fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

Aktualności

24.09.2021 / Aktualności, Muzeum Ordynariatu Polowego, Spacery warszawskie

Spacer: „Cud nad Wisłą?” – jeszcze jedno spojrzenie

Spacer: „Cud nad Wisłą?” – jeszcze jedno spojrzenie

Spacer głównymi ulicami Warszawy odkryje przed nami kulisy wojny polsko-bolszewickiej oraz jednego z najważniejszych starć militarnych mających wpływ na losy Europy XX wieku.

Przyjrzyjmy się także bliżej Naczelnemu Wodzowi, Józefowi Piłsudskiemu i poznajmy Warszawę tamtych czasów – sierpnia 1920 roku, gdy do stolicy zbliżały się wrogie wojska radzieckie. Zagrożenie było namacalne. Na przedpolach miasta przygotowywano się do walki. Choć bitwa nie toczyła się w samym mieście, tylko w jego pobliżu, przeszła do historii jako Bitwa Warszawska.

Sprawdzimy czy w dzisiejszej Warszawie możemy odnaleźć jej ślady.

Czas trwania: 1,5h

Dla kogo: dla młodzieży i dorosłych ciekawych historii Warszawy

Co ze sobą zabrać na wyprawę?
Naładowany telefon komórkowy i słuchawki.

Spacery przygotowali: Monika Michałek, Anna Zdanowska, Wojciech Biliński

Pinezkom na mapie odpowiadają kolory przy nazwach nad nagraniami. Mapę można otworzyć w aplikacji Google Maps na swoim telefonie, klikając w prostokąt w jej prawym, górnym rogu. Żeby odsłuchać nagrań należy wrócić do przeglądarki i tej strony.

W sierpniu 1920 roku Warszawa wstrzymała oddech. Do stolicy zbliżały się wrogie wojska radzieckie. Zagrożenie było namacalne. Na przedpolach miasta przygotowywano się do walki.

Choć bitwa nie toczyła się w samym mieście, tylko w jego pobliżu, przeszła do historii jako Bitwa Warszawska. Specjaliści uważają, że była jedną z najważniejszych w dziejach Europy XX w., gdyż zatrzymała bolszewików, czyli rosyjskich komunistów, w ich pochodzie na Europę Zachodnią.

Przespacerujmy się po ulicach Warszawy i poznajmy kulisy wojny polsko-bolszewickiej. Przyjrzyjmy się bliżej Naczelnemu Wodzowi, Józefowi Piłsudskiemu, poznajmy Warszawę tamtych czasów.

Katedra Polowa

Spójrzcie na drzwi prowadzące do Katedry Polowej Wojska Polskiego. Ich twórcą jest słynny rzeźbiarz Andrzej Renes.

Przyjrzyjcie się opowieściom o miejscach słynnych bitew, znajdujących się w ośmiu kwaterach. Jedna z nich jest poświęcona Bitwie Warszawskiej z 1920 r. Widać tam polskich żołnierzy różnych formacji, prowadzonych do walki. Poszukajcie wśród nich Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego i księdza towarzyszącego piechocie.

Krzyż wzniesiony na miejscu śmierci księdza Ignacego Skorupka w Ossowie, 1933, NAC.

Spójrzcie na drzwi prowadzące do Katedry Polowej Wojska Polskiego. Ich twórcą jest słynny rzeźbiarz Andrzej Renes.

Przyjrzyjcie się opowieściom o miejscach słynnych bitew, znajdujących się w ośmiu kwaterach. Jedna z nich jest poświęcona Bitwie Warszawskiej z 1920 r. Widać tam polskich żołnierzy różnych formacji, prowadzonych do walki. Poszukajcie wśród nich Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego i księdza towarzyszącego piechocie.

Walczący żołnierze codziennie potrzebowali duchowego wsparcia. Na froncie towarzyszyli im kapelani polowi. Jednym z nich był ksiądz Ignacy Skorupka. Młody warszawski katecheta od dawna marzył o podjęciu opieki kapłańskiej nad żołnierzami. Dzięki poparciu biskupa polowego Wojska Polskiego Stanisława Galla otrzymał na to zgodę. Pełnił służbę w garnizonie praskim. Od końca lipca 1920 roku w koszarach i na dworcach spowiadał żołnierzy, którzy wyruszali na front. Na początku sierpnia został kapelanem 1. Batalionu 236. pułku piechoty Armii Ochotniczej. Formacja ta złożona była głównie z młodzieży szkolnej i akademickiej. Powstała w Gimnazjum im. Władysława IV na warszawskiej Pradze.

