fbpx

Używamy plików cookies do zbierania informacji dotyczących korzystania z serwisu Muzeum Warszawy i jego oddziałów. W każdej chwili możesz zablokować obsługę plików cookies w swojej przeglądarce. Pamiętaj, że zmiany ustawień w przeglądarce mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji stron internetowych naszego serwisu.

Aktualności

19.08.2022 / Aktualności, Kolekcje Muzeum Warszawy, Warszawa dla obcokrajowców

Moje muzeum, moja opowieść

Moje muzeum, moja opowieść

Współkuratorki wystawy „Moje muzeum, moja opowieść”:

  • Tamara Byelyakova,
  • Ałła Filatova,
  • Xiaoxue Jiang,
  • Oleksandra Kocherha,
  • Anastasiya Kyselyova,
  • Liliya Kyselyova,
  • Ruslana Melnychuk,
  • Polina Mykhailets,
  • Anastazja Pryshchepa,
  • Tetiana Pryshchepa,
  • Oksana Pryvrotska

Wystawa „Moje muzeum, moja opowieść” trwa od 25 sierpnia do 27 listopada. Wstęp w ramach biletu na wystawę stałą – 20 zł normalny/15zł ulgowy, czwartek bezpłatny.

Opisy kuratorskie 27 obiektów wyróżnione są żółtym kolorem.

Wernisaż wystawy „Moje muzeum, moja opowieść”, fot. Sisi Cecylia - Magdalena Kreft

Przeczytaj opisy kuratorskie.

Gabinet Portretów

Przypadkowe zwiedzające na wystawie „Rzeczy warszawskie”, Gabinet Portretów, fot. Tomasz Kaczor

Portrety są jak dawne selfie. Malarz przedstawiał na nich te cechy, które jego model chciał pokazać światu. Jednak natury nie da się oszukać i zawsze można zobaczyć to, czego inni nie widzą. Prawdziwe „ja” człowieka.

W Gabinecie Portretów są politycy, żołnierze, przedsiębiorcy i kobiety. Kobiety często anonimowe, ponieważ kiedyś były po prostu żonami swoich mężów. Jedenaście kobiet z Ukrainy i Chin to my. Jedenaście autorek.

Nie jesteśmy anonimowe: Tamara Byelyakova, Ałła Filatova, Xiaoxue Jiang, Oleksandra Kocherha, Anastasiya Kyselyova, Liliya Kyselyova, Ruslana Melnychuk, Polina Mykhailets, Anastazja Pryshchepa, Tetiana Pryshchepa i Oksana Pryvrotska.

Tamara Belakova w Gabinecie Portretów. Kuratorka wystawy oprowadza zwiedzających w języku ukraińskim, opowiadając o wystawie i o związkach ukraińsko-warszawskich. Oprowadzanie odbyło się 18 września o godz. 17.00.

Stoję przed portretem Michała Radziejowskiego, kardynała gnieźnieńskiego z siedemnastego wieku. Przyglądam się obrazowi i mam głębokie wrażenie, że ta postać na mnie patrzy. Prawdopodobnie dlatego, że kardynał był obdarzony charyzmą.

Był znawcą sztuki, interesował się muzyką i architekturą.
Z taką osobą chciałabym porozmawiać tak od serca, chciałabym podzielić się swoimi sekretami.

Autorka: Ałła Filatova

Portret kardynała Michała Radziejowskiego (1645-1705), Jan Reisner, 1686 – 1705, Polska, zbiory Muzeum Warszawy

Portret młodej kobiety w białej sukni z bufami przyciągnął mój wzrok. Najbardziej spodobała mi się róża we włosach, która kojarzy się z delikatnością, z pierwszą miłością. Dziewczyna przypomina mi, że kiedy byłam nastolatką, patrzyłam na świat inaczej.

Czas szybko mija, nie ma powrotu do tamtych dni. Może to i lepiej, bo wtedy życie miało dla mnie zupełnie inny wymiar.

Dzisiaj wiem, że trzeba żyć tu i teraz, codziennie uszczęśliwiać siebie i bliskich. Zauważyłam zależność, że jeśli nie dziś, to nigdy. Warto zrobić coś miłego dla siebie i pójść do lekarza czy kupić te piękne kolczyki, a może w końcu zapisać się na lekcje rysunku…

Nie odkładajmy życia na później, dobrze?

