fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

pl/en
Aktualności

27.10.2020 / Aktualności, Centrum Interpretacji Zabytku

Stare Miasto na wiele zmysłów – audiodeskrypcje

Stare Miasto na wiele zmysłów – audiodeskrypcje

Jak brzmi Stare Miasto? Jakiego koloru są staromiejskie zabytki? A jakie mają kształty, jaką mają fakturę? Na nagranych audiodeskrypcjach posłuchacie o najważniejszych miejscach na starówce, budynkach i ich detalach, na które może nigdy nie zwróciliście uwagi, a które kryją w sobie wiele ciekawostek.

Nagrania są dedykowane osobom z niepełnosprawnościami wzroku, ale nie tylko! Słuchowiska są dostępne dla każdego, kto ma ochotę wybrać się na spacer po starówce bez wychodzenia z domu.

Usiądźcie wygodnie w fotelu, słuchajcie i koniecznie włączcie wyobraźnię!

Audiodeskrypcje przygotowała i nagrała Fundacja Wielozmysły, a przeczytała aktorka Monika Roszko. Nagrania powstały w ramach projektu “Stare Miasto na wiele zmysłów” dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach Programu “Patriotyzm Jutra”.

 

 

Strona Dekerta

Fotografia ciągu kamienic przy Rynku Starego Miasta w Warszawie. Siedziba Muzeum Warszawy.

Ciąg kamienic po stronie Dekerta

Rynek Starego Miasta otoczony jest z czterech stron kamienicami. Jeden z krótszych boków od strony północnej to ciąg Dekerta. Nazwa pochodzi od nazwiska jednego z prezydentów Warszawy walczącego o prawa mieszczan.

Pierzeja składa się z ciągu ośmiu kamienic, zbudowanych w XV wieku. W czasie II wojny światowej zniszczonych i odbudowanych ponownie w latach 50-tych XX wieku. Kamienice ściśle do siebie przylegają. Tworzą harmonijną całość, mimo że każda z nich jest inna. Różnią się od siebie kolorem, szerokością, wysokością, a także zdobieniami. Część z nich została udekorowana malowidłami i rzeźbiarskimi dekoracjami.

Najbardziej wyróżniającymi się elementami kamienic są ich zwieńczenia o odmiennych kształtach. Jedne ozdobione są attyką w postaci dekoracyjnego muru, inne prostokątną nadbudówką, a niektóre zakończone spadzistym dachem. Większość kamienic jest trzypiętrowa. Rytm pierzei wyznacza harmonijny układ okien. Każdy z budynków ma własną nazwę pochodzącą od nazwiska dawnego właściciela. Ich posiadaczami byli najzamożniejsi mieszczanie.

Kamienicę Falkiewiczowską nr 28 zamieszkiwał aptekarz i burmistrz Warszawy, natomiast pod numerem 40 żył Walenty Gagatkiewicz, słynny lekarz króla Stanisława Augusta.Obecnie w kamienicach znajduje się siedziba Muzeum Warszawy.


Rynek Starego Miasta 42

Z lewej strony ciąg otwiera Kamienica Montelupich. Jej fasada ma jednolity, ciemnoszary kolor. Nie ma na niej malowideł ani innych ozdób oprócz kamiennych, beżowych dekoracji. Podkreślają one okna oraz wejście do budynku. Drzwi zdobi kamienny portal zwieńczony półkoliście. Budynek zakończony jest trójkątnym szczytem, którego prawy, krótszy bok styka się z kolejną kamienicą.

Rynek Starego Miasta 40

Kamienica Klemensowska w kolorze jasnopomarańczowym z brązowymi obramieniami okien. Ozdobiona jest eleganckimi polichromiami. Malowidła powstały po wojnie według projektu Jana Zamoyskiego. Przedstawiają kwiaty, zwierzęta, aniołki oraz symbole medycyny i farmacji przypominające o dawnych właścicielach. Kamienica ma spadzisty dach, pokryty czerwoną dachówką.