13 sierpnia ksiądz wraz z batalionem wymaszerował do Ossowa. Zginął dzień później, w czasie udzielania ciężko rannemu żołnierzowi ostatniego namaszczenia.

W podziemiach Katedry Polowej WP mieści się Muzeum Ordynariatu Polowego. W nim znajdziecie pamiątki po księdzu Ignacym Skorupce.

Katedra Św. Jana

Katedra Św. Jana to jedno z najważniejszych miejsc na Starym Mieście. Tu odbywały się koronacje, ważne pogrzeby i uroczystości związane z uchwaleniem Konstytucji 3 Maja. Po odzyskaniu niepodległości w listopadzie 1918 roku katedra również pełniła kluczowe funkcje w życiu państwa.

Malowana pocztówka. Zimowa sceneria. Najprawdopodobniej to cmentarz. Nagrobki i drzewa pokryte warstwą śniegu. Na pierwszym planie dwóch młodych mężczyzn z karabinami przygotowuje się do strzału. W tle pięciu kolejnych. Trzech składa się do strzału, pozostali biegną w ich stronę. Ubrani w granatowe i zielone płaszcze.
Wojciech Kossak, pocztówka „Orlęta - Obrona Lwowa”, 1923-1926, Polona.

Katedra Św. Jana to jedno z najważniejszych miejsc na Starym Mieście. Tu odbywały się koronacje, ważne pogrzeby i uroczystości związane z uchwaleniem Konstytucji 3 Maja. Po odzyskaniu niepodległości w listopadzie 1918 roku katedra również pełniła kluczowe funkcje w życiu państwa.

W lutym 1919 roku, arcybiskup Warszawy ks. Aleksander Kakowski odprawił tu mszę przed pierwszym posiedzeniem Sejmu. Uczestniczyli w niej członkowie rządu, posłowie i sam Naczelnik Państwa, Józef Piłsudski. To był istotny moment dla młodego państwa polskiego.

Dziś katedra także nawiązuje do przeszłości. Jest miejscem gdzie znajdziemy wiele symboli narodowych.

Wejdźcie do środka i skierujcie się na prawo. Spójrzcie na witraże. Pokazują ważne momenty z historii naszego kraju. Warto skierować wzrok również niżej. Wisi tu tablica ku czci Marszałka Piłsudskiego. Niedaleko znajdziecie inne, poświęcone Orlętom Lwowskim. Byli ochotnikami, często uczniami, studentami, młodymi robotnikami. Stworzyli oddziały walczące we Lwowie zarówno w wojnach o niepodległość, jak i w wojnie polsko-bolszewickiej. Ich ofiarność pozwoliła obronić miasto przed radzieckim atakiem, w sierpniu 1920 roku. Udało im się zaangażować na kilkanaście godzin oddział kawalerii wroga w bitwie pod Zadwórzem. Dzięki temu nie doszło do zajęcia miasta.

Ogromna większość Orląt zginęła, dlatego bitwa ta zwana jest polskimi Termopilami. Wielu z poległych nie dało się zidentyfikować. Stali się nieznanymi żołnierzami, którym oddano hołd poprzez stworzenie miejsca pamięci w Warszawie. Pewnie się domyślacie, że chodzi o Grób Nieznanego Żołnierza. O nim wam również dziś opowiemy. Warto wiedzieć, że leży tam młody chłopak, ochotnik, który zginął właśnie w obronie Lwowa.

Pl. Zamkowy

Dotarliśmy do Placu Zamkowego. To tutaj, w uznaniu zasług dla wolnej Polski, Józef Piłsudski otrzymał buławę marszałkowską. A nadanie jej Komendantowi nie było takie proste.

Buława marszałka Piłsudskiego. Kształtem do złudzenia przypomina kulę do ucierania ciasta. Prosty trzonek zakończony głowicą w kształcie kuli. Srebrna ze złoceniami. Bogato zdobiona drobnymi listkami i kwiatami.
Buława marszałkowska, 1920, wł. Rodziny Józefa Piłsudskiego, depozyt w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Dotarliśmy do Placu Zamkowego. To tutaj, w uznaniu zasług dla wolnej Polski, Józef Piłsudski otrzymał buławę marszałkowską. A nadanie jej Komendantowi nie było takie proste.

