fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

Aktualności

28.12.2020 / Aktualności, Kultura online

Obchody kolędnicze

Obchody kolędnicze

Większość zwyczajów związanych ze świętowaniem Bożego Narodzenia ma swoje korzenie w pradawnych obrzędach rolniczych.

Gody obchodzone w okresie zimowego przesilenia rozpoczynały rok wegetacyjny, dlatego też w ich obrzędowości znajdują się elementy praktyk mających zapewnić powodzenie we wszelkich dziedzinach życia oraz urodzaj w polu.

W staropolskiej tradycji ludowej świętowanie Bożego Narodzenia trwało aż do Trzech Króli. Długie grudniowe wieczory upływały mieszkańcom na wspólnym śpiewaniu kolęd, odwiedzinach rodzinnych, sąsiedzkich i wesołych zabawach.

W tym okresie, zwanym Szczodrymi Dniami starano się zakończyć drobne prace przed zapadnięciem zmroku i poświęcić pozostałe kilka godzin wieczoru na radosny wypoczynek. To był wyjątkowy czas – dwanaście wieczorów wspólnego świętowania.

Prócz corocznych obchodów kościelnych związanych z Bożym Narodzeniem kultywowano również obrzędy świeckie, ludowe, a ich repertuar był niezmiernie bogaty. Należały do nich m.in. obchody kolędnicze. Kilkunastoosobowe grupki dzieci i młodzieży, żacy, czeladnicy i terminatorzy z niecierpliwością czekali na szczodre dni. Przygotowywali się do nich na długo przed Świętami, szyjąc stroje, naprawiając rekwizyty wykorzystywane podczas kolędowania, a jednym z nich była szopka.

Podczas odwiedzin kolędnicy pozdrawiali gospodarzy, życząc im zdrowia i urodzaju w nadchodzącym nowym roku. Powinszowania miały zwykle formę wiersza lub piosenki. Szopka stanowiła tło, a czasem scenę dla jasełek. Kolędnicy odgrywali scenki często dość luźno związane z tematyką bożonarodzeniową. Na koniec otrzymywali w darze owoce, orzechy, świąteczne ciasta lub specjalne obrzędowe rogaliki, precle czy bułki, zwane szczodrakami.

Wizyty kolędników stanowiły część świątecznego obyczaju, dlatego w każdym domu byli oni chętnie przyjmowani. Wierzono, że okazanie im gościnności zapewni pomyślność mieszkańcom.

Grupy kolędnicze były dość różnorodne; niektórzy przebierali się w stroje zwierząt, chodzili z turoniem – rogatym stworzeniem z kłapiącą paszczą, kobyłką, krową, bocianem lub kozą. Innym towarzyszyła  gwiazda wykonana z listewek i bibuły, którą obracali podczas śpiewu kolęd pod oknami domów.

W czasie obchodów prezentowano jasełka – przedstawienia o Bożym Narodzeniu.  Początkowo odgrywano je na tle zasłony, później sceną stał się niewielki drewniany budyneczek z otwartą częścią parterową pomiędzy dwiema wysokimi wieżami. Z czasem skromna budowla przyjęła formę fasady kościoła.

W inscenizacji brały udział malowane figurki z drewna osadzone na patykach i ubrane w kolorowe szmatki. Kukiełki pojawiały się w oknach i drzwiach szopki, a kolędnicy ukryci za zasłoną udzielali im swoich głosów w formie opowieści o narodzeniu Jezusa w grocie betlejemskiej, pokłonie Trzech Króli, spisku Heroda i piekielnej karze za jego przewinienia. Scenki biblijne przeplatały się z żartobliwymi opowiastkami z życia miasta i skocznymi tańcami.

W XVIII-wiecznej Warszawie grupy kolędnicze cieszyły się dużym zainteresowaniem młodych rzemieślników. Dlatego też zwykle powstawało kilka takich zespołów.

Już od 25 grudnia kolędnicy odwiedzali warszawskie domy. Grupki często rywalizowały pomiędzy sobą. Kolędnicy spotykając się na  ulicach, niejednokrotnie wszczynali tumulty, jako że gościnni gospodarze nieraz częstowali ich gorzałką czy winem.

W związku z tym cechy wydały specjalne ustawy nakazujące, aby „z kolędowania młodzi wracali trzeźwi a zdrowi”. Starsi cechu pilnowali przestrzegania prawa. Z trzeźwością kolędników, mimo zakazów, różnie jednak bywało. Wielu otrzymywało później należne im baty od starszyzny cechowej. Ci, którym odwagi dodał mocny trunek, zamiast kolęd śpiewali czasem zuchwałe przyśpiewki w rodzaju „Anioł pasterza złapał i kijem go wyłatał”, albo wygłaszali kwestie „żywcem przeniesione z karczm i spod jarmarcznych straganów”.

Zwyczaj chodzenia z obnośnymi „Betlejkami” zaczął wygasać w XIX wieku. Szopki chętniej stawiano w kościołach i w domach pod choinką. Do dawnych obchodów szopkarskich nawiązują wykonywane do dziś szopki krakowskie, odtwarzające architekturę dawnego Krakowa.

Zamek Królewski w Warszawie w formie szopki, fot. A. Zborski, 1985, KAW, AI 9856

Zbuduj własną szopkę!

W Krakowie ogłoszono już tegorocznych zwycięzców konkursu na najpiękniejszą szopkę. Czas na stolicę! A gdyby tak zbudować szopkę po warszawsku? Najlepiej w kręgu rodzinnym. Zaproście do współpracy najbliższych i wyczarujcie wspólny spektakl. Rozegracie go za pomocą własnoręcznie wykonanej szopki i figurek. Pamiętajcie o warszawskich detalach. Udanej zabawy!

Pobierz instrukcje


Opracowała: Anna Zdanowska

Bibliografia:

Hanna Szymanderska, Wigilia, 2006 Warszawa.

Barbara Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, 2009 Warszawa.

Bohdan Jamrozik, Za króla Stasia i dawniej. Kolęda – śpiew i kolęda – dar, „Express Wieczorny-Kulisy”.

Karta świąteczna Adam Setkowicz (1875-1946). Źródło: Polona.