Rynek Starego Miasta 38

Kamienica Kurowskiego jest jasnoniebieska. Wszystkie jej okna obramowane są piaskowcem ze złotymi zdobieniami. Uwagę zwracają dwuskrzydłowe, stalowe drzwi. Zdobi je portal z kamienia z dekoracyjnymi złoconymi elementami, który szczęśliwie przetrwał zniszczenia wojenne. U góry portal domyka trójkątne zwieńczenie, w którym mieści się herb rodziny Talentich, zamieszkującej kamienicę w XVII wieku. 

Rynek Starego Miasta 36

Kamienica pod numerem 36 zwana kiedyś kamienicą pod Muzrynkiem. Nazwa wzięła się od rzeźby przedstawiającej głowę czarnoskórego mężczyzny, która nawiązuje do kupieckiej historii właścicieli budynku. Rzeźba znajduje się w okrągłym wgłębieniu umieszczonym z prawej strony, ponad wejściem do budynku. Drzwi okala bogato zdobiony portal z zachowaną pieczęcią rodziny. Elewacja budynku ma intensywny, żółty kolor. Ozdobiona jest geometrycznymi wzorami wykonanymi w technice sgraffito. Sgraffito to rodzaj malarstwa ściennego. Polega na pokryciu muru kilkoma warstwami tynku o odmiennych barwach i na częściowym zeskrobaniu warstw górnych. Kamienica jako jedyna w pierzei ma cztery kondygnacje, podczas gdy reszta jest trzypiętrowa. Posiada nadbudowaną latarnię w formie niewielkiego domku, zwaną świetlikiem.

Rynek Starego Miasta 34

Kamienica Kleinpoldowska jest najwęższa i najmniejsza ze wszystkich budynków w ciągu Dekerta. Elewacja ma kolor różowy, okna i drzwi okalają skromne zdobienia z piaskowca. Dach zwieńczony jest ścianą z wyciętym kształtem łuku.

Rynek Starego Miasta 32

Kamienica Baryczków jest ciemnozielona i gładka. Do budynku wchodzi się przez duże dwuskrzydłowe drzwi. Swoją wyjątkowość zawdzięcza attyce, czyli architektonicznej dekoracji wieńczącej ostatnie piętro. Attyka została wykonana z szarego kamienia i pokryta złotymi zdobieniami. Kształtem przypomina królewską koronę.

Rynek Starego Miasta 30

Kamienica Kozubowska jest pokryta farbą w kolorze delikatnego różu. Na elewacji widnieją dekoracje malarskie wykonane przez Wacława Górowskiego. Umieszczone są pomiędzy okami pierwszego i trzeciego piętra. Malowidła przedstawiają statki kupieckie.Kamienicę wieńczy spadzisty dach oraz prostokątna nadbudówka zwana latarnią lub świetlikiem.

Rynek Starego Miasta 28

Ciąg Dekerta, z prawej strony kończy jasnozielona kamienica Falkiewiczowska. Posiada kamienne obramowania okien. Budynek wieńczy attyka z rzeźbami trzech postaci. Jest to Matka Boska w otoczeniu św. Stanisława biskupa i św. Elżbiety.

Zniszczenia wojenne

Czarno-biała fotografia zniszczonych kamienic przy Rynku Starego Miasta. Na rynku mnóstwo gruzu i ruin. Pomiędzy ruinami idą dwie skulone postacie.

Pierzeja kamienic po stronie Dekerta – pokazanie zniszczeń wojennych

„Na placu Zamkowym król Zygmunt leży na bruku. Jego postać, nieoczekiwanie duża, z bliska staje się zwyczajną, ludzką. Tylko głowa, wisząca w powietrzu, podparta wąskim ramieniem, budzi jakieś zakłopotanie. (…) Idąc Świętojańską, trzeba chwytać się murów, balansować, wspinać się. Cała uliczka to jak górska perć, obramowana dwiema ścianami wypalonych na żużel murów. (…) Ścieżka w pewnej chwili odchyla się w lewo, z prawa olbrzymie głazy  przypominają, że tu stała katedra św. Jana. I oto przed nami Rynek Starego  Miasta – pięciometrowe kurhany gruzów. (…)”

Tak opisywał widok Starego Miasta zaraz po wojnie Jerzy Putrament w „Odrodzeniu”.