Zakończył karierę w Legionach jako brygadier. Takiego stopnia nie było w wojsku polskim. Dodatkowo, wielu oficerów miało formalnie wyższą od niego rangę. Sam Naczelny Wódz pozostawał więc poza hierarchią wojskową. Sytuacja była dziwna. Dlatego Piłsudski nie posługiwał się dystynkcjami wojskowymi. Nosił szarą kurtkę strzelecką. A zwracano się do niego, po prostu – komendancie. O pomyśle nadania mu godności marszałka myślano już od 1919 roku. Niestety, Sejm głosami prawicy nie zatwierdził nominacji, więc użyto innego sposobu. Zwrócono się z prośbą do samego Piłsudskiego, jako Naczelnika Państwa, o przyjęcie buławy. Wyraził zgodę.

Uroczystość wręczenia buławy marszałkowskiej zorganizowano 14 listopada 1920 roku. To było pierwsze święto odzyskania niepodległości. Od Bitwy Warszawskiej minęły trzy miesiące. Na Placu Zamkowym zebrał się tłum warszawiaków. Ulice i place pięknie ustrojono. Na Trakcie Królewskim, od Belwederu do Zamku, stał szpaler żołnierzy. Buławę, wśród salw armatnich wręczył Komendantowi Jan Wężyk z 41 Pułku Piechoty. Wybrano go, gdyż był jednym z najmłodszych kawalerów Orderu Virtuti Militari. Potem odbyła się parada wojskowa.

„Wódz naczelny w krótkich słowach podziękował, po czym Minister Spraw Wojskowych wzniósł okrzyk na cześć pierwszego Marszałka Polski, który obecni z zapałem powtórzyli” – informowała Polska Agencja Telegraficzna.

Buława, wraz z szablą i czapką maciejówką towarzyszyła Marszałkowi w jego ostatniej, pośmiertnej podróży. Potem została przekazana rodzinie. W czasie II wojny światowej wywieziono ją do Anglii, skąd powróciła do naszego kraju. Dziś można ją zobaczyć w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Mural Cud nad Wisłą - północna strona Mostu Śląsko-Dąbrowskiego

Jeśli macie ochotę zboczyć trochę z trasy i lubicie sztukę uliczną udajcie się na Most Śląsko-Dąbrowski.

Tam, przy Bulwarach, na północnej stronie filaru, znajdziecie mural przedstawiający Piłsudskiego na Kasztance. Namalowali go w 2010 r. Sepe i Chazme718, z okazji 90-lecia Bitwy Warszawskiej. 

Jak wam się podoba metalowa Kasztanka i bosonogi Marszałek?

Jeśli macie ochotę zboczyć trochę z trasy i lubicie sztukę uliczną udajcie się na Most Śląsko-Dąbrowski.Tam, przy Bulwarach, na północnej stronie filaru, znajdziecie mural przedstawiający Piłsudskiego na Kasztance. Namalowali go w 2010 r. Sepe i Chazme718, z okazji 90-lecia Bitwy Warszawskiej. Jak wam się podoba metalowa Kasztanka i bosonogi Marszałek?

Widzimy, że artyści zastosowali różne techniki malarskie: farby akrylowe, pędzle, pędzelki, ale też markery i spryskiwacz ogrodowy. Bardzo charakterystyczna jest też graficzna konwencja wykonania. Przywodzi na myśl prace Pabla Picassa i bajki Stanisława Lema.

Z bulwarów widać Wisłę i Pragę. Łatwo wyobrazić sobie jak wielkie zagrożenie dla Warszawy stanowiła armia radziecka. Jak blisko odbyła się decydująca bitwa. Właśnie tam, na wschód od stolicy mamy Radzymin, Ossów i szlak Bitwy Warszawskiej.

Kościół Św. Anny

Jak wiadomo, kościół Św. Anny to kościół akademicki, czyli studencki. Właśnie o studentach wam opowiemy, a w zasadzie o korporacji akademickiej Sarmatia.

