21.05.2025 / Aktualności, Muzeum Warszawskiej Pragi, Projektowanie oparte na rzemiośle, Rzemiosło na Pradze
Tradycje plecionkarskie Warszawy i okolic

Plecionkarstwo i koszykarstwo wywodzi się z rzemiosła wiejskiego. Było częścią tzw. przemysłu domowego, czyli wytwarzania na własne potrzeby w obrębie chłopskiego gospodarstwa. Ludność zamieszkała wokół większych ośrodków z czasem zaczęła produkować towary, które swój zbyt znajdowały w miastach. Na podobnej zasadzie bardzo prężnie rozwinęło się plecionkarstwo w Warszawie i jej okolicach.

Wiejskie korzenie plecionkarstwa
Do I wojny światowej znaczącymi ośrodkami koszykarskimi były wsie: Siekierki, Augustówka, Las, Błota, Nowa Wieś, Buraków, Łomianki. Najbardziej typową wsią koszykarską, gdzie nikt nie chodził do pracy w mieście, bo wszyscy zatrudnieni byli przy pleceniu koszy była Augustówka – teren wzdłuż obecnej Trasy Siekierkowskiej.
„Pleść każdy potrafił, bo to i ojciec i dziad robił koszyki” – opowiadał jeden z przedstawicieli plecionkarskich rodzin badaczce Wandzie Paprockiej z Polskiej Akademii Nauk, która przeprowadzała ankiety z koszykarzami w latach 50. XX wieku.
Dzięki niej wiemy m.in. że wyroby z Augustówki najczęściej trafiały do żydowskich sklepikarzy na targ za Żelazną Bramą. Z koszykarstwa żyła również licząca sto gospodarstw wieś Las, dziś obszar ten jest częścią dzielnicy Wawer. W innych wsiach np. Łomiankach koszyki wyplatano chałupniczo głównie w sezonie zimowym, kiedy niedostępne były inne zajęcia jak rolnictwo, czy rybołówstwo.

Wiklina w handlu i przemyśle
Chodliwym towarem były kosze, kufry i walizy m.in. dlatego, że w czasie zaboru Rosja w dużych ilościach eksportowała za granicę. Koszy używano więc jako opakowania wysyłanych towarów. W związku z ogromnym popytem na produkty wikliniarskie w Warszawie rosło zapotrzebowanie na surowiec. Lokalne zbiory nie wystarczały i trzeba było sprowadzać go z Płocka, Czerwińska czy Góry Kalwarii. Koszykarze produkowali również na potrzeby fabryk i przemysłu, np. prostokątne kosze „pięćdziesiątowe”, w których mieściło się sto butelek z piwem, dostarczali również kosze do balonów szklanych m.in. dla fabryki chemicznej na Targówku.
Badaczka zauważa, że sami wytwórcy korzystali z wyrobów wikliniarskich w bardzo ograniczonym zakresie. W ich domach nie było wyplatanych stołków czy łóżeczek, walizek ani kufrów. Używali jedynie koszy do noszenia węgla, drewna oraz koszy na targ i na grzyby.
Cech Koszykarzy i warsztaty miejskie
Warszawscy koszykarze mieli swój oddzielny cech, ale nigdy nie był on bardzo liczny, co wskazywać może na utrzymanie wiejsko – chałupniczego charakteru tego rzemiosła. Cech Koszykarzy powstał w tu w 1874 roku i zgromadził wówczas dziesięciu mistrzów i ośmiu czeladników. W chwili największego rozwoju zrzeszał dwudziestu czterech mistrzów. W okresie międzywojennym w województwie warszawskim funkcjonowało kilkadziesiąt warsztatów koszykarskich, a w samej Warszawie istniało dwadzieścia zakładów wytwórczych tego rzemiosła.
Największe warsztaty koszykarskie Warszawy końca XIX wieku należały do Niemców, co mogło być związane z napływem rzemieślników z Bawarii i wprowadzaniu przez nich nowinek takich jak wyplatanie z białej, okorowanej wikliny.
Przy ul. Królewskiej funkcjonował ogromny warsztat Karola Kocha, zatrudniający siedemdziesiąt osób. Nieco mniejsza była pracownia Grafa na Nowym Świecie. Największe skupisko sklepów koszykarskich znajdowało się przy ul. Brackiej, gdzie sprzedawano głównie bardziej eleganckie wyroby oraz meble z wikliny białej. Z kolei na Powiślu więcej było towarów z wikliny zielonej wytwarzanych w małych warsztatach biedniejszej ludności. Na warszawskiej Pradze pod adresem Ząbkowska 42 istniał duży warsztat koszykarski należący do rodziny Rossołków. Na większą skalę działała spółka akcyjna Polski Przemysł Wiklinowy, która stawiała na własne uprawy w Rembertowie oraz zakładanie wytwórni.