Harmonijny ciąg kamienic Dekerta po wojnie zmienił się w morze ruin. Pięć z ośmiu kamienic zostało niemal zrównanych z ziemią. To, co pozostało po budynkach przypominało zarys górskich szczytów, tonących w gruzach. Dwie środkowe kamienice o numerach 34 i 36 były jednymi z nielicznych, które nie uległy całkowitemu spaleniu w czasie powstania w 1944 roku. Obie przetrwały dzięki wzmocnieniu konstrukcji jeszcze przed powstaniem. Z kamienicy Kleinpoldowskiej ocalała fasada z portalem i kratami. Wewnątrz zachowały się ceglane sklepienia, a nawet drewniane stropy. W jeszcze lepszym stanie przetrwała kamienica nr 36.

Straty Warszawy poniesione w czasie II wojny światowej szacuje się na 70 do 80 procent zabudowy. Prace zabezpieczające i przygotowawcze do przyszłej odbudowy Starego Miasta rozpoczęto natychmiast po wyzwoleniu, już w styczniu 1945 roku.

Pomnik Syreny

Fotografia pomnika syreny.

Pomnik Syreny na Rynku Starego Miasta, 1855, projekt Konstanty Hegel, wykonał Juliusz Minter, odlew z cynku brązowionego.

 Pośrodku rynku Starego Miasta na sześciokątnym cokole z piaskowca stoi pomnik. Jest to symbol Warszawy. Pomnik przedstawia syrenę – kobietę z rybim ogonem. Wynurza się ze spienionych, wzburzonych fal. Jej ogon jest długi, spiralnie skręcony, pokryty licznymi łuskami. Klatka piersiowa jest naga, dumnie wypięta do przodu. W prawej dłoni trzyma długi, ostry miecz. Rękę ma uniesioną do góry w walecznym geście. W lewej dzierży dużą owalną tarczę, którą się osłania. Ciało syreny jest harmonijne, sprężyste i napięte, gotowe do walki. Twarz jest spokojna i dostojna. Wyróżniają ją klasyczne rysy – wydatne usta, duże oczy, kształtny nos. Włosy ma falowane, upięte w kucyk. 

Syrena jest najbardziej rozpoznawalnym symbolem Warszawy. Jej pomniki i podobizny można spotkać w wielu miejscach miasta: nad Wisłą, na ścianach domów, latarniach, witrażach i szyldach. Kiedyś Warszawę określano mianem „syreniego grodu”, a warszawiaków „syreniarzami”. Wizerunek pół ryby, pół kobiety zmieniał się na przestrzeni wieków, ale jako symbol obecnej stolicy Polski istnieje od 1390 roku.

W dokumentach z końca XIV wieku pojawia się po raz pierwszy herb Starej Warszawy z podobizną syreny. Ówczesna syrena wyglądała zupełnie inaczej niż ta dzisiejsza. Miała skrzydła lub łapy zamiast ogona, czasem przyjmowała męską formę. Ewolucję zmian zachodzących w jej wizerunku można prześledzić na drzwiach Bazyliki archikatedralnej św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście. Jako pół kobieta, pół ryba zaistniała w 1622 roku.

W takiej formie została ukazana na pomniku zaprojektowanym w 1855 roku przez Konstantego Hegla, profesora Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Pomnik syreny ma za sobą burzliwą historię. Był wielokrotnie niszczony i przenoszony. Powtarzające się akty wandalizmu skłoniły w 2008 roku władze Warszawy do zastąpienia oryginalnej rzeźby jej kopią. W ten sposób jeden z najbardziej rozpoznawalnych, a jednocześnie najczęściej dewastowanych i zmieniających lokalizację pomników stolicy znalazł się w zbiorach Muzeum Warszawy.