Na tarczy herbowej podzielonej skośnie na 3 pola narysowano kolejno od dołu: rękę w zbroi z szablą w dłoni na zielonym tle, tarczę herbową z inicjałem SL na białym tle i monogram łacińskiej sentencji nazywany cyrklem Sarmatii na brązowym tle. Na górze tarczy hełm zbroi rycerskiej ze złotą koroną. Ozdobiony dużymi, kolorowymi piórami.
Tomasz Steifer, herb Korporacji akademickiej Sarmatia, 2008

Jak wiadomo, kościół Św. Anny to kościół akademicki, czyli studencki. Właśnie o studentach wam opowiemy, a w zasadzie o korporacji akademickiej Sarmatia.

Korporacja to rodzaj stowarzyszenia studentów i absolwentów. Charakteryzuje się symbolami i znakami rozpoznawczymi takimi jak herb czy czapka. Do korporacji nie można po prostu wstąpić, trzeba być zaproszonym i przyjętym. Sarmatia została założona przez polskich żaków w Petersburgu, na początku XX w. Dlatego jest jedną z najstarszych polskich korporacji. Wznowili swoją działalność już w Warszawie. Stali się ważną organizacją studencką. Promowali pracę dla dobra kraju, naukę i wsparcie dla swoich członków. Stowarzyszenie istnieje do dziś i działa przy Politechnice Warszawskiej.

Studenci zrzeszeni w Sarmatii nie wahali się, gdy wybuchła wojna z bolszewikami. Wielu z nich zgłosiło się na ochotnika do wojska. Niektórzy zginęli i to właśnie im poświęcona jest tablica w dzwonnicy kościoła Św. Anny. Znajdziecie ją naprzeciwko wejścia. Wspomina dwóch barwiarzy, czyli członków, którzy dopiero zostali przyjęci do organizacji, Bronisława Gąsiorowskiego i Tadeusza Kuczyńskiego. Pierwszy ze wspomnianych walczył w załodze pociągu pancernego Zagończyk. Zmarł w wyniku odniesionych ran. Jest Kawalerem Krzyża Srebrnego Orderu Virtuti Militari.

Pałac Prezydencki

Zatrzymajmy się przy Pałacu Prezydenckim. W 1920 roku był siedzibą rządu i premiera. Poszukajcie tablicy wspominającej pierwszego polskiego żołnierza pełniącego tutaj wartę w 1915 roku.

Plakat. Żołnierz zaciekle walczy z trójgłowym, czerwonym smokiem. Na szeroko rozstawionych nogach wykonuje zamach karabinem z bagnetem. Smok zieje siwym ogniem. Na górze napis: DO BRONI. Na dole: WSTĘPUJCIE DO ARMII OCHOTNICZEJ!
Plakat „Do broni”, ze zb. Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, 1920, MJP/10254.

Zatrzymajmy się przy Pałacu Prezydenckim. W 1920 roku był siedzibą rządu i premiera. Poszukajcie tablicy wspominającej pierwszego polskiego żołnierza pełniącego tutaj wartę w 1915 roku.

Wartownik był peowiakiem, czyli członkiem tajnej organizacji militarnej Józefa Piłsudskiego. O Polskiej Organizacji Wojskowej opowiemy Wam później, gdyż doczekała się upamiętnienia w Warszawie.

Zwróćcie uwagę, że dziś również możemy zobaczyć tu straż honorową.

Podczas gdy w Pałacu Prezydenckim urzędowali ministrowie i premier, Naczelnik Państwa mieszkał i pracował w Belwederze. To piękny pałac niedaleko wejścia do Parku Łazienkowskiego.

To właśnie w Belwederze, samotnie w nocy, obmyślał strategię bitwy z armią radziecką, która zbliżała się do Warszawy. Tak pisał w „Roku 1920”:

„Z ciężarem tym najwięcej miałem do czynienia, gdym wieczorem 5-go sierpnia i w nocy na 6-ty nie na jakiejś naradzie, lecz samotnym pokoju w Belwederze, przepracowywałem siebie samego do wydobycia decyzji.. […] W tej męce trwożliwej nie mogłem sobie najwięcej dać rady z nonsensami założenia dla bitwy, nonsensem pasywności dla gros moich sił, zebranych w Warszawie. Kontratak, zdaniem moim, z Warszawy i Modlina prowadzony być nie mógł. Wszędzie uderza on frontalnie na przeciwnika, na jego główne siły, w całości […] Zestawiwszy po kilka razy wszystkie próby rachunku, zdecydowałem dwie rzeczy: wycofać ku południowi większą część naszej 4-ej armii i zaryzykować osłonę południową, wyciągając z niej dwie dywizje.”