Autorka: Polina Mykhailets

Portret Marianny Garbolewskiej (1815 – po 1884), autorstwo nieznane, lata 30. XIX w., Warszawa, zbiory Muzeum Warszawy

Anna musiała zapomnieć, czym jest śmiech.

Chyba wiem dlaczego. Portret powstał na progu wojny. Ważne, aby podjąć właściwą decyzję, aby ocalić najbliższych. Widzę, że Anna jest zaniepokojona, ważąc słuszność swoich decyzji.

Rozpoznaję siebie w tej kobiecie. Ja też musiałam podjąć trudną decyzję. Spakowałam nasze kijowskie życie w plecaki i wyjechałam pociągiem ewakuacyjnym. Ostatni raz płakałam, kiedy żegnałam się z mężem. Od tego czasu zostałam kobietą terminatorką.

Nie lubię być Anną z portretu, nie jestem tak pewną siebie. Pragnę znów stać się miękka i kobieca.

Autorka: Tamara Byelyakova

Portret Anny Kuszewskiej – Iwanow – Iwanieckiej (1883 – 1959), Borzym Kazimierz, ok. 1914, Warszawa, zbiory Muzeum Warszawy

18 września 2022 roku o godzinie 12.00 odbyło się oprowadzanie po wystawie „Moje muzeum, moja opowieść” w języku polskim. Polina Mykhailets (w Gabinecie Portretów) wcieliła się w rolę przewodniczki i przybliżyła historię powstania wystawy.

Gabinet Ubiorów

Wystawa „Rzeczy warszawskie”, Gabinet Ubiorów, fot. Marcin Czechowicz

Po ukraińsku mówimy, że „nie szata zdobi człowieka, a to człowiek zdobi szatę”. To prawda, szczególnie tu i teraz.

Jednak wszystkie jesteśmy też kobietami i lubimy piękne ubrania i dodatki, które nadają elegancji i pobudzają fantazję. 

W Gabinecie Ubiorów jest wszystko, czego potrzebuje każda kobieta: sukienki, bluzki, buty, torebki i, oczywiście, biżuteria.

Jesteśmy matkami, córkami, studentkami, terminatorkami. Każdego dnia czujemy odpowiedzialność, obawę o przyszłość. Ale jednocześnie chcemy być piękne i czuć się dobrze. Gabinet Ubiorów przypomina nam o delikatności i sile, która rodzi się z piękna. Dlatego jesteśmy tu wspólnie dziś w Muzeum Warszawy.

Ten zielony bucik na płaskim obcasie wygląda elegancko. Ma dwa paski, które można zawiązać wokół łydki, aby buty nie spadły. Na przedniej części pantofelka znajduje się kwiat, który nadaje mu bardziej wyrafinowany wygląd.

Wydaje mi się, że pantofelek pochodzi sprzed dwustu lat, jest zgodny z klasycznym stylem ubierania się w tamtym czasie. Myślę, że takie buty służyły nie tylko do chodzenia na co dzień, ale również do tańca, ponieważ wyglądają na bardzo miękkie i wygodne.

Gdybym teraz spotkała podobne buty, na pewno bym je kupiła. Służyłyby mi nie tylko do chodzenia, nie tylko do tańczenia, ale również jako dekoracja domu.

Autorka: Xiaoxue Jiang

Pantofelek damski zielony, Tomasz Serwatka, ok. 1815, Warszawa, zbiory Muzeum Warszawy, fot. M. Kalina, A. Niakrasau

Dowiedz się więcej z portalu Kolekcje Muzeum Warszawy.

Kiedy patrzę na zwiewną białą sukienkę i drobny zielony pantofelek, myślę o tym, jak w oczekiwaniu na bal mocno biło serce właścicielki tego stroju.

Czy jej marzenia się spełniły?
Czy zrobiła olśniewające  wrażenie?
Czy jej karnecik był pełen wpisów?
A gdzie się podział drugi bucik?
Może jest w moim rodzinnym Kijowie?

Bo to przecież w Kijowie od 1798 roku odbywały się przyciągające tłumy Targi Kontraktowe – jedna z większych imprez handlowych i towarzyskich.

Czy właścicielka sukni, Teresa z Wisłockich była na takiej imprezie? Czy odniosła sukces na balu? Czy była zakochana
i szczęśliwa?

Pomyślę o tym, kiedy wrócę do rodzinnego miasta, gdzie kiedyś odbywały się słynne Kontrakty Kijowskie.