 

Marianna Gal, Legenda o warszawskiej syrence

Dawno, dawno temu w głębinach Bałtyku żyły dwie piękne siostry, syreny, kobiety z rybimi ogonami. Któregoś dnia jedna z nich popłynęła w stronę wysp, tam, gdzie leży dzisiejsza Dania, i osiadał na wybrzeżu. Można ją zobaczyć i teraz, siedzącą na skale u wejście do portu w Kopenhadze. Druga dopłynęła aż do wielkiego nadmorskiego portu – Gdańska, a potem dalej popłynęła Wisłą. Zatrzymała się wreszcie w miejscu, gdzie dziś leży Stare Miasto. Zachwyciła się widokami – pięknym piaszczystym brzegiem, rozległym nurtem rzeki – i postanowiła tutaj zostać.

Niewiele czasu minęło, gdy rybacy spostrzegli, że coś dziwnego dzieje się z ich sieciami. Ktoś im je plątał wypuszczał ryby z więcierzy i wzburzał fale Wisły podczas połowu. Zaniepokojeni postanowili zaobserwować, co jest przyczyną tego zamieszania. Wkrótce okazało się, że sprawczynią jest właśnie syrena. Śpiewała jednak tak pięknie, że oczarowani rybacy pragnęli, żeby została z nimi jak najdłużej.

Pewnego razu bogaty kupiec wyładowywał na brzegu towary, które przypłynęły tratwami Wisłą z Gdańska. Zobaczył syrenę wynurzającą się z fal i usłyszał jej piękny śpiew. Wówczas przyszedł mu do głowy okrutny pomysł. Schwyta syrenę i będzie ją pokazywać na jarmarkach. A ile na tym zarobi! Jak pomyślał, tak i zrobił. Podstępem ujął syrenę i uwięził ją w drewnianej szopie. Jej skargi usłyszał pewien młodzieniec, syn rybaka. I postanowił wypuścić ją na wolność.

Którejś nocy zebrał przyjaciół i z ich pomocą udało mu się ją uwolnić. Syrena z wdzięczności za to, że mieszkańcy stanęli w jej obronie, obiecała im, że w razie potrzeby oni też mogą liczyć na jej pomoc. I dlatego od tamtej pory warszawska Syrenka trzyma w rękach miecz i tarczę.

Polichromie Zofii Stryjeńskiej

Fotografia fasady kamienicy z dwoma wielobarwnymi malowidłami przedstawiającymi kobiety.

Rynek Starego Miasta 13, Polichromia “Dziewczęta z dzbanami”, Zofia Stryjeńska,
1928

Na fasadzie kamienicy Rynku Rynku Starego Miasta nr 13 znajdują się dwa, duże, prostokątne malowidła, bardzo podobne do siebie. Wypełniają przestrzeń pomiędzy oknami na wysokości pierwszego i drugiego piętra. Rozmiarem zbliżone są do okien, pomiędzy którymi się znajdują. Są to polichromie, czyli wielobarwne malowidła zdobiące ściany.

Stworzyła je jedna z najwybitniejszych artystek polskich pierwszej połowy XX wieku – Zofia Stryjeńska.

Obydwie polichromie przedstawiają młode dziewczyny niosące dzbany z wodą. Ukazane są na złotym tle i niemal w całości wypełniają przestrzeń polichromii. Dziewczyny przedstawione są w ruchu. Lekko i z wdziękiem kroczą, jedna w lewą, druga w prawą stronę.

Każda z nich jedną dłoń trzyma na biodrze, drugą podtrzymuje dzban. Z przechylonego dzbana wylewa się strumień wody. Kobiety przedstawione przez Stryjeńską wyróżniają się pełnymi, zaokrąglonymi kształtami. Mają długie włosy splecione w dwa warkocze. Ubrane są w luźne i zwiewne ubrania o żywych i nasyconych kolorach. Bluzki o szerokich rękawach i długie spódnice, spod których delikatnie zarysowują się ich nogi. Kroczą boso. Na głowach mają duże, laurowe wieńce, które wyglądem przypominają aureole.

Malowidła stworzone są w  charakterystycznym dla twórczości Stryjeńskiej stylu. Artystka tworzyła wielobarwne kompozycje pełne dynamiki i ruchu. “W Dziewczętach z dzbanami” podkreśla to za pomocą zwiewnego i falującego materiału ich stroju, wylewającego się strumienia wody oraz delikatnie opadających warkoczy.