Dokładnie tak zrobiono. Na linii Wisły zatrzymano i wciągnięto do walki siły wroga, by następnie wyprowadzić kontruderzenie znad rzeki Wieprz. Do ataku ruszyły oddziały armii południowej, Warszawa miała tylko wytrzymać natarcie. Polskim oddziałom udało się wejść na tyły wroga, czym zmusili Rosjan do odwrotu, który zamienił się w chaotyczną ucieczkę. Zwycięstwo było całkowite.

Pomnik Piłsudskiego

Pomnik Józefa Piłsudskiego, przy którym stoicie, jest tylko jednym z wielu przedstawień Komendanta. Stworzył go Tadeusz Łodziana, a uroczystego odsłonięcia dokonała młodsza córka Marszałka – Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska. W ten sposób nawiązano do 75. rocznicy Bitwy Warszawskiej, która przypadała w roku 1995.

Czarno-białe zdjęcie portretowe Marszałka Piłsudskiego. Ubrany w mundur i czapkę wojskową – maciejówkę z orłem. Wzrok skierowany ku górze, prosty nos i charakterystyczne, sumiaste wąsy zasłaniające usta.
Józef Piłsudski, fot. i wyd. nieznany; ok. 1914, AI 4291

Pomnik Józefa Piłsudskiego, przy którym stoicie, jest tylko jednym z wielu przedstawień Komendanta. Stworzył go Tadeusz Łodziana, a uroczystego odsłonięcia dokonała młodsza córka Marszałka – Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska. W ten sposób nawiązano do 75. rocznicy Bitwy Warszawskiej, która przypadała w roku 1995.

Nie jest to jedyny pomnik Piłsudskiego w Warszawie. Drugie, słynne upamiętnienie, zobaczycie przy Belwederze.

Spójrzcie na pomnik. Marszałek jest na nim poważny, zamyślony, trochę groźny ze swoimi ściągniętymi krzaczastymi brwiami, bardzo oficjalny. Jego cechą charakterystyczną są ogromne wąsy. Nie zawsze tak wyglądał. Czasem na zdjęciach możemy zobaczyć, że się uśmiecha, odsłania swoją prywatną twarz, szczególnie w towarzystwie córek. Mówi się, że ogromne wąsiska, które wyróżniają Marszałka, ukrywały braki w uzębieniu. Młody Piłsudski stracił jedynki, wdając się w bójkę podczas zesłania na Sybir.

Komendant już za swojego życia stał się dla wielu Polaków postacią pomnikową. Pierwsze upamiętnienie ku czci „Twórcy Niepodległego Państwa Polskiego” powstało w Nieszawie, rok po bitwie warszawskiej. Po śmierci Marszałka, jego kult przybrał na sile. Pamięć jego czczono na wiele sposobów. Jeden z polskich luksusowych transatlantyków nosił jego imię. Jednak największym pomnikiem ku czci Józefa Piłsudskiego jest kopiec usypany na krakowskim Sowińcu. Zawiera ziemię z pól bitewnych wielkiej wojny 1914-18, z miejsc gdzie walczyli Polacy. Szacuje się, że różne zagraniczne delegacje przywiozły do Krakowa około trzech tysięcy urn z ziemią. Wysypywali ją potem na szczycie budowanego kopca. W ten sposób oddawali hołd żołnierzom i Józefowi Piłsudskiemu.

Dom bez Kantów

Spójrzcie teraz na monumentalny gmach naprzeciwko Hotelu Europejskiego. Oficjalna nazwa tego budynku to Dom Funduszu Kwaterunku Wojskowego, bo mieszkali tam oficerowie Wojska Polskiego.  Jednak w potocznej świadomości warszawiaków znany jest jako Dom bez Kantów.

Jan Kowalewski za zasługi w wojnie z bolszewikami, otrzymał order Virtuti Militari. Wręczający mu go Szef Sztabu Generalnego, gen. Sikorski, miał podobno szepnąć „To za wygranie wojny, panie poruczniku”.