Autorka: Tamara Byelyakova

Suknia damska empirowa oraz fragment tkaniny, wytwórnia nieznana, ok. 1815, Warszawa?, zbiory Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, A. Niakrasau

Dowiedz się więcej z portalu Muzeum Warszawy.

Ta piękna torebka z kwiatami jest ozdobą muzeum. Złota oprawa wskazuje na bogactwo jej właścicielki. Jako eksponat jest bardzo oryginalna.

Wyobrażam sobie, że w Warszawie, w lach 30. XX w. mieszkała bardzo bogata właścicielka ogrodu pełnego kwiatów. Pewnego dnia poprosiła krawcową o uszycie torebki. Jej zamówienie było niecodzienne. Torebka miała mieć taki wzór, aby warszawiacy, którzy na nią spojrzą, od razu domyślili się, kim jest jej właścicielka i jak piękny posiada ogród. Stworzenie tak wyjątkowej torebki na pewno wymagało długiej, żmudnej pracy.

Szkoda, że w dzisiejszych czasach szybko zmieniająca się moda stwarza popyt na monotonne rzeczy.

Autorka: Oleksandra Kocherha

Torebka wizytowa z gobelinku w kwiaty, wytwórnia nieznana, 1. ćw. XX w., Polska, zb. Muzeum Warszawy, fot. M. Kalina, M. Matyjaszewski

Torebka damska, bardzo elegancka i stylowa. Piękne wzory geometryczne, świetna kombinacja kolorów. Podoba mi się.

Wyobrażam sobie młodą kobietę, która właśnie przyjechała do Warszawy. Idzie ulicą, a wszyscy zwracają uwagę na jej modną torebkę. Dziewczyna ma przed sobą całe życie i wiele planów. Ta torebka pozna jeszcze wiele tajemnic.

A może torebka należała do starszej pani, która ma dzieci, wnuki, prawnuki i ogromne życiowe doświadczenie, a torebka zna już dużo tajemnic?

Chodzę po różnych wyprzedażach, zaglądam do komisów i szukam podobnej torebki, aby przejść z nią przez teraźniejszość, a potem opowiadać wnukom o moim życiu w Warszawie i o sekretach, które pozna moja torebka.

Autorka: Oksana Pryvrotska

Torebka w stylu art déco, lata 20./30. XX w., wytwórnia nieznana, lata 20./30. XX w., Warszawa?, zb. Muzeum Warszawy, fot. M. Kalina, M. Matyjaszewski

Gdy patrzę na tę surową i elegancką warszawską suknię z 1900 roku, nasuwa mi się skojarzenie ze słynną uczoną, Marią Skłodowską-Curie. Pamiątek po tej wybitnej kobiecie jest
w Warszawie wiele.

Często na zdjęciach przedstawiana jest w podobnym stroju. Taki krój sukienki korzystnie podkreśla talię i sprawia, że postać wydaje się szczupła i dumna. Żadnych dodatków. Tylko biała bawełniana koronka, która dodaje delikatności i wyrafinowania surowemu wizerunkowi.

Chciałabym przymierzyć taki strój, a gdyby tak przy okazji jeszcze trochę geniuszu i jasnego umysłu Marii, też byłoby dobrze…

Autorka: Ruslana Melnychuk

Kostium damski granatowy: bolerko, spódnica, bluzka-przodzik, wytwórnia nieznana, pocz. XX w., Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, M. Matyjaszewski

Patrząc na tę małą elegancką torebkę, widzę moją babcię. Filigranową i delikatną kobietę, chirurga wojskowego, która razem ze swoim mężem, a moim dziadkiem ratowała życie żołnierzy na froncie. Często odczuwała okrucieństwo i strach wojny. Gdy opowiadała o tym, ciarki przechodziły po plecach.

Dla mnie babcia jest przykładem eleganckiej kobiety: nigdy nie nosiła spodni tylko spódnice, sukienki i kapelusze, w wieku 94 lat chodziła do salonu fryzjerskiego.

Moi dziadkowie byli silnymi ludźmi, przetrwali straszne wojenne czasy. To daje mi dzisiaj siłę, by żyć i wierzyć, że poradzę sobie ze wszystkimi trudnościami i będę godną kontynuatorką naszej rodziny.

Autorka: Polina Mykhailets

Wystawa „Rzeczy warszawskie”, Gabinet Ubiorów, fot. Marcin Czechowicz

Jaka była przyczyna śmierci książąt?

