolitów, czyli pomagają mu następnie w rozdrabnianiu pokarmu.

Bażanty mają też ciekawą strukturę społeczną, ponieważ samce podrywają wiele samic i tworzą tak zwane haremy, które mogą się składać od dwóch do kilkunastu bażancic, a później taki samiec już nie jest specjalnie chętny w dalszej współpracy, niechętnie pomaga w budowaniu gniazd czy opiece nad młodymi.

8. Kto buchtuje na Zawadach

Zwróćcie uwagę na to, że te łąki są w wielu miejscach tak zryte, skopane. I to jest oczywiście robota dzików, które buchtują w celu poszukiwania pożywienia schowanego pod ziemią. Na przykład larw owadów, korzeni, czy kłączy i bulw roślin.

Dziki są zwierzętami wszystkożernymi, bardzo inteligentnymi, jest to, ta inteligencja jest im potrzebna w poszukiwaniu tego różnorodnego, ukrytego często pokarmu. Żyją w takich grupach kierowanych przez najstarszą samicę, w grupach, które się składają z innych samic oraz z dzieciarni, natomiast samce – odyńce wędrują najczęściej osobno.

Kolejnym śladem działalności dzików, który możecie tutaj spotkać są paprzyska. Takie paprzysko możecie znaleźć, jeżeli wejdziecie do tego lasu, który tutaj widać w okolicy, tych paprzysk jest kilka. One nie są zaznaczone, bo to wymagałoby przedzierania się przez gęstą roślinność, ale jeżeli ktoś ma ochotę to warto poszukać.

Paprzyska to są miejsca w których dziki wchodzą do wody, do błota, tam się tarzają, a później ocierają się o drzewa i w ten sposób pozbywają się pasożytów, które razem z zastygłym na ich sierści błotem odrzucają wcierając to błoto w korę drzewa.

Dzików w miastach jest dużo z kilku powodów – po pierwsze miasta się rozrastają więc wchodzą na tereny, które pierwotnie były dzicze, ale one też robią wycieczki do centrów miast ponieważ miasto jest pełne pożywienia, które dziki z przyjemnością wydłubują sobie ze śmietników chociażby. To oczywiście rodzi konflikty.

Dziki są zwierzętami, które potrafią zachowywać się agresywnie, zwłaszcza, jeśli jest to samica z młodymi, która broni swojego potomstwa, ale generalnie ten zwierzak nie jest znany z częstych ataków. Ciekawa bardzo kwestia jak takie sytuacje rozwiązywać, no bo można dziki odławiać i odstrzeliwać. Ale ta metoda po pierwsze jest niezbyt humanitarna, a po drugie niezbyt skuteczna.

Zatem jedną z podstawowych rzeczy, którą możemy zrobić to nauka naszego zachowania się w stosunku do tych zwierząt, bo to jednak człowiek swoim nieroztropnym zachowaniem bardzo często doprowadza do problemowych sytuacji.

9. Nurogęsi

Z końca tej ostrogi na Wiśle możecie zobaczyć wiele gatunków ptaków wodnych, ale jednymi z tych, które najczęściej można tutaj zobaczyć są nurogęsi. To są ptaki, które coraz częściej można spotkać w Warszawie.

Jak tutaj jestem w tym miejscu, to prawie zawsze je spotykam. Są stosunkowo dużymi kaczkami o bardzo wyraźnym dymorfizmie płciowym, czyli, że samica i samiec są wyraźnie różne. Samce są czarno-białe, a samice mają brązową głowę i oba, obie płcie mają czubek z piór na czubku głowy. W przeciwieństwie do innych kaczek one żywią się w dużej mierze rybami, to jest podstawa ich diety, które łapią przy pomocy dzioba zaopatrzonego w taką zagiętą końcówkę i jeszcze mają takie ząbki poprzeczne wzdłuż dzioba, które działają jak tarka i zapobiegają wyślizgnięciu się ryby z dzioba.

Nurogęsi gnieżdżą się w dziuplach. Tam są składane jaja i to jest bardzo specyficzne miejsce rozrodu dla ptaka, który coraz częściej mieszka w mieście. I w Warszawie na przykład sytuacja jest taka, że co najmniej jedna samica nurogęsi składa jaja w dziupli w Łazienkach. No i to jest sprawa, która się odbiła sporym echem ponieważ ona później z tych Łazienek musi wraz ze swoimi młodziutkimi pisklakami przejść do Wisły, czyli musi przekroczyć między innymi trasę Czerniakowską. Zaangażowane w to było sporo osób żeby ona na pewno bezpiecznie wraz z młodymi do Wisły dotarła.

Nurogęś

10. Plaża

No i dotarliśmy do tej wielkiej plaży. To jest świetny punkt do obserwacji zwierząt, zarówno można stąd mieć super widok na Wisłę i na ptaki latające nad wodą, pływające po Wiśle, kormorany, nurogęsi, mewy, czasem przelatuje tutaj czapla. Zwróćcie uwagę też na to, jak wiele można tutaj spotkać wron.

Wrona jest gatunkiem występującym naturalnie nad rzekami i to jest w ogóle ciekawa kwestia, że tyle gatunków miejskich ptaków, wrony czy sroki, czy też mewy śmieszki, one przybyły do miasta wraz z rzeką, rozszerzyły swoje terytoria na środowisko miejskie, przybywając do miasta wzdłuż rzek.

Można tutaj również spotkać rzadsze gatunki, typowe dla takich piaszczystych ławic nadrzecznych na przykład możecie tutaj spotkać sieweczkę rzeczną. Rzadki gatunek ptaka, który składa jaja bezpośrednio na piasku, jest w związku z tym zagrożony przez intensywną penetrację tych miejsc przez ludzi i przez psy.

Oprócz kręgowców można tutaj też zaobserwować działania i zachowania mniejszych znacznie zwierząt. Mnie szczególnie zainteresowały takie linie, które można było zaobserwować w piasku na mieliźnie, bardzo blisko powierzchni wody. Długie, nieregularne linie, przecinające się często ze sobą. No i zacząłem patrzeć co to są za kształty, no i okazało się, że są to ślady rycia w mule przez małże. Te małże ryją w piasku, odfiltrowując z niego to, co im smakuje, powolutku przemieszczają się i pozostawiają taki charakterystyczny ślad. I tak jak ślady małży wskazują na ich ruch, tak również wiele innych śladów możecie tutaj zobaczyć.

Taka plaża jest zarówno miejscem do obserwacji żywych zwierząt, jak również świetnym miejscem do poszukiwania śladów ich obecności. Można tutaj znaleźć pozostawione resztki pokarmu, oraz mnóstwo tropów zwłaszcza ptaków, więc zakończmy ten spacer w tym miejscu, zostawcie sobie jeszcze trochę czasu na to, żeby poszukać mieszkańców dzikich tej okolicy, a także śladów ich bytowania. Dziękuję!

Dziękujemy za skorzystanie z naszej propozycji i zapraszamy do spacerowania kolejnymi wyznaczonymi przez nas trasami. Na każdej z nich czeka wiele warszawskich ciekawostek przyrodniczych.

Spacer: Wciągająca wyprawa na mokradła Wawra

Spacer: Ptasia Arkadia na Mokotowie