Wikliniarstwo – surowiec
Należy tutaj dokonać rozróżnienia, gdyż wikliniarstwo jest oddzielnym zajęciem polegającym na obróbce materiału czyli zbieraniu, okorowywaniu. W okresie międzywojennym powiat warszawski posiadał dużą ilość obszarów, gdzie uprawiano wiklinę, np. w gminie Wilanów pod Natolinem i Służewem. Dostarczaniem tego surowca zajmowały się także przedsiębiorstwa państwowe, które miały swoje „kępy” m.in. w Wawrze i na Mokotowie czy na Młocinach. Koszykarnia i uprawa istniała również w Miedzeszynie, ponadto wiklina rosła w Karczewie, czy Nieporęcie. Wzdłuż obydwu brzegów Wisły zarówno w górę, jak i w dół rzeki, wiklinę pozyskiwano również dzięki tzw. „dzikiemu zasiewowi”, czyli porastaniu brzegów przez kępy.
Techniki wyplatania
Wanda Paprocka zidentyfikowała techniki najczęściej stosowane przez podwarszawskich koszykarzy. Jest to splot „dubeltowy” oraz „garściak”. Ten ostatni, jak nazwa wskazuje, polega na jednoczesnym pleceniu kilku cienkich witek, które mieszczą się w garści. Z kolei do plecenia płotów i wierszy rybackich (czyli przedmiotów o butelkowatym kształcie służącym do łapania małych rybek) rzemieślnicy stosowali technikę krzyżową na osnowie żeberkowej, tak, że wici przeplatało się jak tkaninę – pod kątem prostym.
Upadek rzemiosła i działalność spółdzielni
Badaczka zauważa, że w czasie Polski Ludowej koszykarstwo indywidualne oraz wiejskie zaczęło zanikać. Związane to było z kilkoma czynnikami, takimi jak przejęcie przez państwo uprawy i obróbki wikliny. Rzemiosło to przestało być atrakcyjnym zajęciem, a koszykarze przeszli do innych zawodów.
Część z nich znalazła jednak zatrudnienie w spółdzielniach państwowych, które miały zahamować zanik tego rzemiosła. I tak Spółdzielnia „Wiklina”, która powstała w 1949 roku posiadała chałupników z plecionkarskich rodzin we wsiach Augustówka i Las, wkrótce przyłączonych do stolicy. Produkowali oni głównie kosze do balonów oraz do węgla.
Inne spółdzielnie np. „Rogożyna” specjalizowały się w przedmiotach z wikliny białej i rogożyny (pałki wodnej): koszach do bielizny, papieru, do kwiatów. Wprowadzanie nowych surowców jak rogożyna i słoma do plecionkarstwa był związana z powojennymi realiami, gdyż bardzo duże straty wojenne dotknęły plantacje i kępy wikliny. Do tych surowców zastosowano system splotu warkoczowego.

Renesans wikliny
Wyroby z wikliny okazjonalnie dostępne są dziś na kilku warszawskich bazarach (na Placu Szembeka, czy targu w Falenicy). Dzieje się to znów dzięki producentom spoza Warszawy.
Na Pradze od 1991 roku, przez blisko 30 lat istniał sklep Wiklina prowadzony przez Sylwestra Nejmana, który oferował szeroką gamę wyrobów z tego surowca sprowadzanych od dostawców z całej Polski. Działalność tę kontynuują obecnie dwie wnuczki pana Sylwestra, Katarzyna oraz Anna w swojej pracowni oraz sklepie pod nazwą Siostry Plotą, która mieści się również na warszawskiej Pradze, na pl. Hallera. Koszyki, meble, klosze, zabawki, a także ozdoby z wikliny zaczynają znów być doceniane ze względu na swoją wytrzymałość, naturalny surowiec i organiczny, przyjemny wygląd.
Siostry Plotą nie poprzestały na dostarczaniu wyrobów z wikliny, ale również same nauczyły się tego zawodu. Oferują autorskie wyroby, popularyzują plecionkarstwo na warsztatach oraz w mediach. W maju 2025 roku wspólnie z Muzeum Warszawskiej Pragi organizują Warszawski Plener Plecionkarski pt. Natura w wielkim mieście.
Przeczytaj wywiad z Katarzyną Nejman Ślimak – koszyk warszawianek, współzałożycielką Siostry Plotą – sklepu specjalistycznego z wikliną, który mieści się na placu Hallera 5. Rozmawia Katarzyna Chudyńska-Szuchnik.
Zdjęcie główne: Brama bazaru Różyckiego na ulicy Targowej, Konrad Brandel (1838-1920), Warszawa, zbiory Muzeum Warszawy
Na podstawie:
- Stokłosa Józef, Wiklina w Polsce monografia przemysłowa, 1925;
- Wanda Paprocka, Chałupnicza Produkcja Koszykarska Wsi Okolic Warszawy I połowy XX w. Instytut Historii Kultury Materialnej PAN, Warszawa, 1959;
- Księga adresowa miasta Warszawy zawierająca adresy wszystkich stanów i instytucji, 1896.
Autorka opracowania: Katarzyna Chudyńska-Szuchnik