Prawdopodobnie obaj bracia zostali otruci. Krążyły pogłoski, że to Katarzyna Radziejowska z powodu nieodwzajemnionej miłości miała zlecić otrucie najpierw Stanisława, a później Janusza. Inna wersja mówi, że zamieszana w to była królowa, która dążyła do zjednoczenia ziem polskich.

Pogrzebowe szaty, średniowieczni świadkowie życia i śmierci książąt to kawałki włoskiego adamaszku haftowanego w kwiatowe wzory.

Ten eksponat jest najstarszy w Muzeum Warszawy. Ale nie to jest istotne. Nie chodzi też o bogactwo i tytuły, ale o lojalność i zdradę, władzę i wpływy. I tak jak tkanina w trumnie zmieniła kolor na brązowy, tak podstępnie ktoś z bliskiego kręgu książąt zmienił twarz i zdradził dynastię.   

Autorka: Tetiana Pryshchepa

Pas kontuszowy powstał między 1788 a 1794 rokiem. Został wykonany z jedwabiu i metalowej nici. Ma aż 4 metry długości i 34 centymetry szerokości.

Przed włożeniem był składany na pół, więc za każdym razem miał inny wzór, inny kolor.

Moim zdaniem, taki piękny pas mógł należeć tylko do polskiego szlachcica. Osobiście kojarzy mi się z jednej strony z flagą ukraińską, a z drugiej – z flagą polską.

Autorka: Anastazja Pryshchepa

Pas kontuszowy czterostronny, Persjarnia Paschalisa Jakubowicza, między 1791 a 1794, Lipków, zb. Muzeum Warszawy, fot. M. Matyjaszewski, A. Niakrasau

Dzisiaj w Ukrainie czas swoim zardzewiałym skalpelem rozdziera duszę. Miłosierdzie przeciwstawia się obojętności.

Kobiety walczą razem z mężczyznami o wolność i honor swojego kraju. Jedną z nich jest Lesja, moja koleżanka, matka pięciorga dzieci. Założycielka fundacji pomagającej osobom nieuleczalnie chorym. Dzięki kupionemu koncentratorowi tlenu 18-letnia dziewczyna w ostatnich dniach życia mogła cieszyć się kwiatami w ogrodzie, być na koncercie. Obecnie Lesja poszła na front. Jest saperką. Oczyszcza ukraińskie ziemie z min.

I modlę się do Boga, aby, podobnie jak bohaterka Powstania Warszawskiego, dla której ta bluzka została uszyta, Lesja wróciła do domu z wojny cała i zdrowa.

Autorka: Tamara Byelyakova

Bluzka uczestniczki powstania warszawskiego Janiny Rucińskiej-Kazimierskiej, ps. „Kalina II”, Helena Pruszyńska, lipiec 1944, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, M. Matyjaszewski

Dowiedz się więcej z portalu Kolekcje Muzeum Warszawy.

Strój został uszyty 400 lat temu. W czasach, gdy mój rodzinny Kijów był częścią Rzeczypospolitej i Księstwa Litewskiego.

Jego właściciel musiał wzbudzać wielką ciekawość przechodniów. Sądząc po pelerynie, był to wysoki, przystojny mężczyzna i bardzo bogaty – taki strój kosztował fortunę.

Z pewnością Parzniewski posiadał doskonałe wykształcenie. Może towarzyszył królowi podczas gry w piłkę nożną? Może był świadkiem przenoszenia stolicy do Warszawy? Dziwne, że historia nie zachowała portretu tego szlachcica, pozostawiając niezniszczalnym jedynie strój pogrzebowy.

A co pozostawi po sobie nasze pokolenie? Co po mnie zostanie? Być może, jak na ironię, tylko ta tabliczka, która 400 lat później przypadkowo znajdzie się w archiwum Muzeum Warszawy.

Autorka: Tamara Byelyakova

Strój dworzanina królewskiego Adama Parzniewskiego, wytwórnia nieznana, przed 1614, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski

Wygląda na przedmiot należący do bogatego okrutnika. Może do kłusownika kolekcjonującego głowy zwierząt?

Wykonana z czarnego drewna, z posrebrzaną rączką w kształcie słonia sprawia i majestatyczne, ale i straszne wrażenie. Głowa słonia jako rączka nie wydaje mi się zbyt wygodna.