Jednocześnie prace Stryjeńskiej cechowała dekoracyjność. Zrytmizowane kompozycje uzyskiwała dzięki wyraźnemu zaznaczeniu konturów oraz malowaniu dużych powierzchni jednym kolorem. Widać to w ubraniach kobiet oraz złotym tle, które nadaje całemu przedstawieniu dekoracyjności.

Tematyka jej prac nawiązywała do folkloru oraz słowiańskich zwyczajów. Tworzyła przedstawienia inspirowane polską tradycją, które ukazywały sceny z radosnego świętowania. W jej twórczości motywy ludowe przeplatały się z elementami natury.

Kobiety z dzbanami interpretowane są czasem jako przedstawienia nawiązujące do lanego poniedziałku i tradycji oblewania się wodą.

Polichromie stanowią jedynie niewielką część pierwotnej dekoracji, którą Stryjeńska zaprojektowała dla fasady kamienicy. Pozostałe malowidła nie przetrwały czasów wojny.

Sgraffita i legenda o Bazyliszku

Fotografia fragmentu fasady. Sgraffito o geometrycznym wzorze. Jasne wypukłe prostokątny ze ściętymi narożami na tle ciemnoszarej ściany.

Sgraffita

Charakterystycznym elementem staromiejskiego pejzażu są wielobarwne dekoracje kamienic, zwane sgraffitami. Pokrywają one fasady budynków. Przybierają różne formy od prostych, geometrycznych wzorów po rozbudowane przedstawienia ilustrujące symbole, legendy i postacie związane z historią Starego Miasta.
Technika sgraffita pozwala na stworzenie różnorodnych wzorów i przedstawień. To rodzaj malarstwa ściennego. Polega na pokryciu muru kilkoma warstwami tynku o odmiennych barwach i na częściowym zeskrobaniu warstw górnych. W ten sposób wydrapane fragmenty tworzą wielobarwne kompozycje. Każdą z warstw tynku można wyczuć dotykiem. Dekoracje powstały w ramach powojennej odbudowy Starego Miasta w latach 50.

Zachwycają swoją różnorodnością. Na parterze odnajdujemy proste figury geometryczne, koła, trójkąty i romby. Na wyższych kondygnacjach umieszczone są sceny nawiązujące do historii i legend warszawskich. Przykładowo przy Barbakanie, który pełnił funkcje obronne widnieje sgraffito ukazujace motywy wojenne – wybuchy, armaty i kule. 

Wśród malowideł ukazujących postacie z warszawskich legend odnajdziemy syrenkę oraz Warsa i Sawę. 

Na elewacji kamienicy przy ul. Rynek Starego Miasta 4 widnieje sgrafitto przedstawiające szewca z uniesionym w prawej dłoni lusterkiem oraz potwornego stwora zwanego bazyliszkiem. 

Marianna Gal, Legenda o Bazyliszku Dawno, dawno temu (tak się zawsze zaczyna każda legenda czy bajka) w podziemiach którejś z kamienicy przy ulicy Krzywe Koło, ale dokładnie nie wiadomo w której żył straszliwy potwór zwany Bazyliszkiem. Wyglądał trochę jak dinozaur, trochę jak smok. Pilnował ogromnych skarbów i nikt nie mógł się nawet do nich zbliżyć – Bazyliszek natychmiast zabijał go wzrokiem. Na kogo spojrzał, ten zmieniał się w kamień. Tak działo się przez wiele lat, aż pewnego razu postanowił spróbować szczęścia biedny i bardzo dzielny szewczyk.

Właśnie niedawno majster wyrzucił go z warsztatu i (szewczyk) nie miał za co utrzymać rodziny. Postanowił więc udać się na Krzywe Koło i spróbować zdobyć skarb strzeżony przez Bazyliszka. A że był nie tylko dzielny, ale i mądry, zabrał się do działania inaczej niż
jego poprzednicy. Zszedł wolno do piwnicy. Stanął i rozejrzał się dokoła. Aż się wzdrygnął, gdy ujrzał wokół siebie mnóstwo kamiennych postaci, które tak jak on były kiedyś żywymi
ludźmi. Zawahał się przez moment. A jeśli jego spotka podobny los?