Czarno-białe zdjęcie. Niewielkie pomieszczenie z wyokrąglonym sufitem, tak zwanym sklepieniem. Na drewnianej podłodze z desek, ustawione pod ścianami wyposażenie stacji. Wszystkie urządzenia połączone są ze sobą metalowymi rurkami i kablami. Na środku, bokiem, stoi żołnierz. Patrzy przed siebie. Jedną rękę trzyma na pokrętle urządzenia, drugą wetkniętą za pas munduru.
Wnętrze Centralnej Stacji Radiotelegraficznej w Cytadeli, 1918-1920, NAC

Spójrzcie teraz na monumentalny gmach naprzeciwko Hotelu Europejskiego. Oficjalna nazwa tego budynku to Dom Funduszu Kwaterunku Wojskowego, bo mieszkali tam oficerowie Wojska Polskiego. Jednak w potocznej świadomości warszawiaków znany jest jako Dom bez Kantów.

Skąd taka nazwa, zapytacie? Podobno gdy Piłsudski zobaczył plany budynku, rzucił w kierunku architektów: „Tylko mi, panowie, budować bez kantów”. Miał na myśli oszustwa finansowe.  Architekci potraktowali uwagę dosłownie i dom faktycznie nie ma ani jednego narożnika. To oczywiście tylko legenda. Budynek w swej formie nawiązuje bowiem do sąsiedniego Hotelu Europejskiego.

Dziś mieści się w nim Dowództwo Garnizonu Warszawa, skąd żołnierze wychodzą na wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Na elewacji budynku, od strony Placu Piłsudskiego poszukajcie tablicy z informacją o polskich matematykach, kryptologach, którzy w 1932 roku rozkodowali szyfr niemieckiej Enigmy. Pracowali, naprzeciwko Domu bez Kantów, w Pałacu Saskim. Polscy kryptolodzy byli jednymi z najlepszych na świecie. Przechwytywali i rozszyfrowywali korespondencję wszystkich sąsiadów Rzeczpospolitej. Służby kryptograficzne zaczęto tworzyć już jesienią 1918 roku. Najbardziej spektakularnym sukcesem krypto-analityków było złamanie w sierpniu 1920 roku szyfru rosyjskiego Rewolucja, co walnie przyczyniło się do zwycięstwa Wojska Polskiego w wojnie z Rosją. A wszystko zaczęło się rok wcześniej, gdy porucznik Jan Kowalewski zastępował kolegę na służbie. Utalentowany samouk złamał pierwszy szyfr przy pomocy grzebienia i wiedzy czerpanej z dziecięcych lektur o Sherlocku Holmesie i noweli „Złoty żuk”. Tak rozszyfrował pierwszy kod radziecki. Podobnie było z szyfrem Rewolucja, wprowadzonym 12 sierpnia 1920. Por. Kowalewski wraz z matematykiem Stefanem Mazurkiewiczem poradzili sobie z nim w kilka godzin. W ten sposób dowiedzieli się o rozkazie ataku na samą Warszawę. Co ciekawe, sami Rosjanie, nie zdawali sobie sprawy że Polacy rozkodowali ich szyfry. Jak pokazała historia, nie docenili naszych kryptologów.

Jan Kowalewski za zasługi w wojnie z bolszewikami, otrzymał order Virtuti Militari. Wręczający mu go Szef Sztabu Generalnego, gen. Sikorski, miał podobno szepnąć „To za wygranie wojny, panie poruczniku”.

Grób Nieznanego Żołnierza

W miejscu, które jest trwale zachowaną ruiną dawnego Pałacu Saskiego, znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza. Upamiętnia żołnierzy, nieznanych z imienia i nazwiska, którzy polegli w ciągu minionych stuleci, walcząc o niepodległość. Spójrzcie na grobowiec. Znajdują się w nim szczątki kilkunastoletniego chłopaka.

Zdjęcie w sepii. Grób Nieznanego Żołnierza przystrojony wieńcami kwiatów. Widok z boku. Po drugiej stronie pomnika, przy barierce, stoi kilka osób patrząc na pomnik. Jeden z mężczyzn odwrócony tyłem do grobu. Zapatrzony w płaskorzeźbę widoczną na ścianie w tle zdjęcia.
Jan Wołyński, pocztówka z Grobem Nieznanego Żołnierza, ok. 1928, AI 9578

W miejscu, które jest trwale zachowaną ruiną dawnego Pałacu Saskiego, znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza. Upamiętnia żołnierzy, nieznanych z imienia i nazwiska, którzy polegli w ciągu minionych stuleci, walcząc o niepodległość. Spójrzcie na grobowiec. Znajdują się w nim szczątki kilkunastoletniego chłopaka.