To prawdopodobnie przedmiot kolekcjonerski, rzadko używany. Może tę laskę zamówił szlachcic zafascynowany wschodnią kulturą?

Muzealne eksponaty bez szczegółowego opisu dają duże pole do fantazji, pobudzają wyobraźnię. Zaczynamy studiować otaczający nas świat, chcąc się dowiedzieć o tym przedmiocie więcej i więcej, i więcej – jak dzieci.

Autorka: Anastasiya Kyselyova

Laska z rączką w kształcie głowy słonia, Piotr Łątkowski, między 1921 a 1931, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. M. Matyjaszewski, A. Niakrasau

Gabinet Brązów Warszawskich

Wystawa „Rzeczy warszawskie”, Gabinet Brązów Warszawskich, fot. Marcin Czechowicz

Brąz zrewolucjonizował wiele dziedzin życia: rolnictwo, sztukę, transport. Z brązu powstają monumentalne pomniki i piękne ozdoby. Jest uniwersalny. W niewielkim Gabinecie Brązów Warszawskich jest dużo eksponatów. Są zwierzęta, metaforyczne figury, tace, ramki i podstawki.

Podobno każdy jest kowalem swojego losu. Nie zapominajmy jednak, że z brązu powstawały nie tylko narzędzia, figurki i kolczyki, ale też pierwsza broń.

Jaka jest kobieta z brązu?

Jak każda z nas. Bardzo silna, twarda, pracowita i kreatywna.

Podczas oprowadzania, 18 września 2022 roku o godzinie 12.00, Ałła Filatova (w Gabinecie Brązów Warszawskich) wcieliła się w przewodniczkę i opowiedziała w języku polskim o obiektach wybranych na wystawę.

Popielniczka wykonana jest z brązu i prawdopodobnie pochodzi sprzed 150 lat. I wygląda na trochę starą.

Podoba mi się jej osobliwy kształt małpy z otwartymi ustami, w których można umieścić popiół. Uszy małpy służą za uchwyt popielniczki, a otwory oczne jako ujście dymu. Małpa ma również uroczy nosek oraz dwa kwiatki na głowie.

Chętnie umieściłabym ją w swoim domu jako dekorację, gdyż przypomina mi cukierek w kształcie małpy. Przywołuje wiele wspomnień z mojego dzieciństwa. Kiedy byłam dzieckiem, często prosiłam rodziców, aby kupowali dla mnie takie cukierki. Mogłam wówczas dzielić się nimi z moimi kolegami i koleżankami.

Autorka: Xiaoxue Jiang

Popielniczka w kształcie maszkarona, Bracia Łopieńscy, ok. 1936, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, I. Oleś

Spójrz na tę brązową tacę!
Jak interesująco jest wykonana!

Na tacy widzimy kłosy zboża i sierp. Prawdopodobnie podawano na niej upieczony chleb. A ta ozdobna taca dopełniała estetyczny wygląd jedzenia. W upalne letnie dni ludzie pracują w polu, aby każdy z nas miał chleb na stole.

W Ukrainie, w kraju, z którego pochodzę, zboże jest główną uprawą rolną i każdy od dziecka wie, że chleb jest podstawą wszystkiego.

Autorka: Oleksandra Kocherha

Taca z motywami kłosów zbóż i sierpem, Gracjan Chmielowski, Bracia Łopieńscy, pocz. XX w., Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, I. Oleś

Ta brązowa taca jest naprawdę bardzo ładna. Przywołuje skojarzenia z jesienią. Wyobrażam sobie, że na tacy zawsze było wiele różnych owoców. Piękne winogrona, czerwone jabłka, złote gruszki. Myślę, że w rodzinie, do której należała, było dużo dzieci. W domu zawsze panował śmiech i radość.

Widzę dom mojej babci, jesień i tacę z owocami na stole. I pamiętam, jak z siostrami biegałyśmy wokół stołu, brałyśmy różne owoce i dużo się śmiałyśmy. To było bardzo szczęśliwe dzieciństwo.

A teraz myślę o tym, jak szybko mija czas i niestety, nie da się go zatrzymać. Dlatego należy cieszyć się każdą chwilą tu i teraz.

 Autorka: Oksana Pryvrotska

Taca z motywem liści dębu, Bracia Łopieńscy, przed 1938, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, I. Oleś

Wśród masywnych figur z brązu stoi elegancka, modna
i stylowa postać węża. Ta pokryta platyną wykwintna statuetka przykuwa uwagę. 