 Wtem zza zakrętu korytarza dobiegł go straszliwy ryk. Teraz nie mógł się już dłużej zastanawiać. Przygotował się przecież na to spotkanie. Co zrobił? Wysunął za węgła duże lustro, które zabrał ze sobą.


Bazyliszek rozpędzony i wściekły wypadł za rogu i spojrzał… Postacią, którą najpierw ujrzał, był on sam. Jego wzrok odbijał się w szklanej tafli i potwór skamieniał. szewczyk mógł więc teraz bez przeszkód dotrzeć do miejsca, gdzie znajdowały się skarby i wziąć tyle, ile zdołał udźwignąć.

Polichromie o tematyce zwierzęcej

Fotografia fragmentu fasady. Między oknami polichromia. Głowa niedźwiedzia w ozdobnej ramie.

Rynek Starego Miasta 9, kamienica Długoszowska, polichromia o tematyce zwierzęcej, wykonana przez Juliusza i Krystynę Studnickich, 1953 r.

Elewacja kamienicy Długoszowskiej to królestwo zwierząt. Spośród innych kolorowych kamienic wyróżniają ją malowidła ptaków, ssaków i roślin. Na różowej elewacji trzykondygnacyjnej kamienicy, pomiędzy oknami widnieją podobizny zwierząt. Na pierwsze piętro zleciały się cztery ptaki o wielobarwnych skrzydłach i ogonach. Przysiadły na zielonej girlandzie – roślinnej wstędze pełnej drobnych owoców. Ptaki przedstawione są w ruchu, każdy w innej pozycji. Jeden z nich szeroko rozpościera skrzydła trzymając dżdżownicę w dziobie.

Powyżej znajdują się podobizny największych przedstawicieli ssaków. Widzimy ich głowy ukazane w ozdobnych ramach. Składają się z dwóch części. W większe podłużne ramy wpisane są mniejsze okrągłe, przez które wyglądają zwierzaki. Rezolutny dzik prezentuje swój prawy profil. Potężny żubr spogląda na nas groźnym wzrokiem. Obok niego niedźwiedź brunatny wychyla łeb w naszą stronę.

Na ostatnim piętrze przedstawiciele drapieżników zgrabnie prezentują swoje wdzięki. Ukazane są w prostokątnych ramach. Lis z wielką rudą kitą wraca z polowania, z pyska zwisa mu kura. Pośrodku mała zwinna łasica czeka na okazję, aby coś spsocić. Ten osobliwy pochód zamyka ryś, który przeciąga się z kocią gracją.

Przedstawione zwierzęta to charakterystyczne gatunki dla polskiej puszczy. Być może nawiązują do prastarej puszczy Mazowieckiej, która niegdyś rozciągała się wokół miasta. Wizerunków zwierząt na warszawskiej starówce jest znacznie więcej. Możemy spotkać rzeźbę niedźwiedzia, kołatkę do drzwi w postaci kurki lub reliefy kota, łabędzia i lisa.

Podwójny portal gotycki

Czarno-biała fotografia fasad trzech z ciągu kamienic. Środkowa z podwójnym portalem gotyckim.

Rynek Starego Miasta 21, Kamienica Wilczkowska, podwójny portal gotycki


Warszawska starówka jest pełna tajemnic. Niektóre z nich sięgają XIII wieku, kiedy to  powstały pierwsze mury. Charakter zabudowy Starego Miasta zmieniał się przez wieki dostosowując się do obowiązującego w danym czasie stylu.

Pierwsze gotyckie kamienice z czasem zmieniały swój wygląd. Jakby przywdziewały kolejne szaty. Tym samym gotyckie mury zostały przykryte wieloma warstwami. Burzliwa historia Warszawy sprawiała, że niewiele z nich ocalało do czasów dzisiejszych. Jednak jest kilka takich miejsc, gdzie możemy zobaczyć ślady historii w postaci starych murów.

Są to tak zwane odkrywki, które zostały odsłonięte decyzjami konserwatorów. Tak też się stało w przypadku kamienicy Friczowskiej, która w 1928 roku przeszła remont fasady. Wówczas odkryto i odsłonięto gotyckie mury, w tym podwójny portal. Jest to obramienie masywnej bramy z dużym oknem.