W XX wieku na polach bitew ginęli również żołnierze walczący w wojnie polsko-bolszewickiej.  Rozgrywała się ona pomiędzy dwoma krajami. Jednym z nich była Rzeczpospolita Polska, która trzy miesiące wcześniej odzyskała niepodległość po I wojnie światowej. Walczyła z Rosją Radziecką, która dążyła do podboju Europy. Było to zgodne z ideologią i programem politycznym bolszewików. Pomysł Rosji stanowił zagrożenie dla niepodległości Polski.

Po początkowych sukcesach sytuacja na froncie stała się niekorzystna dla Rzeczpospolitej. Otrzymała ona wsparcie jedynie od Francji i Węgier. W okresie największych zmagań do Polski przyszedł węgierski transport 22 milionów pocisków.

W połowie sierpnia 1920 roku na przedpolu Warszawy doszło do decydujących walk z bolszewikami. Bitwa trwała około 10 dni i była podzielona na trzy etapy, które doprowadziły do zwycięstwa wojsk polskich. Rosja Radziecka została pokonana. Zagrożenie było tak wielkie, że Polacy obawiali się najgorszego. Nieoczekiwane zwycięstwo wydawało im się tak nieprawdopodobne, że wielu tłumaczyło go cudem, lub interwencją Matki Boskiej. Stąd Bitwę Warszawską nazywa się często Cudem nad Wisłą. Jej doskonałe rozegranie zadecydowało o dziejach Europy. Polscy żołnierze stawili czoła znacznie liczniejszym bolszewikom. Zniweczyli plany podporządkowania Rosji tej części świata.

Pięć lat po wojnie zadecydowano o powstaniu Grobu Nieznanego Żołnierza. Postanowiono umieścić w nim szczątki poległego na jednym z pól bitewnych na terenie Polski.

Losowego wyboru miejsca bitwy dokonał najmłodszy spośród żołnierzy odznaczonych krzyżem Virtuti Militari. Trumnę ze szczątkami nieznanego żołnierza wskazała matka innego żołnierza poległego na polach Zadwórza, pod Lwowem. Wybór padł na chłopca w wieku około 14 lat, który zginął od postrzału w głowę i nogę. Był on ochotnikiem, jednym z Orląt, o których wspomnieliśmy już w naszej opowieści.

Pomnik Peowiaka

Na skwerze przed gmachem Zachęty uwagę zwraca nienaturalnie wykręcona postać mężczyzny, trzymającego w ręku miecz. To pomnik Peowiaka, czyli Poległych Żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej, autorstwa Edwarda Wittiga. Lokalizacja monumentu nie jest przypadkowa.

Czarno-białe zdjęcie. Kwadratowy sztandar, przybity ukośnie gwoździami do drewnianych drzwi. Na białym tle wyhaftowane wielkimi, ciemnymi literami: P. O. W. Przy lewej krawędzi doszyty szeroki, ciemny materiał. To miejsce na wsunięcie drzewca sztandaru.
J. Płocharz, Sztandar komendy miejscowej Polskiej Organizacji Wojskowej, NAC.

Na skwerze przed gmachem Zachęty uwagę zwraca nienaturalnie wykręcona postać mężczyzny, trzymającego w ręku miecz. To pomnik Peowiaka, czyli Poległych Żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej, autorstwa Edwarda Wittiga. Lokalizacja monumentu nie jest przypadkowa. To właśnie tu, wkrótce po swoim przybyciu do Warszawy w 1918 roku, Piłsudski odebrał defiladę oddziałów POW. Stał wówczas na balkonie usytuowanego naprzeciwko gmachu Zachęty pałacu Kronenberga. Dziś w tym miejscu mieści się hotel Sofitel.

Sam pomnik, odsłonięty jesienią 1933 roku, nie przypadł do gustu warszawiakom. Złośliwcy recytowali na ulicach „Gdybym ja tam był na miejscu Peowiaka, to bym stał jak chwat, a nie leżał jak pokraka.”