Zastanawiałam się, co to jest? Szukając podpowiedzi, dowiedziałam się, że jest to podstawka pod zegarek.

Nagle w mojej głowie pojawiły się obrazy z filmu „Wielki Gatsby”. Ameryka lat 20. była pełna szyku i stylu. We wszystkim. Dlatego tak piękny dodatek może stanąć zarówno na toaletce modnej damy, jak i na biurku poważnego dżentelmena.

Jestem pewna, że wszyscy kochali złote lub drogocenne zegarki. Bo to są rzeczy, które definiują gust i styl.

Autorka: Ruslana Melnychuk

Co to jest?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to pieczęć. Zaczęłam uważnie oglądać eksponat i stwierdziłam, że to coś innego.

Co to może być?

Widzę orła siedzącego na skale z rozpostartymi skrzydłami, z jego obu stron znajdują się jakieś podstawki. Przed skałą – niewielkie jezioro. A wszystko na sześciu lwich łapach. Przyjrzałam się skale i zobaczyłam siedem otworów.

Już wiem, to kałamarz!

Jezioro to miejsce na atrament, a otwory w skale i podstawki po bokach to miejsca dla piór.

Orzeł jest symbolem wolności. Całe jego ciało przepełnione jest wolnością. Tak jak i pióro, którym będzie pisać człowiek używający tego kałamarza…

Autorka: Liliya Kyselyova

Kałamarz z orłem, Bracia Łopieńscy, między 1904 a 1908, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy

Wernisaż wystawy „Moje muzeum, moja opowieść”, Gabinet Brązów Warszawskich, fot. Sisi Cecylia - Magdalena Kreft

Zawsze fascynowało mnie to, jak w statycznych obiektach można pokazać ruch i prędkość. Moją uwagę zwróciła figurka motocyklisty.

Mężczyzna ubrany jest w długi skórzany płaszcz. Jest w kasku. Wydawałoby się, że powinien jechać z pełną prędkością. Ale coś jest nie tak. Jego twarz jest spokojna, okulary nie są na oczach, ale na kasku, co oznacza, że porusza się powoli. To tak, jakby jechał swoimi ulubionymi drogami. Czy to po szerokiej wiejskiej drodze, czy też po wąskich uliczkach wieczornego miasta. Ale ten człowiek nonszalancko cieszy się chwilą na swoim stalowym koniu. Powoli, ale pewnie jedzie do przodu, gdzie ktoś może na niego czeka? Albo gdzie chce, by na niego czekano?

Autorka: Ruslana Melnychuk

Motocyklista, autorstwo nieznane, Władysław Miecznik. Wytwórnia artystyczna grawersko-zdobnicza, między 1936 a 1949, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, I. Oleś

Widzę rzeźbę przedstawiającą bezwolnie leżącego zmęczonego psa.

Nie można obok tego przejść obojętnie, ponieważ blask odbijający się od wykonanej z brązu rzeźby przyciąga uwagę zwiedzających. Wydaje mi się, że nie jest to blask brązu. Powstaje złudzenie, jakby między żebrami psa były prześwity świadczące o tym, że As od tygodni nie widział jedzenia.

Niestety, w dzisiejszym świecie można jeszcze spotkać wielu ludzi – tak jak ten pies – umęczonych i wyczerpanych z głodu. Chciałabym, aby słowo „głód” na zawsze zniknęło z naszych słowników.

Autorka: Oleksandra Kocherha

As (leżący pies), Czesław Makowski, Bracia Łopieńscy, 1905, Warszawa, zb. Muzeum Warszawy, fot. A. Czechowski, I. Oleś

Bardzo zaintrygowała mnie postać mężczyzny trzymającego małe dziecko. Przypomina mojego przyjaciela Siergieja, któremu zmarła żona, gdy ich córeczka miała cztery latka. Obecnie jego córka ma 17 lat. W 2014 roku Siergiej wyprowadził ją pod ostrzałem z Ługańska. W marcu 2022 zabrał z bombardowanego Irpienia. Teraz są w Warszawie.

Przez całe życie ojciec chroni swoją córkę przed złem – tak jak na tej rzeźbie w Gabinecie Brązów. Myślę, że chce zrobić wszystko, aby dziecko było szczęśliwe.

Obecnie w moim kraju jest wojna. I naprawdę bardzo pragnę chronić wszystkie dzieci przed tym horrorem.