Portal wykonany jest z czerwonej cegły. To tak zwany portal ostrołukowy, tworzą go łuki układające się w ostry kształt. Jest on charakterystyczny dla okresu gotyku. Nad głównym portalem, wyrasta drugi nieco mniejszy, także ostrołukowy. Jest on ustawiony niesymetrycznie względem większego. Lekko przesunięty w prawą stronę. Jego łuki otaczają jedynie gładką wnękę w murze, która w architekturze nazywana jest blendą.

Podwójny portal umiejscowiony jest po prawej stronie kamienicy. Wykonany jest z czerwonej cegły podobnie jak cały parter, co sprawia, że odcina się od pozostałej, otynkowanej części kamienicy.

Szyld z guzikiem

Fotografia szyldu zawieszonego nad drzwiami wejściowymi kamienicy. Ma kształt guzika z igłą i agrafką.

Ul. Piwna 26, Szyld z guzikiem dawnego sklepu pasmanteryjnego, autor projektu nieznany

Ponad drzwiami kamienicy przy ulicy Piwnej 25 znajduje się szyld przedstawiający guzik z igłą i agrafką. Zawieszony jest prostopadle do ściany budynku. Szyld stworzony jest z metaloplastyki. Ma kształt okręgu o średnicy 50 centymetrów.

Jego zewnętrzna strona ozdobiona jest dekoracyjnym motywem przypominającym falbankę. Wewnątrz okręgu znajduje się guzik z czterema dziurkami. Przez prawą górną dziurkę przechodzi duża igła, dzieląc okrąg na pół. Igła jest bardzo długa, wychodzi poza obręcz szyldu. Do jej ostrego końca przylega mała agrafka. Jest ona nieproporcjonalnie mniejsza niż guzik i igła.

Jest to szyld semaforowy, inaczej nazywany semaforem. Tego rodzaju szyldy informują o funkcjach lokali nad którymi się znajdują. Pojawiają się na fasadach kamienic w wielu miastach, jako tradycyjny element ulicy handlowej. Ich największa popularność przypadła na XVI i XVII wiek.

Na Starym Mieście, obok szyldu z igłą i guzikiem jest wiele podobnych oznakowań lokali usługowych. Możemy znaleźć szyld z zegarem nad zakładem zegarmistrzowskim, szyld biblioteki w kształcie książki, na której przysiadła sowa, czy też szyld w kształcie okularów nad zakładem optycznym.

Szyldy zostały zaprojektowane w ramach powojennego programu aranżacji Starego Miasta, który zakładał zachowanie zabytkowego charakteru dzielnicy. Projektanci zadbali o każdy
szczegół, w tym o oznakowania sklepów i lokali usługowych. Sięgnęli po dawne, tradycyjne wzory. Szyldy podkreślają artystyczny i zabytkowy charakter kamienic. Doskonale wpisują się w staromiejski klimat. Każdy z nich stanowi oryginalne dzieło sztuki zdobniczej. Wyróżnia
się finezyjną formą plastyczną i niebanalnym liternictwem.

Putta odbudowujące Warszawę

Zdjęcie fragmentu fasady kamienicy. Dwa rzędy okien, między nimi płaskorzeźbiony fryz z pracującymi puttami.

Ul. Świętojańska 11, kamienica Ptaszyńskiego, Fryz „Putta odbudowujące Warszawę”, Piotr Kann, 1955-58.

Fryz „Putta odbudowujące Warszawę” autorstwa Piotra Kanna mieści się na fasadzie staromiejskiej kamienicy Ptaszyńskiego przy ul. Świętojańskiej 11. Fryz powstał w latach 1955-58 jako jedna z wielu rzeźb architektonicznych w Warszawie o charakterze socrealistycznym.

Jest to poziomy pas dekoracyjny ozdobiony płaskorzeźbami umieszczony pomiędzy rzędem okien pierwszego i drugiego piętra. Fryz powstał w stylu klasycyzującym, a więc nawiązuje do form architektonicznych starożytnego Rzymu i Grecji. Jest to fryz stiukowy – został wykonany z zaprawy wapiennej łatwej do formowania i często wykorzystywanej do tworzenia elementów dekoracyjnych.