Jednak wróćmy do Polskiej Organizacji Wojskowej. Była to tajna organizacja zbrojna założona w sierpniu 1914 roku z inicjatywy Komendanta, do walki z rosyjskim zaborcą. Prowadziła szkolenia wojskowe młodzieży oraz działalność dywersyjno-wywiadowczą na tyłach wojsk rosyjskich. Szacuje się, że przewinęło się przez nią ok. 30 tysięcy osób, wyszkolonych przyszłych żołnierzy Wojska Polskiego. W sierpniu 1920 roku, w czasie trwania wojny polsko-bolszewickiej, POW podlegała Naczelnemu Wodzowi i działała na tyłach armii radzieckiej, szczególnie na terenie Litwy i Białorusi. Warto pamiętać, że peowiacy, obok legionistów tworzyli trzon kadry wojskowej wiernej Piłsudskiemu.

Jednak nie wszyscy oficerowie zgadzali się z Naczelnym Wodzem. Przywołajmy tutaj generała Tadeusza Rozwadowskiego, szefa sztabu generalnego w czasie Bitwy Warszawskiej. Osobiście nie lubili się z Naczelnikiem, jednak potrafili współpracować. Ogromnym atutem generała był optymizm i energia, z jaką stawiał czoła wyzwaniom, podtrzymując ducha u innych. On też realizował strategię walki nakreśloną przez Piłsudskiego, a jego podpis widnieje pod wieloma rozkazami z tamtych czasów.

Pałac Kazimierzowski

Na tyłach pałacu Kazimierzowskiego stoi działo. Jest ono symbolem walk młodzieży akademickiej o niepodległość w latach 1918–1920.

Dlaczego znajduje się właśnie tutaj?

Marian Trzebiński, Pałac Kazimierzowski, po 1926, AI 5956

Na tyłach pałacu Kazimierzowskiego stoi działo. Jest ono symbolem walk młodzieży akademickiej o niepodległość w latach 1918–1920. Dlaczego znajduje się właśnie tutaj?

Już 11 listopada 1918 roku na uczelniach warszawskich pojawiły się ogłoszenia zachęcające młodzież do wstępowania do Legii Akademickiej. Była to formacja wojskowa studentów, którzy zdobywali wiedzę niezbędną do obrony kraju w czasie wojny. Ochotnicy zapisywali się do Legii na Uniwersytecie Warszawskim. Naczelny Wódz Józef Piłsudski utworzył z nich osobny pułk. Składał się on z kilku batalionów. W Warszawie w skład Legii Akademickiej weszli studenci Politechniki Warszawskiej, Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. 

36 Pułk Piechoty Legii Akademickiej, czyli legioniści złożyli uroczystą przysięgę Józefowi Piłsudskiemu na Placu Saskim. Obiecali, że będą wiernie i ofiarnie służyć Rzeczypospolitej.

Legioniści walczyli w wojnie polsko-ukraińskiej pod Lwowem. W tym czasie państwo polskie odradzało się po latach niewoli. Zadaniem Legii było utrzymanie dawnych ziem wschodnich, czyli Kresów, w granicach państwa polskiego. Ziemie te były zamieszkane w znacznej mierze przez Polaków.

II batalion walczył z zapałem i w krótkim czasie szybko zdobył sławę. Naczelny Wódz wypowiadał się o nim z dumą:

„Chłopcy! …Dumny jestem z tego, że mam taki Żelazny Batalion, który można nazwać śmiało Batalionem Śmierci […]. Ściągnąłem was tutaj z Warszawy, abyście pokazali wszystkim i swoim i wrogom, jak powinien walczyć żołnierz polski, abyście pokazali jak walczy żołnierz z Batalionu Śmierci – i pewny jestem, że znów okryjecie się nieśmiertelną sławą”. (Stefan Pomarański, Zarys historji wojennej 36-go pułku piechoty Legii Akademickiej, Warszawa: Wojskowe Biuro Historyczne, 1930, seria: Zarys historii wojennej pułków polskich 1918–1920, s. 25).

Haubica, którą tu widzicie, przypomina działo zdobyte w czasie bitwy polsko-bolszewickiej. Odebrali je wrogowi studenci z Legii Akademickiej. Działo ustawiono tu w 1921 roku jako pomnik upamiętniający legionistów, którzy polegli w czasie walk o niepodległość.

Czas zakończyć nasz spacer, choć miejsc związanych z Bitwą Warszawską jest w naszym mieście znacznie więcej. Zachęcamy was do tropienia ich śladów. Będzie nam miło, jeśli wyślecie do nas zdjęcia z waszych wypraw. Piszcie na edukacja@muzeumwarszawy.pl

Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm jutra”.

logo muzeum historii polski logo patriotyzmu jutra logo ministerstwa kultury, dziedzictwa i sportu