Autorka: Oksana Pryvrotska

Bez matki, Władysław Mazur, Bracia Łopieńscy, 1921, Polska, zb. Muzeum Warszawy

Rzeźba ta jest jednym z najbardziej niepokojących i  budzących grozę eksponatów na wystawie.

Niestety, demon znów jest aktualny! Bardzo mocno rozbrzmiewa w naszych sercach, ponieważ teraz demon śmierci leci nad Ukrainą i przynosi smutek oraz zniszczenie. Jego wielkie skrzydła nie znają zmęczenia, w jego rękach – niewyczerpane bomby i rakiety. Każdego dnia odczuwamy strach o naszych bliskich i przyjaciół, których ten demon może zniszczyć.

Rzeźba powstała po zakończeniu drugiej wojny światowej, w 1947 roku. Modlimy się i mamy nadzieję, że wojna, przez którą dziś przechodzi Ukraina, wkrótce się skończy. A takie obrazy pozostaną tylko w muzeach.

Praca zbiorowa

Gabinet Sreber i Platerów Warszawskich

Wystawa „Rzeczy warszawskie”, Gabinet Sreber i Platerów Warszawskich, fot. Marcin Czechowicz

Srebra to często przedmioty, które kiedyś były na stole w salonie lub na biurku w bibliotece. Ludzie jedli na nich obiad, pisali listy do rodziny albo się modlili. W Gabinecie Sreber i Platerów Warszawskich jest bardzo dużo pięknych eksponatów z dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Srebra są na górze, a platery na dole. 

Czy wiecie, co to są platery?

To jakby takie „podróbki”. Na górze trochę srebra, a w środku metal. Nie szkodzi, że to nie są prawdziwe srebra. I tak nam się podobają, ponieważ wszystkie rzeczy, które są w tym błyszczącym Gabinecie przypominają rodzinny dom albo  dzieciństwo. Każdy miał w domu widelec, łyżkę do zupy albo talerze.

Dzisiaj takie wspomnienia są bezcenne. Każdy przedmiot z rodzinnego domu jest jak błyszczący skarb.

Widzę tygielek do rozpuszczania i nalewania czekolady, z pokrywką, z trzepaczką do mieszania.

Czekolada trafiła do Polski w osiemnastym wieku i od razu stała się prawdziwą pokusą dla królów. Można sobie wyobrazić przyjemność boskości.

Jak miło spotkać się z całą rodziną w zimowy wieczór przy filiżance gorącej czekolady…

Autorka: Ałła Filatova

Tygielek do czekolady, Jan Jerzy Bandau, lata 70.-80. XVIII w., Warszawa, zb. Muzeum Warszawy

Przedmiot opatrzony herbem.

Natychmiast wyobraźnia podsuwa mi różne obrazy. Widzę uczennicę, która starannie kaligrafuje każdą literę… Widzę też eleganckie królewskie biurko, które czeka na swojego właściciela, aby podpisywać dekrety…

Rzadki kałamarz!

Autorka: Ałła Filatova

Wernisaż wystawy „Moje muzeum, moja opowieść”, Gabinet Sreber i Platerów Warszawskich, fot. Sisi Cecylia - Magdalena Kreft

Srebrny świecznik na osiem świec wygląda jakby pochodził z Indii. Kojarzy nam się też z Baśniami 1000 i jednej nocy, a także z religią.

Widzimy na nim wiele ozdób, które mają różne znaczenia. W środku jest koszyk z kwiatami i owocami, które przedstawiają bogactwo i płodność. Po obu stronach koszyka – palmy symbolizujące długie życie. Widzimy też pawie jako symbol urody. Lwy oznaczają siłę i odwagę, a satyrowie – grzech i obłudę.

Każdy oglądający znajdzie w tym świeczniku coś dla siebie.
Pomyśli, jakie ma cechy w sobie i w swojej duszy.

Praca zbiorowa

Chanuka, Moszek Charłap, 1892, Warszawa, zb. Muzuem Warszawy

To jest balsaminka, liturgiczne naczynie żydowskie służące do przechowywania wonnych ziół, zwłaszcza goździków, imbiru, muszkatu, pieprzu z mirtem czy płatkami róż.

To bardzo piękna i elegancka rzecz. Możemy tylko sobie wyobrazić, jakie skrywała w sobie aromaty.

Myślę, że balsaminka była prototypem nowoczesnej lampy aromatycznej.

Praca zbiorowa