Na fryzie znajduje się 12 nagich, małych chłopców o pulchnych kształtach. W sztuce nazywanych puttami. Jest to częsty motyw dekoracyjny, występujący także w postaci amorka. W centralnej części fryzu umieszczony został herb Warszawy z syrenką, nad którą powiewa chorągiew z napisem Varsovia. Pod herbem widnieje przedstawienie murów obronnych miasta.

Z lewej i prawej strony brzegów fryzu znajdują się rzeźbiarskie popiersia. Są to przedstawienia kupców weneckich. Sprawiają wrażenie, jakby wyglądali przez okrągłe okna wyciągając głowę.

Putta przedstawione są przy pracy. Każdy z nich z oddaniem wykonuje swoje zadanie na rzecz odbudowy stolicy. Dwa pierwsze putta od lewej strony trzymają roślinną girlandę, która od dołu okala portret weneckiego kupca. Dalej para chłopców sadzi razem drzewo – jeden z nich podtrzymuje gałąź, a drugi wbija łopatę. Piąte putto podaje cegłę odwracając się do swojego towarzysza, który stoi przy herbie Warszawy.

Po prawej stronie, analogicznie do lewej widać sześciu chłopców. Jeden ustawiony jest przy herbie, a dwóch ostatnich podtrzymuje girlandę okalającą od dołu portret kupca. Pomiędzy nimi przedstawiona została trójka chłopców wznosząca ceglany mur. Stanowi to nawiązanie do powszechnego w okresie socrealizmu systemu pracy w “trójkach” murarskich. Pozwalał on robotnikom zwiększyć wydajność

Kamienica pod gołębiami

Fotografia czarno biała. Fragment zwieńczenia portalu nad wejściem do kamienicy. Ozdobiony rzeźbionymi gołębiami.

Ulica Piwna 6, Kamienica Pod Gołębiami, 1952-1953, projekt Halina Kosmólska, wykonała Jadwiga Karwowska.

Fasada Kamienicy przy ulicy Piwnej 6 jest w kolorze gołębim, czyli szaro-niebieskim. Nie jest to przypadek, gdyż gołębie są nierozerwalnie związane z tym miejscem.
W centralnej części budynku znajduje się kamienny portal w kształcie zaokrąglonego łuku. Ma on jasny, piaskowy kolor. Okala mosiężne, czarne drzwi wejściowe do kamienicy. Jest zwieńczony dekoracją rzeźbiarską, przedstawiającą 11 gołębi. Rzeźba wiernie oddaje ich rozmiar i wygląd.

Ptaki sprawiają wrażenie jakby przysiadły na portalu. Stłoczone są ciasno. Ukazane są w różnych pozach: jedne bokiem, inne tyłem. Dwa z nich – z rozpostartymi skrzydłami, górują nad pozostałymi i wyglądają jakby dopiero przyleciały. Zdają się czekać na swoją opiekunkę.

Była nią jedna z lokatorek kamienicy, Kazimiera Majchrzak. Troskliwie dokarmiała staromiejskie gołębie przed wojną, a także w jej trakcie, dlatego zaczęto nazywać ją Gołębiarką. Tuż po powstaniu powróciła na gruzy swojego domu, aby zająć się ptakami. W tych trudnych powojennych czasach z oddaniem i determinacją znajdowała fundusze na ich wyżywienie. W 1946 ukazał się o niej artykuł w “Życiu Warszawy”. Zjednał on serca warszawiaków, którzy postanowili wesprzeć materialnie cichą bohaterkę.

Gołębiarka zmarła w 1947 roku, tuż po przymusowej wyprowadzce na czas odbudowy Starego Miasta. Aby historia niezwykłej kobiety nie popadła w zapomnienie powstał portal, ukazujący gołębie, o które tak się troszczyła. Dzieło wykonała rzeźbiarka Jadwiga Karwowska według projektu architektki Haliny Kosmólskiej.